Zacznijmy od okładki – niech nikogo nie zmyli, Arkadiusz Milik nie został piłkarzem Romy i pewnie nigdy nie zostanie, choć był w Rzymie, nawet porozumiał się z – jak sądził – nowym klubem. A potem nastąpił cały ciąg zdarzeń, które storpedowały transfer, co uświadamia, jak trudny to rynek i jak wiele na nim może się zdarzyć. Juve wzięło Moratę zamiast Dżeko, Roma rozmyśliła się więc z Milika. Sam piłkarz nie ma już chyba czego szukać w Neapolu. Klub ma do niego pretensje, on do klubu, stratny jest głównie zawodnik, bo czas bez piłki niebezpiecznie się wydłuża, zamieniając w letnią turystykę.
Milika żal tym bardziej, ponieważ w topowej formie jest napastnikiem klasy europejskiej. Transferowe zamieszanie z udziałem napastnika, wciąż jeszcze Napoli, zilustrowaliśmy satyrycznym talentem Tomasza Bengsza. Historia tego rysunku jest długa jak sama transferowa epopeja. Na pierwotnych szkicach Arek ścigał Zbigniewa Bońka w pasiastej koszulce Juve. Gdy ogłoszono fiasko jakiegokolwiek porozumienia ze Starą Damą, wraz z Tomkiem ruszyliśmy rzymskim tropem, również w pewnym momencie zmuszeni do zmiany koncepcji.
Właśnie sprawdziłem, że około 10 tygodni temu na okładce „PN” znalazły się tytułowe „Nowe szaty Arkadiusza”, wtedy – wydawało się – Juventusu, Atletico lub Tottenhamu. Już wiadomo, że Milik ani w Turynie, ani w Rzymie nie będzie gonił legendy Bońka. Dziś jest najbliżej Premier League, być może blisko Evertonu, ale ponoć udane były również rozmowy jego przedstawicieli właśnie ze Spurs, ponoć Jose Mourinho chętnie wypożyczy Polaka, ale tylko wypożyczy. Praca z takim szkoleniowcem musi rozwijać, boję się jednak, że jeśli faktycznie Arek zostanie Kogutem, to o minuty może być mu jeszcze trudniej niż w Napoli. Kane, Son, Bale, Bergwijn, Lucas, w dalszej kolejności Alli i Lamela – to wszystko są kozacy, w dodatku cenieni i sprawdzeni na angielskich boiskach.
Czy Polak znajdzie miejsce wśród nich, czy skończy się na około 300 minutach gry, jak w przypadku Grzegorza Rasiaka? Oby nie. Milik to bowiem talent jakiego przegapić – nie wykorzystać w sposób właściwy – po prostu nie wolno. To człowiek w reprezentacji niezbędny, oby więc znalazł swoje miejsce na ziemi. Choćby na rok.
Innego rodzaju emocje zafundowali nam pucharowicze, a konkretnie jeden z nich. Piast nie był faworytem starcia z Kopenhagą i tego dowiódł na boisku. Ale już to, czego dokonał Lech na Cyprze było czystym wariactwem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Projekt Dariusza Żurawia, przynajmniej w wersji na eksport, rozwija się w piękny sposób. Lech wydaje się ekipą dobrze zbalansowaną, z Don Pedro Tibą jako dowódcą, z nowymi graczami wnoszącymi jakość i w niczym nie gorszymi od tych, których zastępują (Ishak-Gytkjaer, Czerwiński-Gumny, Bednarek-Van der Hart…) i młodzieżą tak utalentowaną, że budzącą zazdrość w całym kraju, a fanom KKS pozwalającą szybko zapomnieć o poprzednich idolach (Kamiński-Jóźwiak). W każdym razie takiego pucharowego występu polskiej drużyny, takiej demonstracji nieudawanej, lecz rzeczywistej siły, dawno nie oglądałem. Tyle że wszystko to na nic się zda, jeśli nie zostanie skonsumowane w fazie grupowej LE.
I wreszcie Legia. Zrobiła swoje, choć w stylu dalekim od poznańskiego. Była oczywistym faworytem starcia z kosowskim rywalem niezależnie od tego, co w klubie wyrabiało się w ostatnich dniach. A doszło tam do trzęsienia ziemi, misję zakończył Aleksandar Vuković, zastąpił go Czesław Michniewicz. Jakby Legii było mało spektakularnego okna transferowego, tuż przed jego zamknięciem dokonała największego transferu. Wzięła szkoleniowca z wiedzą, doświadczeniem, obytego na międzynarodowej arenie. A czy kogoś decyzja samego Michniewicza dziwi? Nie powinna. W Polsce są dwa najbardziej eksponowane trenerskie stołki – jeden zajmuje Jerzy Brzęczek, drugi zwolnił Vuković. Michniewicz oczywiście sporo ryzykuje, ale niechybnie doszedł do wniosku, że to właściwy moment; praca z młodzieżą, choćby tą najstarszą i najlepszą, nigdy nie będzie oceniana tymi samymi kategoriami, co szkolenie seniorów. Michniewicz najwyraźniej nie chce zostać związkowym trenerem od młodzieży na całe życie – chce grać o najwyższe stawki. I właśnie zaczyna.
ZBIGNIEW MUCHA
TEKST UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA” (nr 39/2020)
Świetny mecz Krzysztofa Piątka w Katarze! Dwa gole i asysta Polaka
Krzysztof Piątek pokazał się ze świetnej strony tuż przed startem zgrupowania reprezentacji Polski. Napastnik zdobył dwa gole i asystował w meczu przeciwko Al Saillya.
Co z obecnością Iranu na MŚ? Prezydent USA zabrał głos
Po ubiegłotygodniowym ataku Izraela i USA na Iran, władze kraju znad Zatoki Perskiej poinformowały o bojkocie MŚ 2026. Decyzję Irańczyków ws. udziału w mundialu, skomentował prezydent USA, Donald Trump.
Finalissima w nowej lokalizacji! Messi i Yamal zagrają w innym kraju
Pod koniec marca odbędzie się "Finallisima", czyli mecz z udziałem reprezentacji Argentyny oraz Hiszpanii. Według mediów z Półwyspu Iberyjskiego, mecz zostanie przeniesiony do innej lokalizacji.