Znamy już dwóch pierwszym półfinalistów odbywających się w Czechach mistrzostw Europy do lat 21. Z grupy A do dalszych gier awansowały reprezentacje Danii i Niemiec. Gospodarze natomiast odpadli z turnieju.
Marc-Andre ter Stegen puścił w fazie grupowej dwie bramki
Sytuacja po dwóch kolejkach była bardzo ciekawa. Na pierwszej lokacie zasiadali Niemcy, natomiast o punkt za nimi plasowali się Duńczycy oraz gospodarze (mieli po trzy oczka). W ostatnich grupowych meczach Czesi mierzyli się z faworyzowanymi podopiecznymi Horsta Hrubescha, natomiast spisywani na straty Serbowie o honor walczyli z graczami ze Skandynawii.
Gospodarze w spotkaniu z Niemcami mogli liczyć na dość liczną obecność swoich kibiców. Trudno jednak stwierdzić, że ich wsparcie przekładało się na doskonałą grę Czechów. Przez większość spotkania lepiej prezentowali się liderzy grupy A i to właśnie oni wyszli na prowadzenie w 56. minucie. Wówczas Nico Schulz odnalazł się w polu karnym rywali i przytomnie strzelił tuż przy słupku bramki Tomasa Koubka.
Czesi jednak nie zamierzali się poddawać. Niewiele później doprowadzili do wyrównania, gdy doskonałe dośrodkowanie posłał Ondrej Petrak, a świetnym strzałem wykończył je Ladislav Krejci. Marc-Andre ter Stegen nie miał przy jego uderzeniu zbyt wiele do powiedzenia. Do końca nic się już nie zmieniło i w efekcie gospodarze odpadli z turnieju.
W drugim meczu mierzyły się reprezentacje Danii i Serbii. Piłkarze z Bałkanów na czeskim turnieju nie potrafili się zaprezentować tak dobrze, jak ich o rok młodsi koledzy w Nowej Zelandii („Orlići” zdobyli tam mistrzostwo świata).
Duńczycy już w pierwszej części gry wyszli na prowadzenie po strzale Rasmusa Falka. Po zmianie stron wynik podwyższył jeszcze Viktor Fischer i w tym momencie Skandynawowie byli pewni swego. Co prawda Serbowie również mieli swoje okazje, ale ostatecznie pożegnali się z turniejem porażką 0:2.
Carlo Ancelotti z nowym kontraktem. Znak zaufania federacji
Włoski szkoleniowiec nie przeszedł jeszcze pierwszego poważnego testu w roli selekcjonera Canarinhos. Mimo to federacja postanowiła podpisać z nim długoterminowy kontrakt.