Widzew Łódź przegrał w minionej kolejce z bydgoskim Zawiszą i odniósł tym samym siódmą porażkę w delegacji w bieżącym sezonie. Drużyna znajduje się na dnie ligowej tabeli, ale zdaniem Czesława Michniewicza, jest jeszcze za wcześnie by bić na alarm.
– Nie uważam, żeby Widzew miał słaby skład. Wzmocnienia na pewno by się przydały, ale są w ekstraklasie słabsze kadrowo drużyny. Jest przecież ten Visnjakovs. Jest Batrović, czy Okachi, który jeszcze w poprzednim sezonie potrafił błysnąć – powiedział podczas rozmowy z serwisem Widzewiak.pl.
– Nie wiem, co się z nim dzieje w tym sezonie. Jest waleczny Kaczmarek i trochę utalentowanej młodzieży. Za wcześnie na panikowanie – dodał trener, który prowadził Widzew w okresie od listopada 2010 do czerwca 2011 roku.
Zdaniem Michniewicza, problem łodzian może leżeć w psychice. – Nie wiem, jakie są szanse na wzmocnienie zespołu zimą, ale póki co zostało jeszcze kilka kolejek przed zimową przerwą, w których trzeba maksymalnie wykorzystać ten potencjał, który jest. Trzeba uszczelnić defensywę. Gołym okiem widać, że szwankuje w niej komunikacja. Gra tam na środku dwóch obcokrajowców i może stąd problem?
– Drugi problem tkwi chyba w psychice. Po straconej bramce drużyna się rozłazi, zamiast się zmobilizować do odrobienia straty. Nadstawia drugi policzek – zakończył.
Trener Korony nie wytrzymał! Dosadnie podsumował klęskę w Poznaniu
Trener Korony Kielce nie wytrzymał po klęsce z Lechem Poznań. — Nie czuję bezradności, bardziej żal, złość i słowo, które powinno zostać wykropkowane. Wkur***nie. Przepraszam — mówił na konferencji Jacek Zieliński.