Wniosek po meczach towarzyskich, w których Adam Nawałka testował grę trzema środkowymi obrońcami, jest taki, że jeśli nie nastąpi żaden kataklizm, przeciwko Senegalowi mundial zainauguruje ten sam tercet stoperów, który zagrał przeciw Korei Południowej. Zmieni się prawe wahadło.
ZBIGNIEW MUCHA
Mnie akurat nie przekonały ostatnie próby towarzyskie – mówi Kamil Kosowski, były reprezentant Polski, uczestnik MŚ 2006, doskonale znający specyfikę gry na boku obrony i pomocy. – W Rosji zagramy z szybkimi rywalami, mocniejszymi od Nigerii i Korei, a ustawienie z trójką środkowych tylko pozornie jest bezpieczniejsze. Jeśli bowiem drużyna nie jest zgrana, dodatkowy obrońca może wprowadzić zamieszanie. To jest dobre, kiedy możesz na co dzień w klubie doskonalić system, w drużynie narodowej bywa ryzykowne. Dla mnie osobiście najlepszym meczem reprezentacji w ostatnim czasie był ten z Rumunią w Bukareszcie. To było optimum, do którego powinniśmy stale dążyć. A tam, przypomnę, zagraliśmy czwórką obrońców w linii. Właśnie w tym systemie, mając wszystkich zawodników w najwyższej formie, nie mamy się kogo obawiać w pierwszej fazie mistrzostw.
Tytułowe 3-5-2 i 4-4-2 to wyłącznie hasła i utarte nazewnictwo. Prócz dodania bramkarzy (dla purystów) należałoby również taktyczne schematy dodatkowo rozpisać. Właściwie w przypadku reprezentacji Polski najczęściej stosowany dotąd schemat definiowany był jako 1-4-2-3-1 lub 1-4-4-1-1, natomiast ostatnie próby to już rewolucyjny w wydaniu drużyny Adama Nawałki układ 1-3-4-2-1 (wyjściowe 1-3-5-2).
Tak zwana „trójka” nie jest ani mniej, ani bardziej defensywnym ustawieniem. Pozwala natomiast zyskać przewagę w środku pola, poradzić sobie z dwójką napastników rywali, tudzież zmusić przeciwnika do zaangażowania większych sił w przypadku pressingu. Wydaje się również ustawieniem elastyczniejszym. To Włoch Alberto Zaccheroni powiedział, że korzysta się z trzech obrońców nie po to, by zyskać napastnika więcej, ale dodatkowego pomocnika, stanowiącego klucz do powodzenia całej misji. Generalnie nic nowego i wszystko już było. Ofensywne 3-5-2 (w wersji defensywnej 5-3-2) miało swój czas, nawet święciło wielkie triumfy, dlatego ponownie odgrzane zaczęło być zapraszane na salony. Nierzadko z powodzeniem – taki wariant w pewnym momencie zastosowała ostatnio Roma w starciu z Barceloną, w ten sposób Antonio Conte zdobył w ubiegłym sezonie mistrzostwo z Chelsea.
– Nie da się zawyrokować, które ustawienie jest najlepsze, bo wszystko zależy od klasy wykonawców i tego, jak czują się w danym systemie – mówi Maciej Murawski, były pomocnik lub obrońca, uczestnik MŚ 2002. Imprezy, z której – nawiasem mówiąc – wywodzi się ostatni jak dotąd mistrz świata (Brazylia) korzystający z „trójkowego” ustawienia. – Łatwiej jest stosować ten system przeciwko rywalowi identycznie ustawionemu. Tymczasem nie wiem na przykład, co wymyślą Japończycy, którzy w trybie nagłym właśnie zmienili selekcjonera. Wielkim jego plusem jest trzymanie w zanadrzu możliwości zmiany ustawienia w trakcie meczu, aczkolwiek na poziomie reprezentacji to chyba nigdy nie będzie tak dobrze funkcjonować jak w klubie, gdzie jest czas, by wszystko perfekcyjnie wyćwiczyć.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (16/2018) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Urban wytłumaczył brak powołania Potulskiego. „Prezentuje się normalnie”
Jednym z obrońców rozpatrywanych w kontekście powołania do reprezentacji Polski na nadchodzące baraże o awans do mistrzostw świata był Kacper Potulski z Mainz. Jan Urban wyjaśnił, dlaczego nie zdecydował się uwzględnić go w kadrze.