Piłkarze Mainz wygrali w bardzo ważnym spotkaniu z Freiburgiem 2:0. W składzie gości zabrakło miejsca dla Bartosza Kapustki, a Rafał Gikiewicz cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.
Spotkanie nie dostarczyło kibicom zbyt wielu emocji. Wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, ale wtedy… mecz nabrał rumieńców. Piłkarze zeszli już nawet do szatni, aby po kilku minutach na nie wrócić.
Dlaczego? Okazało się, że sędzia skorzystał z wideoweryfikacji i uznał, że w polu karnym Freiburga Marc-Oliver Kempf zagrał piłkę ręką. Piłkarze zostali przywołani na boisko, a PabloDeBlasis zamienił jedenastkę na gola. Chwilę później arbiter… znowu zaprosił obie drużyny do szatni na przerwę.
W 79. minucie było po meczu. Fatalny błąd przy wyprowadzeniu piłki popełnił bramkarz gości AlexanderSchwolow. Golkiper zagrał futbolówkę prosto pod nogi Robina Quaisona, ten wyłożył futbolówkę DeBlasisowi, który dopełnił formalności i posłał ją do pustej bramki. Piłkarz gospodarzy też miał trochę szczęścia, ponieważ piłka odbiła się jeszcze od słupka i dopiero przekroczyła linią bramkową.
Mainz odniosło bardzo ważne zwycięstwo. Ekipa z Moguncji wyprzedziła w tabeli Freiburg i uciekła z 16. miejsca, które „gwarantuje” grę w barażach z trzecim zespołem 2. Bundesligi.
Gigant kupi Olise? Jasne stanowisko Bayernu Monachium
Michael Olise to fundamentalna postać Bayernu Monachium. Giganci ustawiają się w kolejkę, ale Bawarczycy nie zamierzają sprzedawać francuskiego gwiazdora.