Przed nami walka o pierwsze trofeum w obecnym sezonie. W wielkim finale Pucharu Polski zmierzą się piłkarze Ruchu Chorzów i Legii Warszawa. Emocje gwarantowane.
Czy Legia obroni Puchar Polski? A może po finałowym meczu ze zwycięstwa będzie cieszył się Ruch?
Udział dwóch najlepszych zespołów T-Mobile Ekstraklasy w rozgrywce finałowej faktycznie wróży nam sporo emocji, ale jeszcze kilka tygodni temu nie było pewne, gdzie i czy w ogóle mecz zostanie rozegrany. Po tym jak upadła opcja z organizacją spotkania na Stadionie Narodowym w Warszawie, piłkarska centrala zaczęła gorączkowe poszukiwania zastępczego obiektu i w końcu wybór na kielecką Arenę. Nie jest to być może najlepszy, największy i najpiękniejszy stadion w Polsce, ale realia w naszym kraju są takie, a nie inne i obiekty, które będą gościć najlepszych piłkarzy w Europie, nie są w stanie przyjąć najlepszych piłkarzy w Polsce.
Tyle o sprawach około boiskowych. Jeśli chodzi o czysto sportowe kwestie, to jedno jest pewne. Wtorkowy mecz nie będzie miał jednoznacznego faworyta. Legia pokonała co prawda Ruch w lidze, ale nie powinien to być jakiś szczególny punkt odniesienia. Wojskowi nie zachwycają bowiem ostatnio formą i chociaż nadal prowadzą w ligowej tabeli, to ich przewaga nad Ruchem i Śląskiem Wrocław jest już najmniejsza z możliwych. Niebiescy z kolei ograli przed kilkoma dniami inny stołeczny zespół, czyli Polonię i do finału Pucharu Polski podejdą w doskonałych nastrojach.
Waldemar Fornalik, szkoleniowiec Ruchu uważa, że wtorkowa konfrontacja z Legią może być podobna do ich niedawnej potyczki ligowej przy Łazienkowskiej. – Owszem, mogą to być spotkania podobne. Pierwsza połowa w Warszawie była swego rodzaju szachowaniem. Nikt nie zwariuje również przed finałem Pucharu Polski i nie zagra ultraofensywnie. Wiemy doskonale, że ten jeden mecz decyduje o wszystkim. Obie drużyny będą więc grały uważanie, szukając swoich szans – wyznał.
Na podobne porównania nie zdecydował się Maciej Skorża, jednak opiekun Legii dał swoim piłkarzom jasny sygnał, że interesuje go tylko i wyłącznie zwycięstwo. – W finale nie ma mowy o oszczędzaniu. O 18 nikt nie będzie pamiętał o lidze, tylko skupi się na walce o Puchar. Chcemy obronić to trofeum. Pierwszy raz mam okazję tego dokonać z jedną drużyną. Chciałbym zrealizować ten cel. Pamiętamy jak smakował sukces w tych rozgrywkach – powiedział.
Tak Ruch, który ma na swoim koncie trzy Puchary Polski, jak i Legia, która ma ich w swoim dorobku czternaście, przystąpią do finału w mocno osłabionych składach. W obozie Niebieskich na pewno zabraknie takich piłkarzy jak Arkadiusz Piech, Igor Lewczuk, Tomas Josl i Żeljko Djokić. Po stronie Wojskowych nie zobaczymy z kolei Nacho Novo i Danijela Ljuboji. Do ostatniej chwili będą się ważyły losy Michałów Żewłakowa, Żyry i Kucharczyka, a pod znakiem zapytania stoi także występ Rafała Wolskiego, który uskarża się na uraz stopy.
Finał Pucharu Polski (23 kwietnia 2012 / Kielce) Legia Warszawa – Ruch Chorzów (18:00)
Poznaliśmy termin ogłoszenia powołań przez Jana Urbana!
Selekcjoner reprezentacji Polski ogłosi kadrę na zbliżające się towarzyskie spotkania 26 maja. Biało-Czerwoni przygotowania do meczów z Ukrainą i Nigerią rozpoczną 28 maja.
W przedostatniej kolejce sezonu 2025-26 błysnęli przede wszystkim gracze Lecha Poznań, Motoru Lublin i Rakowa Częstochowa. Ponadto w naszej jedenastce kolejki znalazło się także miejsce dla przedstawicieli Jagiellonii Białystok, Legii Warszawa oraz Korony Kielce.
Oficjalnie: Innej decyzji być nie mogło. Trener Śląska zostaje na kolejny sezon
Ante Simundza co najmniej do końca sezonu 2027-2028 nadal będzie prowadzić drużynę z Dolnego Śląska. Umowa została automatycznie przedłużona na mocy zapisów kontraktowych.