W połowie czerwca ubiegłego roku reprezentacja Ukrainy świętowała mistrzostwo świata do lat 20. Co później stało się z piłkarzami tworzącymi drużynę prowadzoną przez selekcjonera Ołeksandra Petrakowa?
Przez mundial rozgrywany w Polsce reprezentacja Ukrainy przeszła w imponującym stylu: zwyciężyła w sześciu z siedmiu meczów. W finale w Łodzi pokonała 3:1 Koreę Południową (fot. Tomasz Zasiński/400mm.pl)
Na polskich boiskach Ukraińcy sprawili nie lada sensację. Wygląda jednak na to, że dla zdecydowanej większości tego zespołu ubiegłoroczny sukces pozostanie największym osiągnięciem w przygodzie z piłką. Jest jeszcze zbyt wcześnie na to, aby stawiać krzyżyk na mistrzowskim pokoleniu ukraińskiego futbolu, lecz losy triumfatorów ostatniego mundialu U-20 powinny budzić niepokój.
Jeżeli komuś wydaje się, że kilku piłkarzy z tej ekipy awansowało do seniorskiej kadry i trafiło do zachodnich klubów, a pozostali są przynajmniej znaczącymi postaciami rodzimej ligi, jest w ogromnym błędzie. Rzeczywistość okazała się dla złotych chłopców trenera Petrakowa znacznie brutalniejsza.
Udanym występem na rozgrywanym w Polsce turnieju żaden z Ukraińców nie zapracował na transfer do silniej, zachodnioeuropejskiej ligi. Również nikt nie przebił się do pierwszej reprezentacji (spora grupa zasiliła szeregi U-21). Po MŚ do lat 20 w kadrze selekcjonera Andrija Szewczenki zagrał tylko bramkarz Andrij Łunin, ale on otrzymywał powołania już na długo przed sukcesem z czerwca 2019. Z rocznika 1999, poza Łuninem, w dorosłej reprezentacji występuje jedynie lewy obrońca Witalij Mykołenko, który jednak nie uczestniczył w mundialu U-20 – doznał kontuzji na krótko przed imprezą.
Nawet szykowany do roli pierwszego golkipera ukraińskiej drużyny narodowej Łunin nic nie zyskał w karierze klubowej. Nie miał szans na grę w Realu Madryt, zatem w letnim oknie transferowym został wypożyczony do Realu Valladolid. Był tam jedynie zmiennikiem Jordiego Masipa, zdołał zaliczyć ledwie dwa mecze w Pucharze Króla. Aby co weekend stawać w bramce, musiał zejść szczebel niżej, do Realu Oviedo. Po zakończeniu sezonu wróci do Madrytu i zapewne będzie zmuszony rozglądać się za kolejnym wypożyczeniem.
Niewielu z członków drużyny Petrakowa może liczyć choćby na regularne występy w lidze ukraińskiej. W tym ekskluzywnym gronie są Serhij Bułeca i Władysław Supriaha, którzy bardzo dobrze spisywali się na wypożyczeniu z Dynama Kijów do SK Dnipro-1. Narzekać nie ma prawa również Denys Popow, który po wyleczeniu kontuzji stał się podstawowym stoperem stołecznego potentata.
Do słabszych klubów swoje talenty wypożyczył Szachtar. Wiktor Kornijenko oraz Ołeksij Kaszczuk sporadycznie grywali w FK Mariupol. Znacznie lepiej w barwach Desny Czernihów radził sobie prawy obrońca Juchym Konopla. W Doniecku został kapitan złotej drużyny, Wałerij Bondar. Po wywalczeniu mistrzostwa świata środkowy defensor zaczął częściej grywać w lidze, ale głównie jako zmiennik. Wciąż daleko mu do miana podstawowego zawodnika Szachtara. Danyło Sikan, wicekról strzelców i jeden z najlepszych piłkarzy ubiegłorocznego turnieju, otrzymał w donieckim klubie zaledwie trzy szanse w lidze.
Niektórzy z ukraińskich triumfatorów mundialu U-20 wciąż grają w rezerwach swoich klubów, inni są głębokimi rezerwowymi w pierwszych zespołach. Jeszcze innych los rzucił w dość zaskakujący region: do krajów bałtyckich. Defensor Ołeksandr Safronow przez pół sezonu grał w SK Dnipro-1, natomiast w styczniu został wypożyczony do Levadii Tallin. Z kolei pomocnicy Kyryło Dryszluk i Mykoła Musolitin zawitali niedawno na sąsiedniej Łotwie. Pierwszy trafił do Spartaksa Jurmala, drugiego z Czornomorca Odessa pozyskał klub Valmiera FC.
Przykład mistrzów świata do lat 20 z Ukrainy potwierdza, że w futbolu młodzieżowym od samego sukcesu ważniejsze jest to, jak zostanie on skonsumowany.
Tymoteusz Puchacz od września jest zawodnikiem azerskiego Sabah FK i pokazuje się z bardzo dobrej strony. Wygląda na to, że dojdzie do transferu definitywnego.
Pietuszewski się nie zatrzymuje! Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]
Oskar Pietuszewski z asystą w meczu jego FC Porto z Bragą. Polak popisał się świetnym dograniem do Williama Gomesa, a chwilę wcześniej kapitalną długie podanie zaliczył Jakub Kiwior.
Miłosz Trojak: Najbardziej tęsknił będę za koreańskim jedzeniem [WYWIAD]
Po trzydziestce pierwszy raz wyjechał pograć poza krajem. Opuścił Koronę Kielce, ruszając na drugi koniec świata do Korei. Tamtejsza kultura zrobiła na nim duże wrażenie, sportowo też zaliczył awans: może pochwalić się występami na Klubowych Mistrzostwach Świata i w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.