Niespodzianki w Legnicy nie było i gospodarze przegrali z Rakowem Częstochowa 0:2. Medaliki tym samym wykorzystały wczorajszą porażkę Legii z Wartą Poznań.
Jakościowo Raków nie pokazał zbyt wiele, jednak to wystarczyło, aby dopisać komplet punktów w starciu z Miedzią Legnica. „Medaliki” wygrały 2:0 i są już coraz bliżej momentu, w którym zaklepią tytuł mistrza Polski.
Miedź na początku meczu nie wystraszyła się znacznie wyżej notowanego rywala i piłkarze Mokrego kilkukrotnie podchodzili pod bramkę Kovacevicia, choć nie mieli sposobu na oddanie celnego uderzenia. Raków grał na niższym biegu i częstochowianie niczym szczególnym się nie wyróżnili.
W 35. minucie do własnej siatki trafił Damian Tront. Bartosz Nowak dośrodkował piłkę w polu karnym i gracz Miedzi odbił ją nie w tym kierunku co trzeba, wskutek czego wpisał się do raportu meczowego z przysłowiowym „swojakiem”.
Po przerwie przebieg meczu nie uległ większej zmianie i oglądaliśmy mecz koncentrujący się raczej na środkowej części boiska. W 76. minucie kropkę nad i postawił Bogdan Racovitan. Defensor Rakowa wykorzystał duże zamieszanie w polu karnym Miedzi i prostym uderzeniem trafił do bramki przeciwnika.
Raków Częstochowa tym samym wykorzystał wczorajszą porażkę Legii z Wartą i ma 11 punktów przewagi nad stołeczną drużyną. Oznacza to, że już niebawem Raków będzie miał szansę przypieczętować tytuł mistrza Polski.
W przypadku Miedzi sytuacja jest kompletnie odwrotna i lada moment Legniczanie pożegnają się z PKO Ekstraklasą. Są na ostatnim miejscu z 10 punktami straty do bezpiecznej lokaty. Przy takiej formie, szanse na utrzymanie są iluzoryczne.
Media: Nie będzie transferu Marcela Reguły do Benfiki
Marcel Reguła znajdował się w ostatnim czasie pod obserwacją Benfiki Lizbona. Wszystko wskazuje jednak na to, że klub ze stolicy Portugalii nie zdecyduje się wyłożyć za młodzieżowego reprezentanta Polski kwoty, jakiej oczekuje Zagłębie Lubin.
Młodzieżowy reprezentant Polski mógł trafić do Manchesteru United. „Osobiście rozmawiałem z dyrektorem”
Latem ubiegłego roku Bright Ede był bohaterem sagi związanej z jego niedoszłym zagranicznym transferem. Mówiło się między innymi o potencjalnych przenosinach młodzieżowca do Benfiki czy Strasbourga, który jest blisko związany z Chelsea (ten sam właściciel – konsorcjum BlueCo). Były dyrektor sportowy Motoru Lublin, Paweł Golański, zdradził, że zainteresowany perspektywicznym stoperem był także Manchester United.