Ten scenariusz zdążył się znudzić. Grający rolę jednego z faworytów do medalu na wielkim turnieju Anglicy, kolejny raz wrócili do domów przegrani. Po raz trzeci i ostatni z Royem Hodgsonem w roli selekcjonera.
– Ciężko w to uwierzyć – mówił były świetny piłkarz Steve McManaman, który komentował porażkę 1:2 z Islandią w 1/8 finału na antenie ESPN, kiedy czekaliśmy na windę na stadionie w Nicei. Przed meczem w centrum prasowym rozdający uśmiechy i autografy jeden za drugim, około godziny 23 przybity. Chwilę później na konferencji prasowej Hodgson ogłosił rezygnację ze stanowiska. Co powiedział wtedy i następnego dnia na spotkaniu z mediami w centrum treningowym Chantilly, miało wytłumaczyć kolejną straconą szansę kadry Albionu i dla następcy stać się drogowskazem z listą popełnionych błędów. Oddajmy głos trenerowi:
– Nadszedł czas na kogoś innego, kto będzie czuwał nad rozwojem grupy głodnych sukcesu i niezwykle utalentowanych graczy. Kontrakt 69-latka wygasał po turnieju we Francji. W angielskich mediach przebijała się informacja, że zdaniem szefa Football Association Martina Glenna powinien kontynuować pracę minimum do mundialu w Rosji w 2018 roku. O nowy kontrakt dla szkoleniowca przed meczem z Islandczykami nawoływał Wayne Rooney, podkreślając ile szkoleniowiec zrobił dla reprezentacji i angielskiej piłki. Hodgson miał ogólny pomysł na kształt drużyny, ale na tym koniec. 23-osobowa kadra Anglików była drugą najmłodszą na turnieju, o setne średniej wieku przegrywała tylko z Niemcami. Świetny chwyt PR – chętnie powtarzany przez media, gdzie był ogrywany bijącymi w oczy nagłówkami o nowej generacji – tylko wyostrzał apetyt na sukces. Po dobrym sezonie w Premier League, na swoim podwórku uważanej za zdecydowanie najlepszą ligę na świecie, klasa młodego pokolenia, z liderem w osobie króla strzelców rozgrywek Harry’ego Kane’a, miała zostać potwierdzona na mistrzostwach Europy. Po żadnym z reprezentantów Anglii nie było jednak widać głodu sukcesu. Trener nie potrafił dotrzeć do głów młodych milionerów, którzy nie poradzili sobie z presją. Przeciwko waleczności i zaangażowaniu Islandczyków nie byli w stanie przeciwstawić żadnego z zapowiadanych błysków wielkich talentów. Potykając się na pierwszej przeszkodzie, przegrali z solidnością, która zachwyciła wszystkich, ale dalej pozostaje tylko dyscypliną taktyczną popartą ponadprzeciętnym zaangażowaniem. Na Allianz Arenie w sukces nie wierzyli nawet kibice, którzy przebyli setki kilometrów. Po drugim golu dla Islandii nie podnieśli się już z dopingiem, tylko od czasu do czasu nieśmiało przerywając drugiej stronie hymnem „God save the Queen”. Ale nawet Elżbieta II nie mogła pomóc w tym przypadku.
Brutalna weryfikacja głośnych nazwisk w światowym futbolu narzuca pytanie: czy Anglicy to najbardziej przereklamowana piłkarsko nacja na świecie? Gary Lineker w czasie meczu Francuzów z Irlandczykami taki zarzut skierował w kierunku Paula Pogby na Twitterze. Z profilu footballitalia padła riposta przypominająca, że to Manchester City zapłacił za Raheema Sterlinga 49 milionów funtów. Angielscy fani przed fazą pucharową zorganizowali w sieci zbiórkę pieniędzy na bilet powrotny na Wyspę dla skrzydłowego. Przez dwa dni zebrano ponad 1300 funtów. – Jeden zły mecz spowodował tak dużo kłopotów dla mnie, drużyny i jej rozwoju. Teraz trzeba to naprawić.
(…)
Z Francji Michał Czechowicz i Paweł Kapusta
CAŁĄ KORESPONDENCJE MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”