Gdy kilkanaście lat temu w tygodniku „Piłka Nożna” prowadziliśmy cykl „Gwiazdy XX wieku” nie mogło w nim zabraknąć sylwetki Włodzimierza Smolarka. W lipcu 1999 roku przeprowadziłem z Nim wywiad. Oto kilka wypowiedzi z tamtej rozmowy z przedwcześnie zmarłym wybitnym reprezentantem Polski, medalistą mistrzostw świata, półfinalistą Pucharu Mistrzów.
O tym że w wojsku musiał biegać z końmi: – Wymyślili to dziennikarze, chociaż rzeczywiście odbywałem zwykłą służbę wojskową, najpierw w Modlinie, a następnie w Starej Miłosnej. Odnosiłem tam pewne sukcesy sportowe, bo wygrywałem biegi na średnich dystansach, a wzwyż skakałem wyżej niż sam mierzyłem, czyli ponad 171 centymetrów.
O tym jak w Legii Warszawa jesienią 1978 roku zdenerwował wielkiego Kazimierza Deynę: – Na jednym z treningów – podczas gry w popularnego dziada – założyłem mu siatę, a on kopnął mnie w tyłek, pogroził palcem i powiedział, że tak się nie robi starszemu koledze.
O tym jak Diego Maradona nie chciał się wymienić koszulką po debiutanckim występie Smolarka w reprezentacji w 1980 roku. – Chciałem wymienić koszulkę z Diego Maradoną po meczu, ale odmówił. Pomyślałem sobie, że kiedyś ze mną będą chcieli wymieniać stroje. I rok później na tym samym stadionie pokonaliśmy Argentynę, lecz Maradona akurat w tym meczu nie wystąpił.
O Antonim Piechniczku, którego był ulubieńcem: – Świetnie się rozumieliśmy, a trener cenił mnie za to, że doskonale oddzielałem czas na pracę od czasu na zabawę. Chociaż zdarzały się nam żartobliwe utarczki. Na przykład, gdy wchodziliśmy na górę, to pierwszą parę tworzyłem ja i Waldek Matysik. Ale kiedy później trener nakazywał szybkie zbieganie w dół, to kategorycznie odmawiałem, argumentując, że grozi to kontuzją. Schodziłem na końcu, autokar na mnie już nie czekał, więc do ośrodka w Wiśle jechałem taksówką i przyjeżdżałem, kiedy koledzy kończyli już posiłek.
O tym dlaczego jako jeden z nielicznych nie zawiódł na mundialu w Meksyku: – Po przyjeździe do Meksyku mało jadłem, dużo piłem płynów, ćwiczyłem w ortalionowym dresie i to pomagało.
O początkach w Eintrachcie Frankfurt, do którego trafił w 1986 roku. – Strasznie kopano mnie po nogach i zapytałem trenera co się dzieje, a on na to: – Tak się gra. Na następne zajęcia założyłem ochraniacze, odpowiednie obuwie i odwdzięczyłem się tym, co mnie kopali. Wówczas trener mnie zapytał o co chodzi, a ja odpowiedziałem, że tak przecież się gra…
Bo Włodzimierz Smolarek nigdy nie pękał.
Zbigniew Mroziński, Piłka Nożna foto: PZPN / Cyfrasport
Pogoń wygrywa na Dolnym Śląsku! Zagłębie oddala się od pucharów
Pogoń Szczecin wygrała z Zagłębiem Lubin w pierwszym meczu 33. kolejki PKO BP Ekstraklasa. Inauguracja kolejki nie przyniosła ze sobą jednak spektakularnych emocji.