Skromna wygrana Legii Warszawa z FK Aktobe nie gwarantuje poczucia, że w rewanżu w Kazachstanie będzie łatwo, prosto i przyjemnie. Wręcz przeciwnie – trudno nie odnieść wrażenia, że to goście mogą być bardziej usatysfakcjonowani z przebiegu boiskowych wydarzeń w czwartkowy wieczór. Jak zaprezentowali się podopieczni Edwarda Iordanescu? Oceniliśmy ich w skali 1-6.
Kacper Tobiasz – 3. Nota wyjściowa. Parę razy zakotłowało się pod jego bramką, lecz nie miał zbyt wielu okazji do tego, aby się wykazać.
OBROŃCY
Paweł Wszołek – 3. Zaliczył asystę przy bramce Biczachczjana, ale taką, że nie wpływa ona właściwie na notę. Częściej od grającego po drugiej stronie Kuna angażował się w oskrzydlanie ataków. Zaprezentował się solidnie, sprawiał defensorom gości sporo problemów, szarżując na skrzydle, ale oczekujemy od niego jeszcze znacznie więcej.
Radovan Pankov – 3. Do Serba nie bardzo jest się o co przyczepić – wystrzegł się poważniejszych błędów. Najpewniejsza postać bloku obronnego Legii.
Steve Kapuadi – 2,5. Do jego ogródka wrzucamy kamyk związany z nieuznaną bramką dla Aktobe. Był bierny, obserwował jak Oralkhan Omirtaev trafia do siatki, choć ostatecznie „Wojskowym” się oczywiście upiekło. Poza tym spisał się raczej bez zarzutu.
Patryk Kun – 2,5. W 9. minucie przy Łazienkowskiej na chwilę zapanowała konsternacja – drogę do bramki strzeżonej przez Tobiasza znalazł wspomniany Omirtaev. Centymetry decydowały o tym, że Kun nie złamał linii spalonego po raz drugi w jednej akcji. Po weryfikacji VAR arbiter orzekł jednak o spalonym i 30-latek mógł odetchnąć z ulgą. W ofensywie lewy obrońca Legii nie był zbytnio niewidoczny.
POMOCNICY
Bartosz Kapustka –2,5. Przeciętny mecz w jego wykonaniu. Miał udział w kilku niezłych akacjach, ale zdecydowanie zbyt rzadko brał na swoje barki ciężar budowania ataków „Wojskowych”.
Rafał Augustyniak – 2,5. Zaliczył kilka ważnych odbiorów, ale z drugiej strony parokrotnie był też spóźniony, przez co Kazachowie napędzali swoje kontrataki. Zdarzało mu się też zbyt długo zwlekać z oddaniem futbolówki.
Juergen Elitim – 2,5. Założył czapkę niewidkę. Warszawianie mieli szczególnie w pierwszej połowie problemy, aby przebić się przez nisko ustawioną pierwszą i drugą linię Aktobe. W drugich 45 minutach był nieco aktywniejszy, ale wciąż za rzadko pełnił funkcję łącznika między defensywą a ofensywą.
NAPASTNICY
Wahan Biczachczjan – 3,5. Najjaśniejsza postać kiepsko wyglądającej ofensywny stołecznego zespołu. Obiecującą dyspozycję z obozu przygotowawczego potwierdził w 25. minucie, popisując się fenomenalnym trafieniem w okienko.
Marc Gual – 2,5. Na początku spotkania zaliczył dwa niezłe odbiory w środku pola, kilkukrotnie zachował się inteligentnie bez piłki, absorbując uwagę obrońców Aktobe, pod koniec pierwszej połowy zmarnował sytuację po świetnym dograniu Kapustki. To nie był na pewno najlepszy wieczór Hiszpana – pokutowało w jego poczynaniach mnóstwo niedokładności.
Ryoya Morishita – 3. Trochę brakowało z jego strony większej liczby pojedynków. To jeszcze nie był ten Japończyk, którym zachwycaliśmy się niejednokrotnie w trakcie poprzedniej edycji rozgrywek, ale miał kilka przebłysków.
ZMIENNICY
Kacper Chodyna, Migouel Alfarela, Ilja Szkurin, Wojciech Urbański – bez oceny. Grali zbyt krótko.
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.