Komplet punktów wywalczony w czterech meczach uczynił wiosnę bardzo udaną dla reprezentacji Polski. Jeśli początek jesieni okaże się równie owocny, awans do finałów przyszłorocznych mistrzostw Europy będzie na wyciągnięcie ręki.
KONRAD WITKOWSKI
Sytuacja Polaków w eliminacjach jest komfortowa i jakiekolwiek silenie się na kurtuazję w tym temacie ocierałoby się o śmieszność. Pierwsze miejsce w stawce, komplet punktów, żadnej straconej bramki i aż sześć oczek przewagi nad trzecią w tabeli Austrią (bezpośrednio do finałów ME awansują dwie najlepsze drużyny) – lepiej po prostu być nie mogło. Tak udanego startu kwalifikacji dużej imprezy nie miał żaden selekcjoner w XXI wieku: najbliżej wyniku osiągniętego przez Jerzego Brzęczka byli: Jerzy Engel (mistrzostwa świata 2002) oraz Adam Nawałka (Euro 2016 i mundial 2018), których zespoły w czterech kolejkach zgromadziły po 10 punktów. Inna sprawa, że żaden z trenerów kadry nie miał również tak łatwego zestawu przeciwników w eliminacjach, ale przecież to nie Brzęczek dokonywał podziału na koszyki i losował grupy.
Wrzesień to specyficzny czas dla reprezentacji i zarazem spore wyzwanie dla sztabu szkoleniowego. Część zawodników zmieniła kluby w letnim oknie transferowym. Jedni cieszyli się długimi wakacjami, drudzy są po krótkich urlopach. Niektórzy mogą mieć w nogach już kilkanaście spotkań rozegranych w lipcu i sierpniu (na przykład Artur Jędrzejczyk), inni – ci występujący w najsilniejszych ligach Europy – dotychczas wybiegli na boisko tylko po cztery-pięć razy.
– Z drugiej strony, akurat we wrześniu zawodnicy z reguły znajdują się w dobrej formie: są krótko po okresie przygotowawczym, nie mają problemów fizycznych – twierdzi Engel, selekcjoner reprezentacji w latach 2000-02.
KRĘGOSŁUP NA RÓŻNYCH BIEGUNACH
Brzęczek ma powody do optymizmu przede wszystkim dlatego że w bardzo dobrej dyspozycji jest dwóch piłkarzy, którzy od kilku lat decydują o obliczu reprezentacji Polski. Robert Lewandowski zaczął sezon najlepiej w karierze, już na starcie dystansując konkurencję do tytułu króla strzelców Bundesligi. Z kolei Grzegorz Krychowiak prezentuje formę, w jakiej nie był od mistrzostw Europy we Francji. Defensywny pomocnik w Moskwie czuje się świetnie, zdobywa bramki, asystuje, jest gwiazdą Lokomotiwu. A nie tak odległa to przeszłość, gdy cieszyło choćby kilkadziesiąt minut rozegrane przez Krychowiaka w przeciętnym West Bromwich Albion.
W przededniu spotkań ze Słowenią i Austrią jest dobrze pod względem sportowym, lecz do idylli daleko. Choćby dlatego że kiedy błyszczą Lewandowski oraz Krychowiak, trudny czas przeżywa inny fundament kadry. Kamil Glik rządzi obroną AS Monaco, lecz akurat teraz nie jest to powód do chwały, skoro defensywa dowodzona przez Polaka należy do najgorszych w Ligue 1. Monaco zaczęło sezon koszmarnie, a 31-latek, który bywa zamieszany w znaczną część traconych goli, zbiera kiepskie oceny. Mimo wszystko trudno sobie wyobrazić, aby przeciwko Słowenii i Austrii obok Jana Bednarka zagrał Jędrzejczyk, Michał Pazdan albo Thiago Cionek.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (36/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Oficjalnie: Poznaliśmy plany kadry U-21 na listopadowe zgrupowanie! Dwa sparingi w Hiszpanii
Reprezentacja Polski do lat 21 Jerzego Brzęczka listopadowe zgrupowanie spędzi w Hiszpanii. W San Pedro del Pinatar nasi kadrowicze zagrają z Norwegią oraz Serbią.
To on będzie następcą Lewandowskiego w reprezentacji Polski? „To jest tylko kwestia paszportu”
Coraz więcej wskazuje na to, że Ellis Simms otrzyma powołanie do reprezentacji Polski. Jeśli wszelkie formalności zostaną dopełnione na czas, napastnik Coventry City może znaleźć się w naszej kadrze narodowej już w listopadzie.
Polki nie pojadą na mundial mimo zwycięstwa? Haczykiem nieoczywisty przepis
Kobieca reprezentacja Polski może nie pojechać na przyszłoroczne mistrzostwa świata nawet pomimo ewentualnego pokonania rywalek w finale baraży. Sprawdź dlaczego.