Los Angeles Galaxy zaprezentowało Zlatana Ibrahimovicia, który na zasadzie wolnego transferu trafił tam z Manchesteru United.
Nie wiadomo jak długi kontrakt z Amerykanami podpisał Ibrahimović, ale Los Angeles nie musiało za gracza zapłacić ani dolara, ponieważ Szwed wczoraj za porozumieniem stron rozwiązał umowę z Manchesterem United. I tak wygasała ona w czerwcu, a Ibrahimović nie był niezbędny Anglikom, którzy obiecali nie robić mu przeszkód przy zmianie klubu.
Zanim Los Angeles Galaxy potwierdziło transfer, został on oficjalnie ogłoszony poprzez… reklamę w gazecie. „LA Times” opublikowało przy tym wywiad z nową gwiazdą Major League Soccer. – Czy to dość duży klub dla takiej gwiazdy jak ja? Jeśli nie, to ja go takim uczynię – powiedział Szwed, który nie zatracił pewności siebie.
– W Stanach Zjednoczonych jedynym klubem, który do mnie pasuje jest Los Angeles Galaxy, najczęstszy zwycięzca MLS – dodał już podczas oficjalnej prezentacji. Los Angeles Galaxy pięciokrotnie zdobywało mistrzostwo ligi, ale sezon 2017 zakończyło na ostatnim meczu. Nie obowiązuje tam jednak system spadków i awansów, więc drużyna z Kalifornii pozostała w MLS, w której po dwóch kolejkach obecnych rozgrywek ma trzy punkty.
36-letni Ibrahimović poprzednio grał w Malmoe FF, Ajaksie Amsterdam, Juventusie Turyn, Interze Mediolan, Barcelonie, AC Milan, Paris St. Germain i Manchesterze United.
Znakomita forma kapitana przed zgrupowaniem! Kolejne gole Lewandowskiego [WIDEO]
Robert Lewandowski na dobre przełamał strzelecką niemoc w Chicago Fire. W nocy z sobotę na niedzielę, napastnik reprezentacji Polski zdobył bowiem dwie bramki.
Koszulki Lewandowskiego sprzedają się w jak świeże bułeczki. MLS opublikowała zestawienie
Robert Lewandowski wzbudza za oceanem olbrzymie zainteresowanie. Koszulki kapitana reprezentacji Polski są czwartymi najczęściej kupowanymi spośród wszystkich zawodników występujących w Major League Soccer.
Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.
Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.