Porażka Bordeaux, Lewczuk zastąpił kontuzjowanego kolegę
Girondins Bordeaux nie będzie zbyt dobrze wspominać niedzielnego starcia ze Stade Rennes. „Żyrondyści” przegrali (0:2), a na boisku mogliśmy oglądać Igora Lewczuka.
Igor Lewczuk na początku meczu zastąpił kontuzjowanego kolegę
Doświadczony polski obrońca udanie rozpoczął sezon i wywalczył sobie miejsce w składzie, jednak w trakcie poprzedniej kolejki musiał pogodzić się z rolą rezerwowego i dokładnie tak samo było podczas meczu z Rennes. Jak się jednak okazało, spory pech Pablo, który już w 19. minucie musiał opuścić boisko, okazał się szansą dla Lewczuka, który zmienił kontuzjowanego kolegę.
Problem w tym, że w momencie wejścia Polaka do gry, Bordeaux przegrywało już różnicą dwóch bramek. Wynik w 12. minucie otworzył Benjamin Andre, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego, uciekł obrońcom i mocnym strzałem głową nie dał bramkarzowi gości szans na skuteczną interwencję.
„Żyrondyści” nie zdołali podnieść się po pierwszym ciosie, a już musieli przyjąć kolejny. Minęły cztery minuty, Rennes ponownie znakomicie rozegrało rzut rożny, a tym razem piłkę do siatki skierował Benjamin Bourigeaud.
Jak się okazało, szybko zdobyte przez Rennes gole były decydujące dla losów spotkania. Kolejnych bramek już nie zobaczyliśmy i trzy punkty padły łupem gospodarzy.
Znakomita forma kapitana przed zgrupowaniem! Kolejne gole Lewandowskiego [WIDEO]
Robert Lewandowski na dobre przełamał strzelecką niemoc w Chicago Fire. W nocy z sobotę na niedzielę, napastnik reprezentacji Polski zdobył bowiem dwie bramki.
Koszulki Lewandowskiego sprzedają się w jak świeże bułeczki. MLS opublikowała zestawienie
Robert Lewandowski wzbudza za oceanem olbrzymie zainteresowanie. Koszulki kapitana reprezentacji Polski są czwartymi najczęściej kupowanymi spośród wszystkich zawodników występujących w Major League Soccer.
Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.
Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.