Aż 120 minut potrzeba było do wyłonienia kolejnego ćwierćfinalisty Pucharu Niemiec. W meczu 1/8 finału Bayer pokonał na własnym boisku 1. FC Kaiserslautern 2:0.
Mateusz Klich całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych
W Leverkusen miejscowy Bayer podejmował FC Kaiserslautern, które miało nadzieję na powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu. Wtedy Czerwone Diabły po dogrywce wyeliminowały Aptekarzy z dalszych gier.
Faworytem starcia byli jednak podopieczni Rogera Schmidta, a faktem zdecydowanie przemawiającym na ich korzyść była wysoka pozycja zajmowana w Bundeslidze. Dla piłkarzy z zaplecza niemieckiej ekstraklasy mecz z Bayerem miał być prawdziwym testem. Wcześniej pokonywali niżej notowanych rywali – SV Wehen Wiesbaden i Greuthera Fuerth.
Starcie na BayArenie nie było jednak tak interesujące, jak oczekiwaliby tego kibice Aptekarzy. Gospodarze co prawda przez całe spotkanie mieli przewagę, ale nie potrafili tego faktu udokumentować. Aż do końca regulaminowego czasu gry żaden ze strzałów podopiecznych Schmidta nie znalazł drogi do siatki rywala. Zawodnicy gości także nie potrafili zmienić bezbramkowego wyniku.
Do rozstrzygnięcia potrzeba była więc dogrywka. W tej od początku do ataku ruszyli Aptekarze. Bardzo ładnie strzelał zza pola karnego Karim Bellarabi, ale piłka po jego uderzeniu tylko odbiła się od poprzeczki.
Ku uciesze kibiców zgromadzonych na BayArenie piłkarze Schmidta wyszli wreszcie na prowadzenie, a zdobywcą gola był Hakan Calhanoglu. Po zmianie stron i nieporozumieniu w szeregach Kaiserslautern gospodarze ustalili wynik na 2:0 za sprawą Stefana Kiesslinga.
Cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział Mateusz Klich. Sebastian Boenisch grał natomiast do 100. minuty i wraz z kolegami mógł cieszyć się z awansu do ćwierćfinału DFB-Pokal.
Leszczyński o swoich początkach w Niemczech. ,,Wszyscy są bardzo mili i pomagają mi…”
Jan Leszczyński dobrze odnalazł się w Bundeslidze. Polak zdradza, że dostał duże wsparcie od kolegów z drużyny. 19-latek nie może się doczekać kolejnych występów.