Mourinho nie wypowie słowa, dopóki UEFA nie złoży wyjaśnień”
Asystent trenera Realu Madryt, Jose Mourinho poinformował prasę, że Portugalczyk nie wypowie ani jednego słowa podczas konferencji przed i po meczach Królewskich dopóki UEFA nie wyjaśni, dlaczego zawiesiła go na pięć spotkań.
Decyzja UEFA była pokłosiem komentarzy Mourinho po dwumeczu Ligi Mistrzów przeciwko Barcelonie, który zakończył się odpadnięciem Królewskich na etapie 1/2 finału rozgrywek. – Jose nie przyjął tego na spokojnie. UEFA nigdy nie odpowiedziała mu na pytanie: dlaczego? Klub także nie rozumie tego, co się stało. Będzie z pewnością apelacja w tej sprawie – wyznał Aitor Karanka na łamach dziennika „Marca”.
– Mourinho będzie bronił samego siebie dopóki to szaleństwo się nie skończy. Jose prosił abym przekazał, iż nie odezwie się słowem podczas najbliższych konferencji dopóki UEFA nie wyjaśni mu osobiście powodu zawieszenia na pięć spotkań – dodał asystent portugalskiego szkoleniowca przyznając jednocześnie, iż został zapytany przez Mourinho o chęć dalszej współpracy z nim w swej dotychczasowej roli. – Respektuję kontrakt, który podpisałem z Realem. Obowiązuje on jeszcze przez cztery lata. Kiedy powiedziano mi, że zostanę drugim trenerem poczułem się wyróżniony, to był wielki przywilej. Po ośmiu miesiącach moje odczucia nie zmieniły się ani trochę, wspaniale jest pracować u boku Jose Mourinho – stwierdził Karanka.
Asystent Mourinho wyjaśnił również dziennikarzom i kibicom, dlaczego Karim Benzema rozegrał tak niewiele minut podczas czterech ostatnich spotkań przeciwko Barcelonie, co spotkało się z olbrzymim zdziwieniem. – Karim padł ofiarą taktyki. On pozostaje dla nas wciąż bardzo ważną postacią i jesteśmy szczęśliwi, mając go w składzie. W przyszłości Benzema będzie istotną częścią Realu Madryt – zakończył Karanka.
Napastnik Interu na celowniku Barcelony! To on zostanie następcą Lewandowskiego?
Wzmocnienie ofensywy będzie jednym z priorytetów Barcelony na nadchodzące letnie okno transferowe. Kierownictwo sportowe katalońskiego klubu rozważa różne opcje, a w grę wchodzi również pozyskanie doświadczonego napastnika. I tu na czoło listy życzeń wysuwa się nazwisko snajpera Interu Mediolan i syna mistrza świata z 1998 roku.
Będąca bez zwycięstwa od miesiąca Girona FC, wydawała się idealnym rywalem dla FC Barcelony do rehabilitacji po klęsce w Pucharze Króla. Piłkarze Hansiego Flicka wpadli jednak w ewidentny dołek, bo w derbach Katalonii sensacyjnie przegrali na Estadio Municipal de Montilivi!