Olympique Marsylia nie odpuszcza w walce o najwyższe lokaty w Ligue 1. Piłkarze z południowej Francji pokonali w sobotę Stade Rennes (3:0) i dopisali na swoje konto bardzo ważne trzy punkty.
Marsylczycy byli uważani za faworytów swojego meczu i wywiązali się ze swojej roli bez zarzutu. Wynik już w 27. minucie mógł otworzyć Florian Thauvin, ale nie udało mu się wykorzystać rzutu karnego. Intencje strzelca wyczuł bramkarz i chociaż było to mocne uderzenie, to zostało zablokowane.
Goście nie przejęli się tym niepowodzeniem i kilka minut później dopięli swego. Zrehabilitował się Thauvin, który obsłużył dobrym podaniem Valere Germaina, a ten będąc w sytuacji sam na sam z golkiperem dopełnił formalności.
Gracze Rennes mieli w tej sytuacji sporo pretensji do arbitra, ponieważ sygnalizowali, że w momencie przyjęcia piłki Thauvin pomógł sobie ręką i akcja Marsylii powinna zostać przerwana.
Jeszcze przed przerwą OM podwyższył prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Morgan Sanson, który wykorzystał dogranie kolegi z prawego skrzydła i mierzonym strzałem nie dał bramkarzowi szans na skuteczną interwencję.
Wynik spotkania ustalił w końcówce Thauvin, który trafił do siatki głową i to z dość ostrego kąta. Więcej goli w Rennes już nie obejrzeliśmy i po końcowym gwizdku ze zwycięstwa mogli się cieszyć goście.
Znakomita forma kapitana przed zgrupowaniem! Kolejne gole Lewandowskiego [WIDEO]
Robert Lewandowski na dobre przełamał strzelecką niemoc w Chicago Fire. W nocy z sobotę na niedzielę, napastnik reprezentacji Polski zdobył bowiem dwie bramki.
Koszulki Lewandowskiego sprzedają się w jak świeże bułeczki. MLS opublikowała zestawienie
Robert Lewandowski wzbudza za oceanem olbrzymie zainteresowanie. Koszulki kapitana reprezentacji Polski są czwartymi najczęściej kupowanymi spośród wszystkich zawodników występujących w Major League Soccer.
Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.
Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.