Niewypał transferowy Widzewa trafi do Standardu Liege? Sprawa nie jest przesądzona
Andi Zeqiri to jeden z symboli nieudolności działań Widzewa Łódź na rynku transferowym, odkąd właścicielem klubu został Robert Dobrzycki. Ekipa z Alei Piłsudskiego stara się od dłuższego czasu pozbyć szwajcarskiego napastnika. Wydawało się, że jest już bliżej niż dalej, bo udał się on na testy medyczne do Standardu Liege, ale okazuje się, że jego przenosiny do Belgii wcale nie są przesądzone.
Zeqiri trafił do Widzewa we wrześniu poprzedniego roku z KRC Genk. Pokładano w nim olbrzymie oczekiwania, a właściciel łódzkiego klubu wysłał po niego nawet prywatny samolot.
Szybko okazało się, że 27-latek nie będzie rasowym snajperem, którego poszukiwano. W sezonie 2025-26 Zeqiri zaliczył we wszystkich rozgrywkach 28 występów, w których zdobył trzy bramki i dołożył jedną asystę.
Jako że nie figuruje on w planach AleksandaraVukovicia, Widzew chce go wypchnąć z klubu. Zwłaszcza że zagwarantowano mu niezwykle lukratywne wynagrodzenie. W ostatnich dniach Zeqiri wybrał się na testy medyczne do Standardu Liege, ale jak się okazuje, jego przenosiny do belgijskiego klubu wcale nie są pewne.
Jak donosi Tomasz Włodarczyk z portalu „Meczyki.pl”, władze Standardu zaprosiły Zeqiriego na badania na wszelki wypadek, gdyby w kolejnych dniach odszedł jeden z napastników, a na to się nie zanosi. Działacze mieli przekazać agentowi osiemnastokrotnego reprezentanta Szwajcarii, że może mu szukać innych opcji na rynku.
Kontrakt Zeqiriego z Widzewem obowiązuje jeszcze przez trzy lata. Portal „Transfermarkt.de” wycenia go na dwa miliony euro. (FT)
🚨Andi Zeqiri jest w Belgii, gdzie przechodzi testy medyczne i wydolnościowe.
Nie oznacza to jednak, że trafi do Standardu Liege. Klub robi to na wszelki wypadek, gdyby w kolejnych dniach odszedł jeden z napastników, a na to się na tę chwilę nie zanosi.
Legia wygrywa w hicie Ekstraklasy! Kryzys w Białymstoku staje się faktem
Legia Warszawa pokonała Jagiellonię Białystok w hitowym spotkaniu 9. kolejki PKO BP Ekstraklasa. Dla Białostoczan to trzecia porażka z rzędu. Lampka alarmowa powoli zaczyna świecić się w stolicy Podlasia.