Pierwszy mecz szóstej kolejki Bundesligi w sezonie 2019-20 zakończył się zwycięstwem gości. Eintracht Frankfurt pokonał w delegacji Union Berlin (2:1).
Rafał Gikiewicz nie miał powodów do zadowolenia (fot. Łukasz Skwiot)
Więcej szans przed pierwszym gwizdkiem dawano gościom. Eintracht nie gra co prawda w tym sezonie wielkiego futbolu, jednak w obliczu starcia z beniaminkiem wydawało się, że drużyna z Frankfurtu ma zdecydowanie więcej argumenty, by sięgnąć po komplet punktów.
Union nie zamierzał jednak tanio skóry sprzedawać, szczególnie przed własną publicznością, gdzie podczas tej kampanii pokonał już przecież Borussię Dortmund. Jeśli Rafał Gikiewicz i koledzy chcieli na serio zagrać o utrzymanie w Bundeslidze, to właśnie na swoim terenie muszą gromadzić punkty.
Gospodarze bardzo długo poczynali sobie całkiem odważnie, jednak nie miało to przełożenie na konkret w postaci gola. Albo na posterunku był Kevin Trapp, albo beniaminkowi brakowało nieco piłkarskiego szczęścia i cwaniactwa.
Na pierwszą bramkę podczas piątkowego spotkania musieliśmy czekać do drugiej połowy i ku rozpaczy miejscowych fanów zdobyli ją goście. W 48. minucie czujnością w polu karnym Unionu wykazał się Bas Dost, który po interwencji Gikiewicza, dopadł do odbitej przez niego piłki i z bliska skierował ją do siatki.
Piłkarze z Berlina próbowali odrobić straty, ale kiedy w 62. minucie świetne dośrodkowanie w pole karne Djibrila Sawa zdołał wykorzystać Andre Silva, który głową pokonał Gikiewicza, można było już postawić tezę, że goście nie wypuszczą rywala ze swoich szponów.
Union było jeszcze stać na odpowiedź w postaci trafienia Anthony’ego Ujaha, ale na więcej zabrakło im już czasu i piłkarskich argumentów.
Harry Kane pozostanie w Bayernie? „Rozmowy przebiegają bardzo dobrze”
Kapitan reprezentacji Anglii już wkrótce może związać się z Bayernem Monachium nową umową. Kulisy rozmów ws. nowego kontraktu zdrawdził prezydent klubu ze stolicy Bawarii.
Halland trafi do Monachium? Jednoznaczna odpowiedź prezesa
Bawarczycy nie planują w najbliższym czasie transferu Erlinga Haalanda. Prezes niemieckiego klubu uciął pojawiające się spekulacje. Bayern ma dysponować wystarczającą siłą w ataku.