Przejdź do treści
Nie mówmy o futbolu: Taras Romanczuk

Polska Ekstraklasa

Nie mówmy o futbolu: Taras Romanczuk

Nadanie polskiego obywatelstwa, powołanie do reprezentacji Polski, świetna forma w Jagiellonii. Dużo działo się w życiu Tarasa Romanczuka. Razem z żoną Katią opowiadają nam między innymi o tym, jak żyje im się w Białymstoku.

ROZMAWIAŁ PAWEŁ GOŁASZEWSKI


Nie czujecie się zmęczeni?
Taras: Dużo się ostatnio dzieje. Wiele osób dzwoni, prosi o wywiady, ale jestem tak wychowany, że nikomu nie odmawiam. W związku ze zmianą obywatelstwa nie rozmawiałem z nikim z Ukrainy, ostatnio jednak zrobiłem wyjątek. Zadzwonił dziennikarz, którego znam od lat i bardzo szanuję.
Katia: Wcześniej było trochę mniej zainteresowania ze strony mediów. Teraz doszła zmiana obywatelstwa, mąż jest kapitanem, Jagiellonia dobrze gra, więc coraz więcej osób pyta Tarasa o zdanie.
T.: Pewnie nie wierzyłaś, że tak będzie?
K.: Zawsze w ciebie wierzę!

Nie kazałaś wyłączyć Tarasowi telefonu? Podobno trudno było trafić na otwartą linię.
K.: Kiedy nie ma treningu czy meczu, jest zawsze ze mną, więc nie miałam potrzeby dzwonienia. Mnie ten problem nie dotyczył.
T.: Po meczu z Legią faktycznie telefon się urywał. Wszyscy dzwonili: dziennikarze, dawni znajomi z Legionowa, inni koledzy. Środa była bardzo intensywna. Prowadzimy jednak spokojny tryb życia. Po treningach i meczach zawsze wracam do domu. Staramy się spędzać jak najwięcej czasu ze sobą. W ostatnich tygodniach pogoda nie dopisywała. Było zimno, wcześniej padał śnieg, teraz deszcz. Nawet nie chciało się nigdzie iść na spacer lub choćby do galerii.

W centrum handlowym nie macie problemów z natrętnymi kibicami?
K.: Absolutnie nie. Czasami nawet to ja robię zdjęcia, kiedy Taras pozuje. Nie denerwuje mnie, że mąż musi rozdać autografy czy chwilę porozmawiać z kibicami. To jego praca. Dla mnie to nawet przyjemne uczucie.
T.: Kiedy wychodzimy wspólnie na zakupy, lubię pożartować. Katia chodzi po sklepach, a ja staram się jakoś zabić ten czas.
K.: Zdarza się, że trzeba Tarasowi zwrócić uwagę, ponieważ źle się zachowuje…
T.: Lubię się pośmiać, założyć kapelusz, czy okulary aby rozśmieszyć żonę. Trzeba być normalnym. 

Zimą chodzicie tylko do galerii? Nie spacerujecie po rynku?
T.: Wychodzimy z domu, ale zdecydowanie rzadziej niż latem czy wiosną. Regularnie chodzimy natomiast na basen.

Decyzja o przyjęciu obywatelstwa była wspólna?
T.: Pytałem żony i rodziny o zdanie, ale ostatecznie to ja miałem decydujące zdanie.

Katia, a ty masz już polski paszport?
K.: Nie, na razie mam tylko kartę pobytu.
T.: Wcześniej nie było to potrzebne. Teraz, kiedy już ja mam polskie obywatelstwo, będziemy się zapewne starać również o dokumenty dla Katii.
K.: Na pewno trochę to zajmie. U Tarasa też nie trwało to kilka dni. Potrzeba czasu. U mnie jednak będzie inna podstawa do wydania paszportu. Studiowałam w Lublinie, mąż ma stałą pracę na terenie Polski i już przyjął obywatelstwo.

Co studiowałaś?
K.: Turystykę, ale nie poszłam dalej w tym kierunku.
T.: Jeszcze nic straconego.

To może trzeba zakręcić się za pracą jako przewodniczka w Białymstoku?
T.: Katia dobrze zna miasto, ale jeszcze nie na tyle, aby o nim szerzej opowiadać.
K.: Drogę do domu, na stadion i na rynek znam. Przy innych trasach muszę czasami się wspomagać nawigacją.
T.: Żona na razie nie może pracować, ponieważ ma jeszcze tylko przez miesiąc ważną kartę pobytu. Później trzeba będzie wyrabiać nową. Będziemy się starać, aby była ważna do końca mojego kontraktu. Wtedy łatwiej będzie znaleźć pracę.

Poznaliście się w Polsce?
T.: Kiedy wyjechałem do Polski, zacząłem pisać do Katii i wtedy tak naprawdę lepiej się poznaliśmy. To było po meczu z Lechem, kiedy zajęliśmy trzecie miejsce w sezonie 2014-15. Wtedy znajomość zaczęła kwitnąć.

Ile czasu jesteście małżeństwem?
K.: W maju będzie rok.

To kiedy będą dzieci?
T.: Spokojnie, pracujemy nad tym.

Na razie zamiast dzieci jest w domu kot.
K.: Jestem miłośniczką kotów. Już długo prosiłam męża o rudego kota. Ludzie ogłaszają się w internecie i chcą oddać za darmo. Nawet dzwoniliśmy, ale okazało się, że właściciel miał same kotki.
T.: Katii zależało, aby to był koniecznie samiec. Tak się złożyło, że dzień po moich urodzinach mieliśmy trening i pojawił się na nim rudy kot. Gonił go duży owczarek niemiecki, ale ja go złapałem, zaniosłem do kierownika i poprosiłem, aby popilnował w trakcie zajęć. A po wszystkim przywiozłem do domu.
K.: Nazwaliśmy go Rudy i mieszka z nami do dziś.

Z przyjęciem weselnym też podobno było wesoło. Zostawiliście wszystko na ostatnią chwilę.
T.: W piątek grałem mecz z Wisłą Kraków, w niedzielę mieliśmy ślub kościelny. Trzeba było coś znaleźć, ale wszędzie było pozajmowane ze względu na chrzty i komunie. Dopiero w jednym lokalu właścicielka poznała mnie, a że sympatyzuje z Jagiellonią, ugościła nas. 

Nie macie problemów z tym, że wasze nazwisko będziemy teraz pisać Romanczuk, a nie Romanchuk?
T.: Jedyny problem, który się pojawił, to wymiana dokumentów. Dowód rejestracyjny, osobisty, ubezpieczenie, prawo jazdy – wszędzie różni się jedna litera, ale trzeba po prostu to zrobić. Nawet przy akcie notarialnym muszę spisać aneks, żeby wiedzieli, że cały czas to ten sam człowiek. To nie jest jednak wielkie utrudnienie.

Oglądasz mecze męża?
K.: W Białymstoku jestem na każdym. Mamy taką tradycję, że zawsze przed meczem odwożę Tarasa i Rafała Grzyba do hotelu na zgrupowanie. A po spotkaniu zawsze ich odbieram. Mieszkamy obok siebie.
T.: Przychodzisz na mecze, tylko czasami się spóźniasz…
K.: Nie wypominaj. Raz się zdarzyło, że przyjechałam dopiero na drugą połowę, ale to był wyjątek!
T.: Może powinniśmy zacząć tobie płacić, że nas wozisz jak klubowa taksówka? Jaga Taxi!
K.: Czas najwyższy… 

Przeżywasz mecze?
K.: Czasami denerwuję się, szczególnie kiedy ktoś pokopie Tarasa. On zresztą często leży na boisku.
T.: I cały czas zwraca uwagę, że gram w krótkim rękawku w zimę.
K.: To prawda. Trzeba na niego czasami krzyczeć, ale się nie słucha. Ja siedzę w dwóch bluzach, kurtce, mam na sobie dwie pary spodni, grube skarpety, buty, czapkę, szalik, rękawiczki, koc… A ten biega w krótkich spodenkach i koszulce.
T.: Ja po prostu wolę, jak mi jest zimno niż gorąco. Wolę mróz niż upał. Wtedy nie lubię trenować i grać… Jak latem była temperatura powyżej 30 stopni, fatalnie funkcjonowałem.

Z kim z drużyny się przyjaźnicie?
T.: Z rodzinami Rafała Grzyba i Marka Wasiluka. Spotykamy się poza boiskiem, dużo rozmawiamy, zawsze jest wesoło.

Podoba wam się w Białymstoku?
T.: Bardzo! Białystok jest o wiele spokojniejszy niż Warszawa. Mieszkałem co prawda wcześniej w Legionowie, bardzo blisko miałem do stolicy, ale był większy chaos niż tutaj. To miasto jest podobne do Łucka, gdzie studiowałem. Mieszka tam 270 tysięcy ludzi. Ludzie są mili, dużo lasów w okolicy.

Chodzicie na grzyby?
K.: Ja akurat w tym roku nie chodziłam. Taras natomiast często przynosił do domu wiadro grzybów.
T.: Jesienią regularnie zostawałem w bazie treningowej w Pogorzałkach i kilkadziesiąt metrów od boiska zbierałem grzyby. Często ze mną chodził Marcin Piechowski – nasz masażysta.

W minionym roku mieliście co robić. Wysyp był olbrzymi.
T.: Wystarczyło zostać po treningu pół godziny, aby zebrać trzy reklamówki maślaków. 

Przyznałeś w jednym z wywiadów, że była propozycja z Turcji. Nie chcieliście się przeprowadzić?
T.: Byłoby mi za gorąco. A tak poważnie, byliśmy przygotowani na przeprowadzkę. Turcy przyjechali nawet do nas na kolację. Byłaby ciekawa przygoda, tym bardziej że Konyaspor grał dwa lata z rzędu w europejskich pucharach. Ostatecznie jednak zostaliśmy w Białymstoku. Też jest bardzo dobrze.

Gonisz czasami Tarasa do domowych obowiązków, takich jak mycie okien, zmywanie naczyń?
K.: Tylko odkurza.
T.: Czyli ci nie pomagam?!
K.: Nie no, pomagasz, ale raczej to jest na mojej głowie.
T.: Lubię porządek w domu. Tak mnie nauczyli rodzice, że zawsze po sobie trzeba posprzątać. Dzieci też tak będę wychowywał.
K.: Raz w miesiącu wyjeżdżam do domu na Ukrainę, więc wtedy Taras musi sobie radzić z Rudym ze sprzątaniem, zmywaniem i gotowaniem.
T.: Teraz już mamy zmywarkę, więc jest łatwiej.

Rodzice często do was przyjeżdżają z Ukrainy?
T.: Ostatnio rzadziej. Mama była na meczu z Arką, ale wcześniej była dłuższa przerwa. Chciałaby częściej nas odwiedzać, ale ojciec jej zabrania. Mówi, że mamy swoje życie, żeby się nie narzucała. Za domem nie tęsknię. Mam w tygodniu czasami dwa dni wolne z rzędu, ale bez sensu jechać na Ukrainę. Lepiej iść na basen, zregenerować się i odpocząć na miejscu.
K.: Tym bardziej że Taras bardzo się denerwuje, kiedy stoi na granicy…

Myślałem, że to taki spokojny i poukładany chłopak…
T.: Ale na przejściu granicznym jestem bardzo nerwowy. Stoisz w kolejce kilka godzin, a ludzie przed tobą wpuszczają po trzy-cztery samochody i czas się wydłuża. Nie znoszę tego.

To kiedy byłeś ostatni raz na Ukrainie?
T.: Po obozie przygotowawczym, ale wtedy udało się przejechać bez problemu. Gdy już wjechałem na teren Ukrainy, zaczęły się korki, ponieważ ludzie protestowali…

Jak to?
T.: Wprowadzili nowe przepisy, że możesz tylko raz na trzy dni przewieźć 50 kilogramów żywności do Polski. Kiedyś mogłeś robić to codziennie, czasami nawet dwa razy dziennie. Ludzie z tego żyją, więc dwa razy w tygodniu to zdecydowanie dla nich za mało. I w ramach protestu chodzili po przejściach dla pieszych.

Katia, mama daje ci wyprawkę ze słoikami, gdy wracasz z Kowla do Białegostoku?
K.: Nie, biorę zawsze mały plecak, więc nie mam w co pakować. Sama gotuję, więc niczego nie potrzebuję.
T.: Mamy kolegę, który jeździ na Litwę i przywozi czasami domowe ziemniaki. A jak mój ojciec zrobi ogórki kiszone… Pyszne są!

To kto pilnuje twojego odżywiania?
T.: Razem. Nie jemy tłustego jedzenia. Od sierpnia do grudnia w ogóle nie jadłem cukru. Czasami chciało się batonika, ale starałem się wtedy sięgać po miód. Zdrowiej.
K.: Czasami jednak przyniesie mi w prezencie czekoladę. Na przykład na Dzień Kobiet dał mi słodycze, chociaż ja też staram się ograniczyć cukry. Złośliwiec!

Taras potrafi gotować?
K.: Kiedyś pomagał mi częściej w kuchni, teraz trochę rzadziej. Staram się, aby jak mąż wróci z treningu, wszystko było gotowe.
T.: Jak zostaję sam, potrafię o siebie zadbać. Żona nie musi mi zostawiać jedzenia na tydzień do odgrzania. Wolę, jak wszystko jest świeże. Potrafię przygotować kurczaka z makaronem. Jajecznicę czy naleśniki też usmażę.

Na szczególne okazje, jak rocznica ślubu czy urodziny żony, szykujesz jakieś wykwintniejsze danie?
T.: Pierwsza rocznica dopiero przed nami, więc pomyślę. A co do urodzin, to nie wiem, czy w ogóle kiedyś z Katią świętowałem ten dzień…
K.: …moje urodziny wypadają 21 czerwca, Taras zawsze jest na obozie.

Taras, podobno jedną z twoich pasji są książki.
T.: Ostatnio trochę to zaniedbałem. Mało czasu. Na urodziny dostałem od Marka Wasiluka książkę o Stevenie Gerrardzie. Dla mnie to najlepszy zawodnik, wzoruję się na nim. Ciekawa lektura. Teraz przerzuciliśmy się z Katią na seriale.

Polskie?
T.: Ukraińskich i rosyjskich nie oglądam. Raczej stawiam na amerykańskie.

To co oglądacie?
T.: „Narcos”, „Gra o tron”, „The Walking Dead”, „Przyjaciele”.

A z polskich?
T.: Chłopaki z drużyny chwalili „Watahę”, więc się do tego przymierzam.

Katia, polskich telenowel nie oglądasz?
K.: Nie mamy w domu telewizora. Oglądamy tylko w internecie.
T.: Zobacz, jak się skarży… Kiedy mieliśmy telewizję, oglądaliśmy inne programy. Na przykład taki, w którym chłopaka wyrzucali w Wietnamie czy na Alasce i trzy dni musiał przeżyć.

A serialowe wino Mamrot kojarzycie?
T.: Wiem, że ma to związek z naszym trenerem, ale nie oglądałem ani jednego odcinka serialu „Ranczo”. Zdradzę jednak, że Karol Świderski ogląda „M jak miłość” i czasami nawet szybciej zbiera się z treningu, żeby zdążyć na premierę.

Książki, seriale, piłka nożna, ale też historia.
T.: Jeszcze geografia! Studiowałem na Ukrainie stosunki międzynarodowe, więc też jest mi bliska. Lubię czytać książki czy oglądać filmy historyczne. Spędzam tak czas, kiedy nie ma w telewizji ciekawego meczu.

Czyli Liga Mistrzów?
K.: Kiedy jest Liga Mistrzów, państwo Romanczukowie siedzą w domu, ponieważ Taras musi obejrzeć… Nie ma innej opcji.
T.: Nawet ostatnio musiałem odmówić wyjścia do kina, ponieważ była Champions League. Kocham te rozgrywki! Najlepszy okres to wrzesień/październik, kiedy co tydzień są mecze. Włączasz multiligę i się rozkoszujesz. Nie można lepiej spędzać długich jesiennych wieczorów. Katia wcześniej myślała, że piłkarze to imprezowicze i pijacy. Kiedy mnie poznała, zmieniła zdanie. 


WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W OSTATNIM (14/2018) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 17/2026

Nr 17/2026

Polska Ekstraklasa

Rozpaczliwa interwencja i wczesna czerwona kartka dla gracza Zagłębia! Cracovia będzie grała w przewadze [WIDEO]

Cracovia mierzy się na wyjeździe z Zagłębiem Lubin w ramach 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Pasy już od 26. minuty spotkania grają w przewadze jednego zawodnika, w drużynie gospodarzy czerwoną kartkę otrzymał bowiem Igor Orlikowski.

2026.05.03 Lubin
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
KGHM Zaglebie Lubin - Cracovia Krakow
N/z Igor Orlikowski
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

2026.05.03 Lubin
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
KGHM Zaglebie Lubin - Cracovia Krakow
Igor Orlikowski
Credit: Pawel Andrachiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Miedziowi zrehabilitują się za porażkę z Bruk-Betem? Zagłębie – Cracovia [LIVE]

Czas na drugie niedzielne spotkanie 31. kolejki Ekstraklasy. W Lubinie drużyna Leszka Ojrzyńskiego będzie chciała przedłużyć szanse na europejskie pucahry, a Cracovia odskoczyć od strefy spadkowej. Zapraszamy do śledzenia relacji LIVE!

2025.07.26 Gdansk Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/2026 Lechia Gdansk - Lech Poznan N/z Logotyp PKO BP Ekstraklasy Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2025.07.26 Gdansk
Football Polish PKO BP Ekstraklasa season 2025/2026 
Lechia Gdansk - Lech Poznan 
Logotyp PKO BP Ekstraklasy 
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Bruk-Bet spadł do 1. Ligi. Demolka w Katowicach [WIDEO]

Słonie spadły oficjalnie z Ekstraklasy. W otwierającym niedzielne starcia 31. kolejki GKS Katowice zdemolował ekipę Marcina Brosza 5:1.

2026.05.03 Katowice
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
GKS Katowice - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
N/z Pilkarze GKS, radosc po bramce na 2-0, gol, bramka
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2026.05.03 Katowice
Football Polish top league , 2025/2026 season
GKS Katowice - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Pilkarze GKS, radosc po bramce na 2-0, gol, bramka
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Kuriozalny samobój w Katowicach! Bruk-Bet jedną nogą w 1. Lidze [WIDEO]

Mimo że beniaminek przez pierwszy kwadrans był drużyną lepszą, to stracił absurdalną bramkę po wyrzucie z autu Mateusza Kowalczyka. Pechowcem okazał się Arkadiusz Kasperkiewicz.

Kuriozalny samobój w Katowicach! Bruk-Bet jedną nogą w 1. Lidze [WIDEO]
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Poznamy pierwszego spadkowicza? GKS Katowice – Bruk-Bet [LIVE]

Na otwarcie niedzieli z 31. kolejką Ekstraklasy podopieczni Rafała Góraka będą chcieli pozbawić matematycznych szans Bruk-Betu na utrzymanie. Wygrana gospodarzy może również przybliżyć ich do zajęcia miejsca gwarantującego udział w europejskich pucharach. Zapraszamy do relacji LIVE!

2025.07.26 Gdansk Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/2026 Lechia Gdansk - Lech Poznan N/z Logotyp PKO BP Ekstraklasy Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2025.07.26 Gdansk
Football Polish PKO BP Ekstraklasa season 2025/2026 
Lechia Gdansk - Lech Poznan 
Logotyp PKO BP Ekstraklasy 
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej