Dzięki bardzo udanym występom Alissona Beckera, Andy’ego Robertsona i Darwina Nuneza Liverpool pokonał Southampton. U Świętych efekt nowej miotły nie zadziałał.
Nunez zaliczył udany występ. (fot. Forum)
Kadencja Nathana Jonesa nie zaczęła się od zwycięstwa. Nie żeby ktoś zakładał, że tak będzie. The Reds notują trudny sezon, ale pozostają drużyną o większym potencjale i umiejętnościach od Southampton, a Anfield to wciąż nieprzyjazny teren dla gości – w bieżących rozgrywkach przegrali tam między innymi Manchester City i Napoli.
Święci zaczęli nieźle, szybko odpowiedzieli na stratę gola po strzale Roberto Firmino. Alissona pokonał Che Adams.
Potem brazylijski bramkarz bronił jednak jak z nut, nie puścił więcej piłek, choć rywal oddał kilka groźnych uderzeń. W ataku dobrze spisał się natomiast Nunez, który zdobył dwie bramki. To był bardzo dobry występ Urugwajczyka, właśnie tego oczekiwał od niego Liverpool, gdy latem sprowadził go za rekordową kwotę.
Wyjątkowe popołudnie zanotował również Robertson. Szkot został najlepszym asystentem w historii Premier League, jeśli chodzi o obrońców.
Żaden obrońca w historii Premier League nie zaliczył więcej asyst od Andy’ego Robertsona. Szkot ma w dorobku 53 finalne podania – tyle samo, co Leighton Baines. Lada moment zostanie zapewne samodzielnym rekordzistą. Już dziś niewiele zresztą do tego brakowało. #LIVSOUpic.twitter.com/AGwyy0UoX6
Nowy gracz MU krytyczny po derbach. „Byliśmy niedbali”
Manchester United przegrał z Manchesterem City w kontrowersyjnych okolicznościach. Youri Tielemans uważa jednak, że Czerwone Diabły powinny mieć pretensje do siebie, a nie do arbitra.