MŚ kobiet: Obrończynie tytułu awansowały do finału
Reprezentacja
Japonii została drugim finalistą mistrzostw świata kobiet
rozgrywanych w Kanadzie. W spotkaniu półfinałowym obrończynie
tytułu wygrały 2:1 z Angielkami.
Azjatycka
drużyna przystępowała do półfinału odbywającego się w
Edmonton w roli faworyta. Wszak Japonki przyjechały do Kanady w roli
obrończyń tytułu wywalczonego przed czterema laty. Z kolei
reprezentantki Anglii, które na poprzednim mundialu odpadły już w
1/4 finału, marzyły o sprawieniu sensacji i pokonaniu faworytek z
Kraju Kwitnącej Wiśni.
Spotkanie
rozgrywane w nocy ze środy na czwartek polskiego czasu rozpoczęło
się świetnie dla Japonii. Od 33. minuty obrończynie tytułu
prowadziły po golu z rzutu karnego, którego wykorzystała Aya
Miyama.
Minęło
jednak zaledwie siedem minut, a ponad 31 tysięcy kibiców
zgromadzonych na trybunach stadionu w Edmonton zobaczyło wyrównującą
bramkę. Na listę strzelców – również z karnego – wpisała
się Laura Bassett.
Kwestia
awansu do wielkiego finału rozstrzygnęła się dopiero w ostatnich
sekundach zawodów. W drugiej minucie doliczonego czasu gry piłkę
do własnej bramki skierowała reprezentantka Anglii Fara Williams.
Dramat zawodniczki z Wysp Brytyjskich oznaczał jednocześnie wielką
radość dla piłkarek z Japonii – wygrana 2:1 zapewniła im
miejsce w meczu o złoty medal kobiecego mundialu.
Rywalem
Japonek w spotkaniu finałowym będą reprezentantki Stanów
Zjednoczonych. W swoim półfinale Amerykanki pokonały 2:0 Niemki. Dojdzie więc do powtórki meczu finałowego sprzed czterech lat. Wtedy Azjatki po rzutach karnych wygrały z zespołem z Ameryki Północnej.
Finał
mistrzostw świata kobiet pomiędzy USA a Japonią zostanie rozegrany
w niedzielę, 5 lipca w Vancouver. Dzień wcześniej w Edmonton
Niemki i Angielki powalczą o brązowe medale.
Takie rzeczy tylko w Turcji. Trener Fenerbahce zniknął po swojej dymisji!
Chaos w Fenerbahçe po meczu Ligi Mistrzów z AS Romą. Ismail Kartal podał się do dymisji po remisie 1:1, ale zarząd tureckiego klubu nie przyjął jego rezygnacji. Okazuje się, że trener… zniknął.