Manchester City obronił pierwsze miejsce w ligowej tabeli i w ostatniej kolejce sezonu 2018-19 pokonał Brighton & Hove Albion (4:1). Dzięki tej wygranej „Obywatele” zapewnili sobie mistrzostwo Anglii!
Manchester City wywalczył mistrzostwo Anglii (fot. Toby Melville / Reuters)
Sprawa utrzymania pierwszego miejsca w ligowej tabeli przez piłkarzy Manchesteru City była przed niedzielnym spotkaniem z Brighton dość klarowna. Gracze Pepa Guardioli wiedzieli, że jeśli odniosą nawet najskromniejsze zwycięstwo, to nic nie pozbawi ich tytułu mistrzowskiego. W przypadku remisu lub niespodziewanej porażki, „Obywatele” musieliby się spoglądać nerwowo na Anfield i liczyć na pomoc Wolves grających w delegacji z Liverpoolem.
Wiadomo było, że Manchester przystępuje do meczu w roli faworyta, jednak od początku było widać, że nawet tak wielkie gwiazdy mogą odczuwać presje, która pęta im nieco nogi. Goście bili więc przez ponad dwadzieścia minut głową mur, a kiedy na moment rozluźnili swoje szyki, od razu zostali za to skarceni.
W 26. minucie ostre dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamienił Glen Murray, który wyprzedził obrońców City i uderzeniem głową nie dał Edersonowi szans na skuteczną interwencję. Niespodzianka? Sensacja? Miny kibiców z Manchesteru mówiły same za siebie.
Jak się jednak okazało, goście nie przejęli się za bardzo straconym golem i kilkadziesiąt sekund później udało się im wyrównać. Tym razem w roli głównej wystąpił niezawodny Sergio Aguero, który dostał piłkę w polu karnym Brighton i sprytnym strzałem pokonał bramkarza. Remis i cała zabawa rozpoczęła się od nowa.
Zawodnicy Brighton pociągnęli lwa za wąsy i nie tylko otrzymali szybką odpowiedź, ale jeszcze przed przerwą stracili drugiego gola. W 38. minucie na wysokości zadania – i to dosłownie – stanął Aymeric Laporte, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przeskoczył wszystkich defensorów i strzałem głową skierował futbolówkę do siatki. W tej właśnie chwili wszystko wróciło do stanu sprzed początku meczu i Manchester City ponownie wyszedł na pole position w wyścigu o mistrzostwo.
Kiedy w drugiej połowie na 3:1 podwyższył Riyad Mahrez, który znakomicie przymierzył z dystansu w okienko, było już jasne, że gościom nic złego stać się nie może i tytuł mistrzowski powędruje na Etihad Stadium.
Brighton zostało jeszcze dobite przez Ikaya Gundogana i kilkanaście ostatnich minut na Amex Stadium było już – cytując znakomitego Zdzisława Ambroziaka – odliczaniem wstecznym do ostatniego gwizdka. Na trybunach trwało święto kibiców Manchesteru, którzy wiedzieli, że ich drużyna ponownie okazała się najlepsza.