Śląsk Wrocław nadal w dołku. Tym razem wicemistrzowie Polski przegrali 0:2 z Arką Gdynia w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym Pucharu Polski. Gole w tym meczu strzelali Kuklis i Tomasik.
Mecz w Gdyni miał być okazją dla podopiecznych Oresta Lenczyka do odbudowania się po serii słabych występów. Trener Śląska desygnował przeciwko Arce bardzo mocny skład, jednak nie przyniosło to spodziewanych rezultatów. Gospodarze mogli wyjść na prowadzenie już na samym początku spotkania. W 8. minucie na mocny strzał zdecydował się Piotr Kuklis, jednak jego uderzenie zostało zablokowane. Do piłki dopadł jeszcze Charles Nwaogu, ale jego dobitkę zdołał wybronić Marian Kelemen.
Kilka minut później na bramkę Śląska uderzał Pruchnik, ale i tym razem Kelemen stanął na wysokości zadania i wybronił uderzenie, ratując swój zespół przed utratą gola. Gospodarze nie zwalniali tempa i po pół godzinie stworzyli sobie kolejną okazję. Przed szansą stanął Jakub Kowalski, ale nie był on w stanie oddać celnego strzału.
Niewykorzystane okazje Arki mogły się zemścić i powinny się zemścić w 39. minucie. Sam na sam z Maciejem Szlagą wyszedł Piotr Ćwielong, ale nie dał rady pokonać bramkarza rywali. Piłka po jego interwencji spadła wprost na nogę Łukasza Gikiewicza, ale ten mając przed sobą pustą bramkę, fatalnie skiksował.
Momentem zwrotnym meczu była 44. minuta. Jarosław Fojut przewrócił wychodzącego na czystą pozycję Nwaogu i arbiter nie zawahał się ani sekundy z pokazaniem mu czerwonej kartki. Tu po przerwie osłabionych gości skarcił Kuklis. W polu karnym Śląska zakotłowało się, jednak uderzenie Nwaogu zostało zablokowane, a mierzony strzał Tomasza Jarzębowskiego zatrzymał się na poprzeczce. Dopiero dobitka z przewrotki Kuklisa znalazła drogę do bramki.
Gospodarze poczuli słabość swojego rywala i dążyli do strzelenia kolejnego gola, który postawiłby ich w bardzo dobrym położeniu przed rewanżem. Dopięli oni swego w 79. minucie. Piłkarze Arki przeprowadzili świetną akcję i ograli obrońców Śląska jak małe dzieci. Bartosz Flis wyłożył piłkę do Piotra Tomasika, a ten nie mógł się pomylić z kilku metrów i ustalił rezultat meczu.
Papszun o sytuacji w Legii: mamy taką kadrę, jaką mamy
Trener stołecznego klubu po meczu z Widzewem odniósł się do sytuacji kadrowej swojego zespołu. Obecna rzeczywistość wymaga od Papszuna, zadaniowego, przygotowywania niektórych zawodników na inne pozycje.
Żelijko Kopić zagra z Widzewem Łódź o posadę. Przyszłość trenera Wieczystej wisi na włosku po kolejnej porażce w lidze. Chorwat prowadzi krakowski klub od 26 sierpnia.
Masłowski szczerze o transferach Widzewa. Mówi o Kolourisie
Łukasz Masłowski zdradził kulisy polityki transferowej. Łódzki klub wprowadził nowe zasady kontraktowania zawodników i nie będzie płacił ,,podatku'' za bycie Widzewem.
Mateusz Stolarski zaliczy do udanych swój debiut w roli trenera Widzewa. Łodzianie zremisowali z Legią 1:1. Oba zespoły, jak na klasyk, stworzyły ciekawe widowisko.