Ostatni dzwonek dla Holandii. Sobota w eliminacjach
Coraz bliżej do zakończenia eliminacji do przyszłorocznych mistrzostw Europy. W sobotę przepustkę na francuskie boiska mogą zapewnić sobie Walijczycy, Belgowie oraz Włosi. Dla niektórych ekip dzisiejsze spotkania będą z gatunku meczów ostatniej szansy.
W sobotę Holendrów czeka mecz ostatniej szansy
Fatalnie – jeżeli wziąć pod uwagę potencjał zespołu – radzą sobie w tych eliminacjach Holendrzy. Oranje są dopiero na czwartej lokacie w tabeli grupy A, a do wyprzedzających ich Turków tracą dwa oczka. Na bezpośredni awans nie mają już szans, ale wciąż biją się o baraż.
W sobotę podopiecznych Danny’ego Blinda czeka starcie z najsłabszą ekipą grupy – Kazachstanem. Gdyby nie FC Astana występująca w tym roku w Lidze Mistrzów, nikt reprezentacją tego kraju zapewne nie zawracałby sobie głowy. W normalnych okolicznościach Holendrzy powinni się po tak słabym rywalu przejechać i wbić mu kilka bramek, ale pamiętajmy, że mówimy o ekipie, która całkiem niedawno zaliczyła wpadki w dwóch meczach z rzędu. Jeśli tak ma wyglądać walka o miejsce wśród finalistów ME, to ciężko oczekiwać gładkiej przeprawy w Kazachstanie.
Z drugiej jednak strony to już dosłownie ostatnia szansa na zachowanie szans na baraże. Zadaniem graczy Blinda są dwie wygrane w dwóch ostatnich kolejkach. Do samego selekcjonera należy natomiast zmobilizowanie podopiecznych na starcia z Kazachami i Czechami. A kibice? Mogą się modlić o wpadkę – a najlepiej dwie – Turków.
Ci w sobotę zagrają na wyjeździe ze znakomicie spisującymi się południowymi sąsiadami Polski. Czesi nie będą pałali żądzą zdemolowania przeciwnika. W końcu mają już w planach – podobnie jak Islandia – kupno biletów lotniczych do Francji.
Debiutancki występ na Euro mają na wyciągnięcie ręki Walijczycy. Gareth Bale i koledzy wybiorą się w sobotę do Bośni i Hercegowiny, gdzie na stadionie Bilino Polje w Zenicy będą walczyć chociaż o jeden punkt. Jeśli im się uda, będą mogli otwierać szampany.
– Jesteśmy na granicy awansu. Fakt, że wszystko jest teraz w naszych rękach, to coś niesamowitego – mówi walijski pomocnik, David Edwards.
W identycznej sytuacji są Belgowie. Różnica jest taka, że przeciwnika będą mieć w sobotę o wiele łatwiejszego. Właściwie określenie mianem przeciwnika ekipy, która przegrała wszystkie osiem dotychczasowych meczów i straciła 30 bramek, jest nieco niestosowne. Czerwone Diabły praktycznie są więc już na Euro, ale wciąż nie wypada im tego głośno powiedzieć. Przed godziną 23 podopieczni Marca Wilmotsa rozpoczną świętowanie.
Sytuacja w ostatniej z grup, której przedstawiciele będą bić się o punkty w sobotni wieczór, jest nieco bardziej skomplikowana. Nikt nie wyobraża sobie mistrzostw Europy bez Włochów, którzy – choć nie prezentują się zbyt przekonująco – zapewne skromnie wygrają z Azerbejdżanem i wrócą na Półwysep Apeniński z awansem w rękach.
Alarm rozbrzmiał za to w Chorwacji. Na początku września z funkcji selekcjonera zwolniono Nika Kovaca. Na byłego piłkarza fala krytyki spadła po tym, jak Vatreni zremisowali mecz z Azerbejdżanem i przegrali z Norwegią. To właśnie gracze ze Skandynawii wyprzedzają aktualnych podopiecznych Antego Cacicia. Ci mogą pozwolić sobie chociaż na odrobinę optymizmu. Ostatnimi ich rywalami będą kolejno Bułgarzy i Maltańczycy.
Carlo Ancelotti z nowym kontraktem. Znak zaufania federacji
Włoski szkoleniowiec nie przeszedł jeszcze pierwszego poważnego testu w roli selekcjonera Canarinhos. Mimo to federacja postanowiła podpisać z nim długoterminowy kontrakt.