Kiedy w lipcu ubiegłego roku Janusz Wójcik został selekcjonerem pierwszej reprezentacji Polski, wielu kibiców odetchnęło z ulgą. Oczekiwania wobec tego szkoleniowca były i nadal są ogromne. Można odnieść wrażenie, że Wójcik wciąż postrzegany bywa jako cudotwórca. Wielu zapomina jednak, że na boisku występuje jedenastu zawodników o określonych umiejętnościach, że selekcjoner może im jedynie powierzyć konkretne zadania, umotywować do podjęcia walki…
Janusz Wójcik niczym dyrygent za linią boczna (fot. Włodzimierz Sierakowski / 400mm.pl)
Jesienią 1997 roku reprezentacja Polski zapoczątkowała serię meczów towarzyskich, przeplecionych dwoma o punkty. Selekcjoner z dumą podkreślał, że biało-czerwoni od niepamiętnych czasów wygrali trzy razy z rzędu (z Węgrami, Litwą i Mołdawią). Radość z tych sukcesów nieco zmąciła gorycz następnych, tym razem przegranych, spotkań z Gruzją, Paragwajem i Izraelem. Ale…
Po porażce w Tel Awiwie trener Wójcik – mówiąc eufemistycznie – miał o czym myśleć. Wcześniej zapowiadał, że w meczu z Izraelem zamierza oprzeć reprezentację głównie na zawodnikach na co dzień grających w klubach zagranicznych. I słowo ciałem się stało. Na stadionie Ramat Gan z „krajowców” wystąpili jedynie Jacek Zieliński i Marek Saganowski. Jak wypadł ten sprawdzian, widzieli wszyscy… Tymczasem w kolejnym test-meczu, przeciw Słowenii, trzon naszej drużyny ponownie utworzyli piłkarze z klubów zachodnioeuropejskich. I znowu w tzw. wyjściowej jedenastce z reprezentantów polskiej ekstraklasy zmieścili się jedynie Zieliński i Saganowski…
Wkrótce minie dziewięć miesięcy pracy Janusza Wójcika. Przyjrzyjmy się więc drużynie, której „zarodkiem” był sprawdzian z Węgrami, a „narodzinami” spotkanie ze Słowenią. Na jakich zawodników może (i chce) stawiać dziś Janusz Wójcik? Czy właśnie ci piłkarze obdarzeni zostaną kredytem zaufania w pierwszym meczu eliminacyjnym Euro 2000, przeciw Bułgarii?
Z sześciu bramkarzy (Kłak, Dudek, Matysek, Szamotulski, Onyszko, Wyparło), których kandydatury brał pod uwagę Wójcik, najsilniejszą pozycję w oczach selekcjonera ma dzisiaj Adam Matysek (Guetersloh, 2. Bundesliga Niemiec). Korzystnie wypadł zwłaszcza w meczu ze Słowenią, a najbardziej liczy się ostatnie wrażenie. Wśród libero najwyższe notowania miał do niedawna widzewiak Tomasz Łapiński. Kontuzja srebrnego medalisty z Barcelony spowodowała, że „odkurzony” został legionista Jacek Zieliński. Wiele wskazuje na to, że w meczu przeciw Bułgarii na pozycji ostatniego obrońcy zagra… zdrowy Łapiński. Trudno bowiem przypuszczać, że Wójcik nagle da szansę na przykład Waldemarowi Jaskulskiemu z belgijskiego Standardu Liege.
Obsada pozycji obrońców kryjących chyba także jest już przesądzona – przynajmniej w odniesieniu do kandydatury Krzysztofa Ratajczyka (Rapid Wiedeń). Jego partnerem najprawdopodobniej zostanie Tomasz Hajto (MSV Duisburg), który wygrał rywalizację z Markiem Jóźwiakiem (EA Guingamp). Waldemar Kryger (VfL Wolfsburg), sprawdzany w meczu z Izraelem, Wójcika nie przekonał…
Formację obronną uzupełnia defensywny pomocnik (ustawienie reprezentacji Polski: 1+3+5+2). Do gry na tej pozycji kandydują właściwie tylko dwaj piłkarze – widzewiak Radosław Michalski, z którym Janusz Wójcik pracował w warszawskiej Legii, oraz Tomasz Wałdoch (VfL Bochum), znany selekcjonerowi z drużyny olimpijskiej Barcelona ‘92. Michalski ostatnio leczył kontuzję, więc w reprezentacji grywał Wałdoch. Szkoda, że jest on graczem dość jednostronnym. W spotkaniach z Izraelem i Słowenią jego rola ograniczała się niemal wyłącznie do pomagania… obrońcom.
Przed Wałdochem (lub Michalskim) pewne miejsce w drugiej linii ma kapitan reprezentacji – Jerzy Brzęczek (ostatnio nie mający stałego miejsca w austriackim LASK Linz). Temu zawodnikowi na pewno nie można zarzucić, że na boisku się nie stara, nie biega… W meczu ze Słowenią przed Brzęczkiem, a za dwoma napastnikami, ustawiony był Sławomir Majak (Hansa Rostock) i – niestety – był to kolejny słaby występ „Piłkarza Roku 1997″ w reprezentacji. Problem polskiego futbolu polega na tym, że jeżeli Wójcik nawet zdecydowałby się na grę z dwoma środkowymi pomocnikami, to nie wiadomo, kto miałby być partnerem Brzęczka. Izraelska próba z Andrzejem Rudym (Ajax Amsterdam) wypadła blado. W spotkaniu z Paragwajem obok Brzęczka wystąpił Mariusz Piekarski (Mogi Mirim Sao Paulo), i selekcjonera zawiódł.
Na wielki turniej nie awansował, ale swoje piętno odcisnął (fot. Włodzimierz Sierakowski / 400mm.pl)
Z bocznych pomocników na miejsce w reprezentacji może także liczyć Tomasz Iwan (PSV Eindhoven). Spadły natomiast notowania Adama Ledwonia – wciąż rezerwowego w Bayerze Leverkusen. Dlatego przed słoweńskim testem selekcjoner sięgnął po Marka Koźmińskiego (Brescia), który jednak także nie zachwycił. Na razie w środkowej formacji Janusz Wójcik może liczyć na tercet: Wałdoch – Brzęczek – Iwan. O obsadę dwóch pozostałych miejsc rywalizuje kilku zawodników z klubów zachodnioeuropejskich. Czy to oznacza, że pomocnicy z polskiej ligi (z wyjątkiem kontrkandydata Wałdocha) w tej rywalizacji liczyć się już nie będą?
Andrzej Juskowiak, Marek Saganowski, a ostatnio także Wojciech Kowalczyk i Grzegorz Mielcarski – ten kwartet napastników ma dziś najwyższe notowania, choć tylko Saganowski może dziś liczyć na pewne miejsce w swojej drużynie (Łódzki KS). Kowalczyk próbuje błyszczeć w drugoligowym, hiszpańskim Las Palmas. Mielcarski grywa „ogony” w FC Porto, a Juskowiak – wbrew temu, co o sobie mówi – nie jest ani gwiazdą Bundesligi, ani nawet Borussii Moenchengladbach…
Czy Janusz Wójcik rzeczywiście stworzy reprezentację z „zachodnich” rzemieślników, wzmocnionych rezerwowymi i drugoligowcami?
DARIUSZ ŁUSZCZYNA
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 14/1998)
Kluczowy piłkarz reprezentacji kontuzjowany! Baraże coraz bliżej
Nienajlepsze informacje docierają do nas z Wysp. Jedna z najjaśniejszych gwiazd reprezentacji doznała urazu tuż przed zbliżającymi się coraz większymi krokami barażami o mundial. Sprawdź, o kim mowa!