Pierwsze spotkania piątej kolejki Bundesligi, w którym Vfb Stuttgart mierzyło się z FC Koeln, zakończyło się podziałem punktów. Przez godzinę na murawie przebywał Marcin Kamiński.
Przed pierwszym gwizdkiem arbitra oba zespoły były na zupełnie różnych biegunach tabeli. Gospodarze zajmowali miejsce numer pięć. Goście plasowali się na pozycji oznaczonej liczbą szesnaście. To efekt całkowicie przeciwstawnej dyspozycji, jaką prezentują na początku sezonu ligowego piłkarze ekip ze Stuttgartu oraz Kolonii.
Pierwsi przegrali tylko jedno z czterech spotkań i uzbierali dotąd siedem punktów. Drudzy jeszcze nie wygrali i do piątej kolejki przystępowali z jednym oczkiem na koncie.
Początek starcia odzwierciedlił sytuację obu stron. Podopieczni Pellegrino Matarazzo wyszli na prowadzenie już w 1. minucie. Na listę strzelców wpisał się Orel Mangala.
Przewaga gospodarzy – przynajmniej w kwestii wyniku – nie utrzymała się jednak długo. W 23. minucie Sebastian Andersson zamienił rzut karny na gola i doprowadził do wyrównania.
Kilka chwil później na murawie pojawił się Marcin Kamiński, który zastąpił Marca-Olivera Kempfa. Polak i jego koledzy nie mieli dziś jednak powodów do świętowania. Rezultat nie zmienił się do ostatniego gwizdka sędziego. Dla Stuttgartu remis oznacza bardziej stratę dwóch punktów niż zyskanie jednego.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.