Na przestrzeni ostatniego tygodnia pojawiło się wiele informacji, według których Łukasz Piszczek przejść ma do Realu Madryt. Sam zawodnik podchodzi do całego zamieszania z dużym dystansem.
– Najpierw trzeba dostać ofertę, żeby można było się nad nią zastanawiać – mówi zawodnik Borussii. – Jestem piłkarzem, który przywiązuje się do klubu, w którym gra. Kiedy dwa lata temu dostałem propozycję z Borussii, miałem kilka nieprzespanych nocy. Hertha wprawdzie spadła z Bundesligi, ale zżyłem się z klubem, z ludźmi w nim pracującymi. Byłem rozdarty. Opuszczałem ich z ciężkim sercem. Po podpisaniu kontaktu w Dortmundzie nie otworzyłem szampana. Może dziś śmiesznie się tego słucha, ale wtedy nie było we mnie entuzjazmu. Euforię zastąpiła zaduma, co ja najlepszego zrobiłem – wspomina na łamach Przeglądu Sportowego reprezentant Polski.