Remisem zakończył się drugi niedzielny mecz Premier League. West Ham United zremisował z Manchesterem United (1:1), tracąc prowadzenie w doliczonym czasie gry drugiej połowy.
Podopieczni van Gaala uratowali remis rzutem na taśmę
Upton Park nie jest łatwym terenem dla żadnego rywala. Piłkarze Manchesteru przekonali się o tym już na samym początku spotkania, ponieważ gospodarze uzyskali sporą przewagę i zepchnęli rywali do obrony. Gracze Sama Allardyce’a kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku i – nie ma co ukrywać – byli po prostu lepsi.
Czerwone Diabły grały chaotycznie i przede wszystkim bardzo słabo w ofensywie. Radamel Falcao i Robin van Persie nie mieli zbyt wielu okazji, a jeśli już do jakiejś dochodzili, to albo pudłowali, albo na posterunku był Adrian.
Co ciekawe, to nie bramkarz West Hamu, a David De Gea miał w niedzielny wieczór więcej pracy. Napór Młotów był jednak tak duży, że Hiszpan w końcu musiał skapitulować. W 49. minucie piłkę w polu karnym United dostał Cheikhou Kouyate, po czym podbił ją dwa razy, odwrócił się w stronę bramki rywali i uderzył nie do obrony.
Manchester dążył do wyrównania i dopiął swego w doliczonym czasie gry. Po przebitce w polu karnym, z woleja uderzył Daley Blind i piłka tuż przy słupku wpadła do siatki. Kilkadziesiąt sekund później z boiska wyrzucony został Luke Shaw, który zobaczył swoją drugą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
Media: Liverpool znalazł następcę van Dijka? Trop prowadzi do Włoch
Liverpool chce się jak najszybciej zabezpieczyć na ewentualne odejście po wygaśnięciu umowy Virgila van Dijka. Kontrakt kapitana The Reds wygaśnie pod koniec czerwca przyszłego roku.