Czy Krzysztof Piątek wróci do podstawowego składu Herthy Berlin? Czy uda mu się strzelić drugiego gola w Bundeslidze? Tego wszystkiego dowiemy się już w piątkowy wieczór podczas wielkich derbów niemieckiej stolicy.
Czy Piątek na dłużej będzie musiał się pogodzić z rolą rezerwowego? (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że reprezentant Polski trafił do Berlina podczas zimowego okna transferowego. Hertha zapłaciła wtedy za niego Milanowi 24 miliony euro, co sprawiło, że Piątek stał się najdroższym piłkarzem w historii klubu. Problem w tym, że jak na razie zainwestowana kwota nie ma żadnego przełożenia na to co napastnik daje swojej drużynie, a także na jego pozycję.
Piątka do Herthy ściągnął Juergen Klinsmann, który jeszcze kilka miesięcy temu był uważany za tego, kto zbuduje w Berlinie zespół zdolny walczyć o najwyższe zaszczyty w niemieckim futbolu. Pamięć po tym deklaracjach przykrył już jednak dawno kurz, a prowadzenie Herthy powierzono Bruno Labbadii, który nie spogląda na Polaka tak przychylnym okiem jak poprzednik.
W pierwszym meczu po reaktywowaniu rozgrywek piłkarskich Krzysztof Piątek usiadł na ławce rezerwowych. Hertha rozegrała bardzo dobre zawody i wysoko pokonała w delegacji Hoffenheim (3:0). 24-latek wszedł na boisko na ostatnie jedenaście minut, jednak jak spekulują niemieckie media, także w kolejnych spotkaniach może go czekać rola rezerwowego.
Labaddia postanowił bowiem ustawić w roli „dziewiątki” doświadczonego Vedada Ibisevicia, który ma już co prawda swoje lata, ale jest w Bundeslidze uznaną marką. Efekt był taki, że grający z opaską kapitańską Bośniak strzelił gola i pokazał, że wciąż może dać sporo drużynie na finiszu obecnego sezonu.
Nowy trener i wracający do łask rywal to z kolei poważny problem dla wspomnianego Piątka. Były snajper Milanu nie może wrócić do formy od wielu miesięcy i to właśnie słaba gra sprawiła, że Milan zdecydował się na jego sprzedaż po zaledwie roku. W nowym klubie Piątek miał się odbudować, ale w rozegranych jak do tej pory ośmiu meczach nie rzucił na kolana. Jedno trafienie w Bundeslidze, a także gol w Pucharze Niemiec nie wystawiają mu najwyższej cenzurki, a trzeba pamiętać, że napastnik będzie postrzegany przez pryzmat ogromnych pieniędzy jakie na niego wydano.
Inwestycja musi się spłacić i można się domyślać, że Piątek dostanie jeszcze w tym sezonie swoje szanse na grę. Jeśli ich nie wykorzysta, presja będzie jedynie rosła, a ta przy zblokowanym snajperze jest już i tak wystarczająco duża.
Lokalne media uważają, że podczas derbów z Unionem Labbadia nie będzie chciał mieszać w składzie i postawi na tych piłkarzy, którzy tak dobrze się spisali w starciu z Hoffenheim. Piątek zasiądzie więc ponownie na ławce i w razie potrzeby wejdzie na boisko w drugiej połowie.
O ile jednak napastnika Herthy zabraknie od początku, to pewniakiem po drugiej stronie barykady jest Rafał Gikiewicz. W trakcie starcia z Bayernem Monachium bramkarz Unionu dał się pokonać dwukrotnie, w tym przez Roberta Lewandowskiego, który pewnie wykonał rzut karny.
W tym sezonie Union potykał się już raz z Herthą i podczas rozegranego w listopadzie meczu górą był beniaminek. Jak będzie w piątkowy wieczór?
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.