Męczarnie Borussii. Setny występ „Lewego” w Bundeslidze
Gwizdy i zniecierpliwienie kibiców – właśnie tak długimi momentami przedstawiał się krajobraz starcia Borussii Dortmund z Eintrachtem Brunszwik. Wicemistrzowie Niemiec po strasznych mękach ograli beniaminka Bundesligi 2:1, ale swoją grą na kolana na pewno nie rzucili.
Podopieczni Juergena Kloppa od początku spotkania bili głową w mur i bezskutecznie próbowali pokonać Daniela Davariego. Słabo grał Robert Lewandowski, nie błyszczał także Jakub Błaszczykowski i jak na dłoni było widać brak Ilkaya Gundogana i Marco Reusa.
Losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero na kwadrans przed końcem, kiedy to piłkę do bramki Eintrachtu skierował rezerwowy Jonas Hofmann, który niespełna dziesięć minut wcześniej pojawił się na boisku. Goście musieli się odkryć i bardzo szybko zostali za to ukarani.
W 86. minucie Reus wykorzystał rzut karny, czym ostatecznie przypieczętował zdobycie przez BVB trzech punktów. Goście z Brunszwiku odpowiedzieli natychmiastowym trafieniem Kevina Kratza. Piłka przeszła jeszcze po głowie Lewandowskiego, ale ostatecznie Polakowi bramki samobójczej nie zaliczono.
Więcej bramek już nie padło i Borussia odniosła drugie zwycięstwo w tym sezonie. Beniaminek pozostaje z kolei bez choćby jednego punktu w obecnych rozgrywkach.