Punktualnie o godzinie 17:30 na stadionie imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie tamtejsza Legia podejmie drużynę Piasta Gliwice . Jeśli stołeczny klub zgarnie w dzisiejszej konfrontacji komplet punktów, a Lech Poznań nie wygra w niedzielnym starciu ze Śląskiem Wrocław, wówczas „Wojskowi” oficjalnie staną się czternastokrotnymi mistrzami Polski.
(fot. Piotr Kucza / 400mm.pl)
Wszyscy obserwatorzy polskiej piłki nożnej ostatnimi czasy mieli pełne prawo doświadczyć uczucia deja vu. Dlaczego? Ano dlatego, że różnica punktowa dzieląca po sezonie zasadniczym liderującą Legię Warszawa od drugiego w tabeli Piasta Gliwice była identyczna zarówno w minionej, jak i obecnej kampanii.
W sezonie 2018/2019 ekipa ze stolicy Polski na przestrzeni trzydziestu serii gier skompletowała sześćdziesiąt punktów. Z kolei punktowy dorobek gliwiczan opiewał na pięćdziesiąt trzy oczka. Nie inaczej sprawy potoczyły się w bieżącym sezonie – siedmiopunktowy dystans pomiędzy Legią i Piastem również stał się faktem.
Jednak wszystko wskazuje na to, że Piast Gliwice nie powtórzy osiągnięcia sprzed roku. Wówczas piłkarze prowadzeni przez Waldemara Fornalika wygrali aż sześć z siedmiu meczów w ramach grupy mistrzowskiej i tylko jeden zremisowali.
W tym samym czasie podopieczni Aleksandara Vukovicia, delikatnie rzecz ujmując, nie grzeszyli boiskową formą, notując zaledwie dwa zwycięstwa, tyle samo remisów i trzy porażki, co ostatecznie sprawiło, że Piast rzutem na taśmę został pierwszy raz w historii istnienia klubu mistrzem Polski.
Dzisiejsi obrońcy tytułu znajdują się w zgoła odmiennym położeniu. Popularne „Piastunki” przegrały dwie z rzędu rywalizacje w ramach zmagań pierwszej ósemki (przeciwko Lechowi Poznań – 0:2 i Lechii Gdańsk – 0:1). Z kolei warszawianie nie zanotowali tak poważnych potknięć. Ograli bowiem Śląsk Wrocław w stosunku 2:0 oraz bezbramkowo zremisowali z Jagiellonią Białystok.
W taki oto sposób ich przewaga wzrosła do aż jedenastu punktów. Powiedzieć, że „Legioniści” znajdują się na autostradzie do zdobycia czternastego mistrzostwa Polski, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. Wystarczy, że pokonają gliwiczan w dzisiejszej konfrontacji i niemal w stu procentach zapewnią sobie pierwsze miejsce na koniec sezonu.
Niemniej z pewnością nie będzie to zadanie z kategorii łatwych. Wszystko za sprawą kontuzji każdego z trzech nominalnych napastników. Od zeszłego tygodnia z kontuzjami wykluczającymi powrót na boisko przed zakończeniem sezonu zmagają się Jose Kante i Vamara Sanogo. Ponadto niepewny jest występ Tomasa Pekharta. Czeski napastnik doznał na jednym z treningów urazu stopy i walczy z czasem aby być do dyspozycji.
„Zdawaliśmy sobie sprawę, że nietypowa przerwa w rozgrywkach, skrócony czas przygotowań, a potem dużą intensywność meczów niesie ryzyko kontuzji. To normalne. Nie możemy jednak tylko się martwić. Musimy sobie z tym radzić” – podkreślił Vuković.
Pomocnik Widzewa doznał kontuzji. Będzie pauzował przez kilka tygodni
W najbliższych tygodniach szkoleniowiec Widzewa Łódź, Mateusz Stolarski, nie będzie mógł korzystać z Daniego Silvy. Portugalczyk nabawił się urazu mięśniowego.
Czy z Wieczystą Simundza zagra o posadę? Dyrektor Śląska odpowiada
W obliczu niezadowalających wyników Śląska Wrocław w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się doniesienia odnośnie przyszłości jego trenera. Do sprawy odniósł się dyrektor sportowy klubu.
Opublikowano ranking najlepszych akademii. Jest wśród nich Lech Poznań
Akademia Lecha Poznań zajęła 136. lokatę w zestawieniu najlepszych szkółek piłkarskich na świecie. ,,Kolejorz'' wychował 28 zawodników spełniających kryteria CIES.