Pies, lew, świnia i kleszcz, czyli… Czas na derby!
– W takich meczach przechodzi się do nieśmiertelności – powiedział kiedyś Kevin-Prince Boateng o matce wszystkich derbów, jak w Niemczech określa się spotkania Borussii Dortmund z Schalke 04 Gelsenkirchen. Nie rzucał słów na wiatr. Przeszedł. Jest pierwszym i do tej pory jedynym piłkarzem Schalke w historii, który w Revierderby nie wykorzystał rzutu karnego…
TOMASZ URBAN
Poza wspomnianym wyżej określeniem Mutter aller Derbys, Niemcy mają w zanadrzu jeszcze kilka innych pojęć definiujących to spotkanie. Najpopularniejsze z nich to oczywiście Revierderby, ale równie dużą popularnością cieszy się żartobliwe Herne-West kontra Luedenscheid-Nord, nawiązujące do miejscowości znajdujących się na trasach wylotowych z obu miast. Chodzi oczywiście o to, by nie brać do ust nazwy klubu śmiertelnego wroga. Jakkolwiek by ten mecz nazwać – nie ma w Niemczech bardziej prestiżowego starcia, nie ma bardziej ognistych derbów. Kiedy Blauweiss trafia na Schwarzgelb, w przesiąkniętym futbolem górniczym Zagłębiu Ruhry zawsze dochodzi do tąpnięć. Meczowi temu każdorazowo towarzyszą wielkie emocje i niesamowite historie. Można uznawać za pewnik, że i w najbliższą sobotę ognia nie zabraknie.
(…)
GDYBYŚMY TYLKO COŚ WIDZIELI…
Lata 60., czyli początki Bundesligi, to już całkowita dominacja BVB. Z pierwszych 10 meczów obu drużyn w Bundeslidze łupem BVB padło aż osiem. Kilka z nich zasługuje jednak na osobną wzmiankę. W trzeciej kolejce sezonu 1964-65 obie drużyny spotkały się na Kampfbahn Glueckauf, jak nazywano wówczas stadion Schalke. Po 45 minutach goście prowadzili aż 6:0 i – jak można przeczytać w książce „Revier-Derby: Schalke 04 – Borussia Dortmund” autorstwa Gregora Schittkera – już w przerwie w ich szatni polał się szampan. Może dlatego gospodarzom udało się nieco poprawić wynik i zdobyć w drugiej części meczu dwie bramki. Tak czy inaczej – było to najwyższe wyjazdowe zwycięstwo odniesione w Revierderby przez jedną z drużyn.
W kolejnym sezonie Borussia znów pokonała rywala 6:2, tym razem na stadionie Rote Erde w Dortmundzie. Do przerwy gospodarze prowadzili już 4:0, ale tysiące widzów opuściło stadion i udało się do domów. Powodem była wyjątkowo gęsta mgła, przez którą i tak niczego nie wdzieli. Piłkarz Schalke Klaus Fichtel, który wystąpił w 24 derbowych meczach BVB z S04 i jest pod tym względem rekordzistą, wyprzedzając Romana Weidenfellera i Michaela Zorca (po 23 występy), opowiadał potem, że piłkarze nawzajem informowali się o bieżącym wyniku meczu, a sędzia Gerd Henning wspominał, że biegał w ciemno za każdą piłką wstrzeloną gdzieś w mgłę i choć sam prawie niczego nie widział, to jednak nie chciał przerywać takiego meczu. Trzy gole w tym spotkaniu zdobyła jedna z legend Borussii – Lothar Emmerich, który po ostatnim gwizdku zapewniał, że gdyby piłkarze BVB cokolwiek widzieli, strzeliliby gościom jeszcze więcej goli. Mecz rozgrywany był w listopadzie, a trzeba zaznaczyć, że parę miesięcy wcześniej, w lutym, Borussia wygrała derby rozgrywane na tym samym stadionie aż 7:0, co do dziś pozostaje najwyższą wygraną w historii bundesligowych pojedynków obu drużyn, choć nie w ogólnej historii kontaktów obu klubów. W roku 1940 piłkarze z Gelsenkirchen zmietli bowiem z boiska rywali z Dortmundu, wygrywając aż 10:0.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (13/2017) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Bayern rusza po potrójną koronę! Bawarczycy w finale Pucharu Niemiec
Kilka dni temu Bayern Monachium dopiął swego w Bundeslidze. W Lidze Mistrzów wciąż ma szanse na puchar, a teraz mistrzowie awansowali do finału Pucharu Niemiec.
Jakub Kamiński na stałe w FC Koln? Są nowe informacje niemieckich mediów
Sezon 2025/26 Jakub Kamiński spędzony na wypożyczeniu z Wolfsburga do FC Koln. Polak radzi sobie na tyle dobrze w zespole z Kolonii, że ten myśli o jego wykupie definitywnym.