Przejdź do treści
2026.01.31 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2025/2026
Lech Poznan - Lechia Gdansk
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.01.31 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2025/2026
Lech Poznan - Lechia Gdansk
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus

Polska Ekstraklasa

Mikael Ishak: Ja kapitanem? Pomyślałem, że to szaleństwo! [WYWIAD]

Kilka miesięcy temu przekroczył granicę 100 bramek, niedawno zaliczył w niebiesko-białych barwach występ numer 200. Liczby, tak ważne dla napastnika, nie oddają jednak w pełni dokonań Szweda w Kolejorzu.

Konrad Witkowski

Synowie wreszcie są zadowoleni, jako że obaj mają w pokojach nagrodę dla Obcokrajowca Roku?

Szczególnie młodszego ucieszyło moje drugie wyróżnienie – opowiada Ishak. – Kilka tygodni temu narzekał, że ta duża statuetka znajduje się w pokoju brata. Tłumaczyłem, że jest starszy, więc ma pierwszeństwo. Wkrótce przyszła wiadomość o nominacji. Kiedy okazało się, że zostałem Obcokrajowcem Roku, ustaliliśmy, że tym razem nagroda trafi do pokoju młodszego syna. Teraz jest sprawiedliwie.

Foto Radoslaw Makuch / PressFocus

NAMACALNY DOWÓD

Z wiekiem zmienia się sposób postrzegania wyróżnień takich jak to?

Przede wszystkim nigdy nie myślałem o nagrodach indywidualnych, zdobywanie ich nie stanowiło dla mnie celu. Jednak kiedy zostaniesz w ten sposób wyróżniony, czujesz się fantastycznie. Trofeum jest wyjątkowe, bo mogę wziąć je w dłonie i docenić, jak znakomity był miniony rok. To namacalny dowód, że zarówno ja, jak i moja drużyna dokonaliśmy czegoś dużego. Zgadzam się, że wiek oraz doświadczenie sprawiają, iż takie nagrody znaczą więcej. Zdajesz sobie sprawę, ile to waży – nie tylko dosłownie. W końcu wyróżnienia indywidualne są istotnym aspektem futbolu. Myślę, że kiedy na końcu piłkarskiej drogi spojrzę na te statuetki w pokojach dzieci, będę je postrzegać jako spore osiągnięcie.

Skoro mówimy o sukcesach indywidualnych: uwiera pana brak korony króla strzelców Ekstraklasy?

Nie sądzę, żeby to czyniło moją karierę w Lechu niekompletną. Od kiedy pojawiłem się w Poznaniu, były dwa sezony, podczas których wystąpiłem w niemal wszystkich spotkaniach. W obu wygrywaliśmy ligę. W każdym z nich byłem blisko tytułu najlepszego snajpera, lecz skuteczniejszy ode mnie okazywał się zawsze jeden zawodnik. Nie mógłbym postrzegać dwóch mistrzostw, w zdobyciu których odegrałem znaczącą rolę, w kategoriach braku sukcesu. Koronę króla strzelców traktuję jako bonus. Jeśli bym po nią sięgnął, byłbym ogromnie zadowolony; jak dotąd tego nie zrobiłem i również jestem szczęśliwy. Uważam, że bardziej miarodajną statystyką obrazującą mój pobyt w Polsce jest stosunek goli do rozegranych meczów.

JESTEM REGULARNY

Ma dla pana znaczenie fakt, że wciąż nie udało się skompletować hat-tricka w Ekstraklasie?

Przyznaję, że czasami o tym myślę. To dość frustrujące, ponieważ znam siebie i swoje możliwości. Strzeliłem w polskiej lidze sporo dubletów, ale ten trzeci gol, nie wiem dlaczego, jakoś nie chce wpaść. Mimo że dotąd nie zostałem królem strzelców, jestem bardziej regularny niż pozostali napastnicy w Ekstraklasie. Tyle że kiedy dokładam po bramce czy po dwie, innym zdarza się strzelić trzy-cztery gole w jednym spotkaniu, przez co odskakują w klasyfikacji. Miło byłoby tego dokonać, zabrać piłkę do domu i dać ją synom. Z drugiej strony to nie stanowi dla mnie misji samej w sobie, nie wychodzę na boisko z nastawieniem: dzisiaj muszę zaliczyć hat-tricka. Nie uważam, żeby trzy bramki w meczu ligowym znacząco wpłynęły na postrzeganie tego, co zrobiłem w tym klubie.

Jakie jest pańskie podejście do strzeleckich rekordów, historycznych rankingów?

Kiedy od czasu do czasu ktoś z rodziny zadzwoni i powie mi o jakimś rekordzie bądź sam o tym przeczytam, jestem z tego bardzo dumny. Jednak na co dzień nie chcę brać wszystkiego do siebie. Koncentruję uwagę na kolejnym meczu, obronie mistrzostwa, następnym rywalu w Europie. Trudno mi w tym momencie analizować, którą zajmuję pozycję wśród najskuteczniejszych obcokrajowców w historii Ekstraklasy albo ilu brakuje mi goli, żeby zostać najlepszym strzelcem dla polskiego klubu w pucharach. Naprawdę o tym nie myślę. Patrzę na tę kwestię podobnie jak na indywidualne nagrody: miejsce w takich zestawieniach docenia się bardziej, gdy jest się nieco starszym. To będzie miało duże znaczenie. Możemy porozmawiać w dniu, w którym będę wieszać buty na kołku, i wtedy pewnie wyrażę, jak jestem szczęśliwy z powodu tych wszystkich osiągnięć.

POTRZEBUJĘ SERWISU

Już wiadomo, że pod względem skuteczności trwa najlepszy sezon w pańskiej karierze. To efekt zmiany w przygotowaniach, codziennym treningu, może nastawieniu?

Składają się na to całkiem proste czynniki: omijają mnie kłopoty zdrowotne, występuję w prawie każdym spotkaniu, a jako zespół prezentujemy się tak, że mam okazje podbramkowe. Nie wprowadzałem żadnych zmian. Każdy, kto obserwował moją grę, zdaje sobie sprawę, że nie jestem napastnikiem, który przedrybluje trzech obrońców i strzeli gola. Potrzebuję serwisu, a na swojej pracy w polu karnym znam się całkiem dobrze. Kiedy cała drużyna funkcjonuje sprawnie i otrzymuję podania, też wywiązuję się z obowiązków.

Jak reaguje pan na niewykorzystanie rzutu karnego, co jesienią zdarzyło się trzykrotnie?

Traktuję to jako część futbolu: ktoś musi ustawić piłkę i strzelić, często z pozytywnym skutkiem, lecz nie zawsze. Przyznaję, że zmarnowana jedenastka wywołuje okropne uczucie. Spada pewność siebie, to wyzwanie dla głowy, z którym niełatwo się uporać. Miałem szczęście, ponieważ w każdym przypadku wygrywaliśmy pomimo mojej pomyłki. Nie ma w piłce nic gorszego niż niewykorzystany rzut karny, którego konsekwencją jest porażka. W Lechu raz zdarzyło mi się nie trafić z jedenastu metrów w niewygranym meczu. Mierzyliśmy się wtedy z Pogonią Szczecin, trenerem był John van den Brom, skończyło się remisem.

SZTUKA WYKONYWANIA KARNYCH

W takiej sytuacji chce pan jak najszybciej uderzyć ponownie czy pojawia się myśl o odpoczynku od karnych?

Zgodne z moją mentalnością jest pragnienie podjęcia kolejnej próby. Gdybym nie wykorzystał dwóch, trzech jedenastek z rzędu i szkoleniowiec zmieniłby ich wykonawcę, zaakceptowałbym to.

Po zmarnowanym rzucie karnym modyfikuje pan detale dotyczące samego uderzenia?

Bramkarze rozkładają na czynniki pierwsze mój styl strzelania, wykonują pod tym kątem sporą pracę. Jednak to działa w obie strony – ja staram się analizować ich metody bronienia karnych. Niekiedy całe te przygotowania idą na marne: bywa, że nie uderzysz piłki w taki sposób, w jaki zamierzałeś, i efekt jest bardzo zły.

Forma wykonania jedenastki przeciwko Mainz była zaplanowany czy idea pojawiła się tuż przed strzałem?

Planowałem, że jeśli zostanie podyktowany rzut karny, uderzę właśnie tak. Dzień przed spotkaniem zawsze dokonuję analizy bramkarza drużyny przeciwnej. Zobaczyłem, że dla tego zawodnika to jeden z pierwszych występów w sezonie. Wziąłem pod uwagę rangę wydarzenia, atmosferę na stadionie, całe napięcie towarzyszące meczowi. Doszedłem do wniosku, że w takich okolicznościach golkiper Mainz nie zostanie w miejscu, zatem środek bramki będzie wolny. Zastanawiałem się tylko, jak to zrobić: mocny strzał w środek jest łatwiejszy, uderzenie w stylu Panenki wiąże się z większym ryzykiem. W chwili ustawiania piłki czułem się pewny i spokojny, zatem wybrałem drugie rozwiązanie.

Przeciągająca się analiza VAR nie wywołała nerwowości?

Tak długie oczekiwanie na decyzję nie jest łatwe dla strzelającego. Wolę wykonać rzut karny możliwie jak najszybciej. Zdołałem jednak zachować spokój i uderzyć dokładnie tak, jak zaplanowałem.

PRZESTRZEŃ DO PROGRESU

Czy duże zaangażowanie w defensywę, praca w pressingu kosztuje pana więcej niż dwa, trzy sezony temu?

Nie mam z tym problemów, czuję, że moje ciało potrafi się dostosować. Organizm adaptuje się do stylu, w jakim chcesz grać. Zawsze lubiłem dużo pracować w odbiorze, angażować się także w defensywę, nigdy nie byłem typem napastnika wyłącznie czekającego na piłkę. Jednocześnie muszę brać pod uwagę, czego oczekują trenerzy, postępować zgodnie z ich instrukcjami.

Istnieją elementy własnej gry, które chciałby pan usprawnić?

Zawsze znajdzie się przestrzeń do progresu. Chciałbym się poprawić właściwie w każdym aspekcie: grze głową, celności strzałów, również pod względem szybkości finalizowania akcji. Rzuty karne też mógłbym wykonywać skuteczniej. Nawet jeżeli coś stanowi moją mocną stronę, chcę to robić jeszcze lepiej.

WIEK NIE MA ZNACZENIA

W tej chwili jest pan najstarszym piłkarzem w kadrze Lecha. Czy w związku z tym zmieniło się pańskie spojrzenie na drużynę jako grupę?

Kiedy znajdujesz się w szatni, należysz do zespołu. Wiek nie ma w tym kontekście znaczenia. Różnica między mną a najmłodszymi chłopakami w drużynie wynosi pewnie 12-13 lat, lecz to nie wpływa na moje podejście. Na placu gry każdy realizuje swoje zadania; mogę krzyknąć, zwrócić uwagę młodemu zawodnikowi, ale on ma takie samo prawo w stosunku do mnie. Oczywiście poza boiskiem, w szatni musi istnieć szacunek. Pod tym względem młodzi Polacy są fantastyczni, porządnie wychowani, zachowują się właściwie wobec starszych, co jest bardzo istotne. Również w tym zakresie akademia Lecha wykonuje świetną pracę.

Gdy przyszedł pan do klubu i widział w szatni takich graczy jak Pedro Tiba czy Thomas Rogne, wyobrażał pan sobie, że któregoś dnia może być najbardziej doświadczonym zawodnikiem w tej drużynie?

Zupełnie nie. Przypuszczałem, że pogram przy Bułgarskiej przez sezon albo dwa, nacieszę się klubem, a następnie ruszę dalej. Tak długiego pobytu w Lechu nie było w planach. Nie żałuję jednak, że moje losy potoczyły się inaczej. Jestem szczęśliwy, rodzina ma zapewniony komfort, wiedziemy dobre życie. Między innymi z tego powodu dwukrotnie podjąłem decyzję o pozostaniu w Kolejorzu.

NIE ZGODZIŁEM SIĘ OD RAZU NA OPASKĘ

Jeśli byłby pan trenerem, powierzyłby samemu sobie funkcję kapitana?

Teraz czy dawniej?

W czasie, gdy takiego wyboru dokonał Maciej Skorża.

Wtedy nie widziałem siebie jako kapitana. Kiedy szkoleniowiec zapytał mnie o to, byłem bardzo zaskoczony. Nie zgodziłem się od razu. Trener Skorża, widząc mój wyraz twarzy, powiedział, żebym dał sobie kilka dni, a potem wrócimy do tematu. Intensywnie myślałem, rozmawiałem z rodziną. Zdałem sobie sprawę, jak ogromna to odpowiedzialność, zwłaszcza dla obcokrajowca: bycie kapitanem Lecha Poznań, klubu z tak wielkim zapleczem kibiców. Wiedziałem, że biorę na barki bardzo dużo, jednak nie mogłem tego odrzucić.

Dzisiaj postrzegałby pan siebie jako bardziej oczywistego kandydata?

Właśnie to sprawia, że Skorża jest wyjątkowym trenerem: dostrzega pewne kwestie wcześniej niż pozostali. Ja kapitanem? Pomyślałem, że to szaleństwo. Tymczasem on uznał, że nadaję się do tej roli, zauważył we mnie coś, czego nawet ja wówczas nie widziałem. Świetny szkoleniowiec, cieszę się, że mogę nazywać go przyjacielem. Cały czas mamy ze sobą kontakt.

BARDZO CENIĘ UCZCIWOŚĆ

W jakim stopniu decyzja trenera Skorży przyczyniła się do tego, że rozgrywa pan szósty sezon w Kolejorzu?

Była ważna, nie mam co do tego wątpliwości. Po drodze otrzymywałem oferty z innych klubów, musiałem dokonywać wyborów. W takich momentach rozpatrywałem wszystko jeszcze raz, pytałem najbliższych o zdanie. Jednak z tą funkcją wiąże się coś więcej – odejście kapitana może silnie uderzyć w zespół. Poza tym były różne kwestie dookoła futbolu, choćby to, jakie podejście do piłkarzy panuje w tym mieście. Nie byłem gotowy, aby z tego zrezygnować.

W poprzednich klubach spotkał pan typ kapitana, który szczególnie panu imponował, do którego dziś stara się pan nawiązywać?

Preferuję przewodzenie poprzez działania, czynami pokazuję, że jestem kapitanem zespołu. Nie należę do osób, które krzyczą w szatni, po czym na murawie zamykają się i nikomu nie pomagają. Wobec każdego staram się być fair, bardzo cenię uczciwość. Wymagam, by wszystko działo się według planu ustalonego przez sztab szkoleniowy. Pod tym względem potrafię być nieustępliwy. Sztuką jest znaleźć w tym wszystkim odpowiedni balans.

Nadal się pan tego uczy?

Z sezonu na sezon wiem coraz więcej. Mam pewne oczekiwania i z tego powodu niektórzy mogli sądzić, że bywam trochę niesprawiedliwy. Myślę jednak, że z biegiem lat, przy szerszym spojrzeniu, zrozumieli, iż kieruję się przede wszystkim uczciwością. Jestem również od tego, aby niekiedy przeprowadzić trudną indywidualną rozmowę. Zdarza się, że jest ona konieczna.

NIE WSZYSTKO MA SIĘ KRĘCIĆ WOKÓŁ MNIE

Bycie ikoną jednego z największych klubów w Polsce ma ciemną stronę?

Kiedy występujesz w takim klubie jak Lech, jest niesamowicie, o ile wszystko idzie dobrze – zdobywasz bramkę i 40 tysięcy ludzi skanduje twoje nazwisko. Jeżeli sprawy sportowe się nie układają, jest wręcz przeciwnie, odczuwasz coraz większe napięcie. Kibice są dla mnie wspaniali, jeśli chodzi o wspieranie i okazywanie pozytywnych uczuć. Jednak, szczerze mówiąc, czasami jest tego zbyt wiele, gdy spędzam czas z rodziną. Dla mnie nie stanowi problemu zrobienie zdjęcia, podpisanie czegoś czy zamienienie paru zdań. Tyle że w niektórych sytuacjach to wpływa na moich bliskich. Na przykład kiedy jadę z dzieckiem na trening i nie mogę go obserwować. Syn spogląda na mnie, tymczasem ja jestem zajęty innymi sprawami. Nie czuję się z tym dobrze. Trening syna powinien być w całości czasem dla niego, a nie jest. Postanowiłem unikać takich sytuacji. Nie wszystko ma kręcić się wokół mnie. Dlatego do tej pory nie zabrałem synów w miejsce, gdzie powstał mural z moim wizerunkiem. Uważamy z żoną, że kiedy wspólnie spędzamy czas z dziećmi – co robimy tak często, jak to możliwe – nie powinno być tak, że jedziemy zobaczyć ścianę budynku, na której jestem ja.

Miewa pan myśli o pozostaniu w Poznaniu po zakończeniu kariery?

Jednym z powodów, dla których niezmiennie cieszę się występami w Lechu, jest fakt, że robię to, aby pomagać klubowi – nie gram dla nowej umowy czy dla transferu. To podejście częściowo uwalnia mnie od presji. Wiem, jak działa ten biznes. Szefowie klubu nie zaproponowali mi dwa razy przedłużenia kontraktu, ponieważ stwierdzili, że dobrze wyglądam z brodą. Jestem świadomy, że podstawą są występy na boisku. Mój kontrakt wygasa latem 2027. Jeśli nadal będę wywiązywać się z obowiązków, będę czuć się dobrze fizycznie i dostanę propozycję, rozważę ją w pierwszej kolejności. Lech zawsze będzie mieć pierwszeństwo. Jednak w przypadku gdy klub uzna, że już nie spełniam oczekiwań, nie porzucę futbolu, bo podoba mi się w Poznaniu. To żadna tajemnica, że czujemy się tutaj bardzo dobrze. Dlatego niczego nie wykluczam. 

guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 8/2026

Nr 8/2026

Polska Ekstraklasa

Michał Żewłakow skomentował transfer Steve’a Kapuadiego do Widzewa. Mówi o finansach Legii

Steve Kapuadi oficjalnie został zaprezentowany jako piłkarz Widzewa Łódź. Transfer defensora skomentował dyrektor sportowy Legii Warszawa – Michał Żewłakow.

2026.01.16 Marbella, Hiszpania
pilka nozna przygotowania do sezonu Ekstraklasa sparing mecz towarzyski
Legia Warszawa - Sigma Olomuniec
N/Z Marek Papszun Michal Zewlakow
Foto Wojciech Dobrzynski / Legionisci.com / PressFocus 
2026.01.16 Marbella, Spain
foorball preseason Ekstraklasa friendly match
Legia Warszawa - Sigma Olomouc
Credit: Wojciech Dobrzynski / Legionisci.com / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

OFICJALNIE: Steve Kapuadi zawodnikiem Widzewa Łódź

Widzew Łódź ogłosił sprowadzenie Steve’a Kapuadiego z Legii Warszawa. To najdroższy transfer wewnętrzny w historii Ekstraklasy.

2026.02.13 Katowice
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
GKS Katowice - Legia Warszawa
N/z Steve Kapuadi
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2026.02.13 Katowice
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2025/2026
GKS Katowice - Legia Warszawa
Steve Kapuadi
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Wisła Płock finalizuje kolejny transfer

Wisła Płock jest bliska sprowadzenia nowego zawodnika. To będzie jej piąty transfer w trwającym okienku.

2026.02.21 Warszawa
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Legia Warszawa - Wisla Plock
N/z 
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.02.21 Warszawa
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Legia Warszawa - Wisla Plock

Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Poważny uraz ważnego zawodnika Radomiaka Radom. Czeka go długa przerwa

Radomiak Radom poinformował, że jeden z jego zawodników doznał urazu. To spore osłabienie drużyny.

2025.11.07 Radom PKO Ekstraklasa Sezon 2025/2026 Radomiak Radom - Cracovia Krakow

N/z Roberto Alves gol

Foto Kacper Pacocha / PressFocus 

2025.11.07 Radom Football Polish Ekstraklasa Season 2025/2026 Radomiak Radom - Cracovia Krakow

Credit: Kacper Pacocha / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Znany polski inwestor chce kupić Legię. „Natychmiast bym w to wszedł”

W ostatnim czasie rozgorzała dyskusja na temat potencjalnej sprzedaży Legii Warszawa. Jeden ze znanych, polskich inwestorów wyraził chęć zakupienia stołecznego klubu.

2026.01.16 Marbella, Hiszpania
pilka nozna przygotowania do sezonu Ekstraklasa sparing mecz towarzyski
Legia Warszawa - Sigma Olomuniec
N/Z Pawel Wszolek Kacper Tobiasz Steve Kapuadi Juergen Elitim MIleta Rajovic
Foto Wojciech Dobrzynski / Legionisci.com / PressFocus 
2026.01.16 Marbella, Spain
football preseason Ekstraklasa friendly match
Legia Warszawa - Sigma Olomouc
Credit: Wojciech Dobrzynski / Legionisci.com / PressFocus
Czytaj więcej