Michal Gasparik: Górnik gra o europejskie puchary [WYWIAD]
Michal Gasparik latem poprzedniego roku przejął Górnika Zabrze, którego doprowadził do finału krajowego pucharu i osiąga bardzo dobre wyniki w PKO Bank Polski Ekstraklasie.
To jeden z tych najpiękniejszych wieczorów w naszym życiu zawodowym. Takie mecze pamięta się na całe życie, choć było to trudne spotkanie, ale takiego właśnie się spodziewałem. To było kompletnie nieistotne, że Zawisza gra w trzeciej lidze. Ciśnienie było, ale jestem szczęśliwy, że po 25 latach Górnik znowu zagra w finale krajowego pucharu. Uważam jednak, że zasłużyliśmy na to, mieliśmy po drodze bardzo trudnych rywali, wszystkie mecze rozgrywaliśmy na wyjazdach.
TRUDNA ŚCIEŻKA
Był stres?
Przed meczem był większy, później ciśnienie troszkę zeszło, ale bardzo chcieliśmy być w tym finale. Myślę, że 2 maja ten stres będzie nieco mniejszy.
Jak pan oceni skalę trudności drogi na PGE Narodowy?
Mieliśmy trudne mecze, wszystkie graliśmy na wyjazdach. Zaczęło się od rywalizacji z rezerwami Legii. Później mieliśmy dwie delegacje do Trójmiasta, gdzie i Arka i Lechia są naprawdę silne. W Gdyni straciliśmy gola już w pierwszej minucie, a Arka u siebie nie zwykła w tym sezonie przegrywać. Odrobiliśmy straty, decydująca bramka padła w końcówce po stałym fragmencie gry… Później Lechia, następnie – już wiosną – Lech. To był szalony mecz. Graliśmy bardzo dobrze, realizowaliśmy plan, który sobie nakreśliliśmy i przyszła czerwona kartka, rzut karny… Marcel Łubik obronił uderzenie Joela Pereiry i awansowaliśmy do półfinału.
Dla pana będzie to piąta majówka z rzędu w finale krajowego pucharu. Cztery w Spartaku i teraz Górnik.
Żartujemy czasami w gronie sztabu, że to już jest nudne, ale oczywiście dla wszystkich jest to super impreza. Do meczu został jeszcze prawie miesiąc, a widziałem już, ile ludzi kupiło bilety. Do tego wybiera się bardzo solidna delegacja ze Słowacji, bo to naprawdę będzie duże wydarzenie. Mecz na PGE Narodowym to zupełnie inny poziom tego wszystkiego, jestem bardzo ciekawy jak to będzie wyglądało od środka.
Mecz w Bydgoszczy był najtrudniejszy za pana kadencji w Górniku pod kątem presji?
Myślę, że tak, choć pewnie nie było po mnie widać, natomiast w środku czułem napięcie. Piąty finał z rzędu, pierwszy dla Górnika od 25 lat – to naprawdę wielka sprawa. Rozmawiałem z Erikiem Janżą o tym, że naprawdę chcemy grać o coś, że możemy się zapisać w historii Górnika i napisać swoją kartę. Do tego dochodziły oczekiwania kibiców. Trzeba było się z tym wszystkim zmierzyć, ale najważniejsze, że daliśmy radę.
TAKTYK
Przegrał pan w swojej karierze tylko trzy mecze w krajowym pucharze, z czego jeden nie miał i tak większego znaczenia, bo w rewanżu udało odrobić się straty. Ma pan jakiś przepis na te rozgrywki?
Na Słowacji jest trochę inny system, ponieważ w półfinale gra się dwumecz. W Polsce o wszystkim decyduje jedno spotkanie, dlatego ta koncentracja musi być na najwyższym poziomie. Podoba mi się ten system, że w półfinale jest mecz i rewanż, ponieważ te przygotowania wyglądają trochę inaczej. Zarówno w Spartaku jak i Górniku była jakość w zespole i trzeba było wdrożyć odpowiedni pomysł na konkretne spotkanie. Każdy trener ma swoje know-how i ja nie jestem inny. Krajowe puchary nie zawsze wygrywają najlepsze zespoły w lidze, ale te, które w danym dniu, w konkretnym meczu, są lepiej przygotowane, prezentują lepszą formę albo po prostu mają nieco więcej szczęścia. Moja praca to jedno, ale też dużo zależy od chłopaków, bo to oni na koniec podejmują decyzje na boisku. My jako sztab zawsze zrobimy wszystko, by ich jak najlepiej przygotować, by nie popełniać błędów, by znaleźć sposób na rywala. Na razie działa, a chłopaki często dorzucą jeszcze coś od siebie, dlatego piąty rok z rzędu jestem w finale.
Myślę, że jestem bardziej systemowym trenerem, właśnie taktycznym i chyba to moja najmocniejsza strona. Od dawna patrzyłem po swojemu na futbol i jeszcze w czasach kariery piłkarskiej czasami zastanawiałem się nad niektórymi ćwiczeniami w treningach, po co to robimy i tak dalej, ponieważ w głowie pojawiały mi się myśli, że coś mi się nie podoba i zrobiłbym zupełnie inaczej.
SZYBKA DROGA
Prowadził pan zeszyt z notatkami?
Założyłem taki po trzydziestce, w którym notowałem sobie różne rzeczy. Do tego doszły zdjęcia, bo odprawy wyglądały nieco inaczej niż obecnie, kiedy mamy komputery, tworzymy prezentacje i wyświetlamy je na rzutniku, pokazujemy animacje. Wszystko się generalnie zmieniło. Proszę zwrócić uwagę choćby na liczebność sztabów, na detale taktyczne, fizyczność idzie do przodu, piłka jest szybsza. Naprawdę dzisiaj zawodnik musi być atletą.
Skąd u pana tak duże zainteresowanie taktyką?
Nie grałem nigdy w żadnego Football Managera, ale mój tata był trenerem i dlatego od wielu lat dużo myślałem o futbolu. Kiedy skończyłem karierę piłkarską rozpocząłem pracę jako asystent przy drużynie U19 w Spartaku. Po kilkunastu miesiącach byłem już głównym trenerem, wszystko potoczyło się bardzo szybko. To była dla mnie spora niespodzianka, że po tak krótkim czasie Spartak mi zaufał, ponieważ w Trnawie jest podobnie jak w Górniku – duża presja, wielu kibiców, świetna historia. Tych porównań do przeszłości zawsze w Spartaku było mnóstwo.
JAKOŚCIOWA LIGA
Był pan na bieżąco z Ekstraklasą, kiedy w czerwcu obejmował Górnika?
Oglądałem Ekstraklasę cały czas, wiedziałem, co się w niej dzieje. Oczywiście, szczególnie patrzyłem na Górnika, ponieważ tu grałem i chciałem być na bieżąco.
Ten sezon jednak jest kompletnie zwariowany, różnice w tabeli są minimalne. Dało się na to przygotować?
Poziom piłkarzy jest bardzo podobny, mamy w lidze naprawdę jakościowych zawodników, warunki finansowe w Polsce są dobre, dlatego to wszystko jest tak wyrównane. Z punktu widzenia trenera to jest trudna sytuacja, bo musisz przygotować drużynę, by nie popełniła błędu, bo kiedy jako pierwszy stracisz gola, to naprawdę trudno jest odrobić.
PRACA NAD SFG
Jest też inna tendencja. W tym sezonie znacznie częściej mecze wygrywają drużyny, które mają mniejszy procent posiadania piłki. Górnik ma średnio 49 w tym sezonie. Coś w tym jest?
Wiem o tym, patrzymy na te liczby i powiem szczerze, że była to jedna z rzeczy, którą jako sztab chcieliśmy zmienić. Wiedzieliśmy, że Górnik w ostatnich latach to posiadanie piłki miał na dobrym poziomie, ale patrzyliśmy też na sektory, w których te liczby były najlepsze. Zauważyliśmy pewne rzeczy, wyciągnęliśmy wnioski i wprowadziliśmy swoje rozwiązania. W Ekstraklasie dużo się zwraca uwagę na fazy przejściowe i stałe fragmenty gry, które mamy do poprawy, jeśli chodzi o ofensywę. W defensywie udało nam się wprowadzić zmiany, natomiast w ataku jesteśmy na słabym poziomie.
W tym sezonie około 38 procent goli pada po stałych fragmentach…
To bardzo wysoka wartość i trzeba z tego umieć korzystać. Na przestrzeni kilku lat Górnik ma z tym problem i chcemy to zmienić, ale na razie nam się nie udaje. Niektóre drużyny strzeliły w tym sezonie dwa razy więcej goli niż my po stałych fragmentach gry, a to się przekłada na punkty. Oczywiście, możemy powiedzieć, że z gry mamy najwięcej bramek, co jest dla nas bardzo dobrą statystyką, ale stałe fragmenty musimy poprawić, nawet do tych 30 procent… Masz takie mecze, kiedy remisujesz i właśnie jedno dobre zagranie ze stałego fragmentu może sprawić, że zgarniesz komplet punktów.
WYDOBYĆ POTENCJAŁ
Pozostając przy statystykach, zauważyłem, że udało się trenerowi scementować defensywę. Zajmujecie drugie miejsce pod kątem liczby strzałów rywali na waszą bramkę.
Jeśli nie pozwolimy rywalom na wiele, to wynik jest tego konsekwencją. Zdarzają się mecze, kiedy dopuścimy przeciwnika do jednej szansy i zamienia ją na gola, ale w ostatnich tygodniach udało nam się poprawić i znacznie częściej gramy na zero z tyłu. W ofensywie wiele rzeczy nam się zgadza.
Takie było założenie, kiedy wchodził pan do Górnika, by najpierw uszczelnić obronę?
Trochę tak. W Spartaku mieliśmy najlepszą defensywę w lidze, dlatego w Górniku też zaczęliśmy od pracy nad grą w obronie, choć trzeba było kilka rzeczy pozmieniać w stosunku do mojej poprzedniej pracy. Kibice Górnika przyzwyczajeni są do tego, że zespół gra ładną piłkę, potrafi się przy niej utrzymać, dlatego trzeba było postawić na coś innego. Mamy inną charakterystykę zawodników niż w Trnawie i trzeba było pod nich dostosować pomysły. To jest moje zadanie, by wydobywać maksymalny potencjał z piłkarzy. Dzisiaj jesteśmy w stanie grać zarówno dobrze w defensywie oraz efektownie, a przede wszystkim efektywnie w ofensywie.
KONCENTRACJA NA DWÓCH FRONTACH
Górnik ma najsilniejszy środek pola w Ekstraklasie?
Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć, ale jestem bardzo zadowolony z moich piłkarzy. Nie mamy takiego typowego egzekutora z przodu jak Raków ma Brunesa, nie mamy takiej dziesiątki jak Imaz w Jagiellonii czy Nowak w Gieksie. Mamy inne atuty, z których chcemy korzystać. Budujemy drużynę na organizacji i dyscyplinie.
Ma pan już jakiś plan przygotowań na finał?
Dzień po meczu powiedziałem chłopakom, że Ekstraklasa jest dla nas bardzo ważna i nie możemy jej odpuścić. Finał możesz przegrać i nie masz nic. Jeśli do tego ligę skończymy na siódmym miejscu, to nie powiem, że był to udany sezon, wręcz przeciwnie. Musimy się koncentrować na obu frontach.
Ważny piłkarz ma przedłużyć kontrakt z Zagłębiem [INFO PN]
Michał Nalepa stał się za kadencji Leszka Ojrzyńskiego niekwestionowanym filarem bloku obronnego Zagłębia Lubin. Z naszych informacji wynika, że jeśli nie nastąpi nieoczekiwany zwrot akcji, doświadczony stoper parafuje wkrótce z „Miedziowymi” nową umowę.
Frederiksen odejdzie z Lecha? „Inny klub mógłby mnie wykupić”
W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej spekulacji dotyczących przyszłości Nielsa Frederiksena. Kontrakt Duńczyka z Lechem Poznań wygasa z końcem czerwca.
Coraz ciekawiej w strefie pucharowej. Tak wygląda tabela Ekstraklasy
Na początek kolejki Wisła Płock wygrała z Lechią Gdańsk, a Korona Kielce zremisowała z Jagiellonią Białystok. Oto jak prezentuje się tabela Ekstraklasy po tych meczach.