W niedzielę dwóch Polaków wystąpiło w meczach na zapleczu Bundesligi. Cześciowo zadowolony może być tylko jeden z nich – Marcin Kamiński.
Marcin Kamiński rozegrał całe spotkanie
Jego VfB Stuttgart mierzył się na wyjeździe z Unionem Berlin. Polak trzeci raz z rzędu znalazł się w podstawowym składzie. W dodatku goście już po kilku minutach wyszli na prowadzenie za sprawą Simona Teroddego. Był to ich jedyny strzał w pierwszej części gry – skuteczność stuprocentowa.
Przed przerwą Kamiński został ukarany żółtą kartką, ale mecz bardziej zacięty zrobił się po zmianie stron. Akcje przenosiły się z jednego pola karnego pod drugie. Skorzystali na tym wyłącznie gospodarze, którzy na pół godziny przed końcem wyrównali. W efekcie zespoły podzieliły się punktami, a były obrońca Lecha rozegrał pełne 90 minut.
W tym samym czasie FC Sankt Pauli podejmował Fortunę Duesseldorf. Waldemar Sobota tradycyjnie wyszedł na boisko w pierwszym składzie ekipy z przedmieść Hamburga. Gospodarze nie mieli jednak szczęścia. Po półgodzinie z okładem piłkę do własnej bramki skierował obrońca Daniel Buballa.
Sobiech na murawie przebywał 72 minuty, ale nie zdołał doprowadzić do wyrównania. FC Sankt Pauli poniosło już dziewiątą porażkę w tym sezonie. Drużyna zajmuje ostatnie miejsce w tabeli 2. Bundesligi.