Mamy mistrza w Santosie Laguna! Kraj dwóch świętości
Kiedy 10 lat temu przyszedł do redakcji „PN” chcąc odbyć praktykę, jak zwykle w takich sytuacjach zaakcentowałem przede wszystkim te gorsze strony zawodu prasowegodziennikarza sportowego. Niewielu młodych ludzi można w ten sposób zniechęcić, ale akurat Adrian Peterson był w mniejszości. Nie stracił zapału do futbolu, ale poszedł zupełnie inną drogą. I wyszedł na ludzi. Przez Londyn, i pracę w Chelsea, Liverpoolu i studia na tamtejszym uniwersytecie, praktykę w Celtiku Glasgow, która zaowocowała popisaniem bezterminowego kontraktu – w charakterze sekretarza technicznego – w meksykańskim klubie Santos Laguna z miasta Torreon.
Jeśli ktoś nie interesuje się ligą meksykańską, lub przeoczył tę informację – Santos jest aktualnym mistrzem tego 120-milionowego kraju, którego piłkarska liga jest trzecią na świecie pod względem frekwencji na stadionach. Zaś pod względem zarobków także mieści się w pierwszej dziesiątce; jak utrzymują miejscowi – w rankingu płacowym plasują się przed Portugalczykami, Holendrami i Ukraińcami. Więcej ludzi na trybuny przyciągają jedynie Bundesliga i Premier League, co oczywiście musi działać na wyobraźnię, ale nie oddaje skali zainteresowania futbolem w państwie, którego reprezentacja jest potentatem w strefie CONCACAF i lipcowym triumfatorem turnieju o Złoty Puchar, podczas którego wyłaniany jest mistrz tej strefy geograficznej.
(…)
Jak w Meksyku robi się futbol
Społeczeństwo meksykańskie uważane jest za biedne i na ulicach ubóstwa rzeczywiście nie brakuje, także rozwój cywilizacyjny, zwłaszcza najbiedniejszych warstw, z punktu widzenia Europejczyka, jest mocno spóźniony, ale finanse klubów mają się lepiej niż dobrze. – Każdy zespół z czołówki ma po kilku głównych sponsorów, sześciu czy siedmiu, bo tutejszy biznes widzi dobry interes w reklamowaniu się w piłkarskiej ekstraklasie. Prawa telewizyjne nie są scentralizowane, każdy klub sprzedaje je indywidualnie, ale w przeciwieństwie na przykład do Premier League, wszystkie kwoty są pilnie strzeżonymi tajemnicami. Na przykład o moim klubie powszechnie wiadomo jedynie, że jest trzeci w rankingu atrakcyjności medialnej, a z ratingu fanów wynika, że Santos Laguna może pochwalić się liczbą 8,3 milionów kibiców – tłumaczy Adrian.
– Bilety i merchandising także przynoszą znaczące wpływy. Właśnie otwarty został nowy stadion w Monterrey, na 50 tysięcy widzów, i karnety zostały wyprzedane na… dwa lata z góry! Obiekty w Meksyku są ogólnie dobre i duże, sporo z nich pozostało po mistrzostwach świata w 1986 roku, ale naturalnie później były modernizowane. Stadiony, za wyjątkiem dwóch lub maksymalnie trzech, są własnością klubów, co oczywiście pomaga generować większe przychody. Nie byłoby jednak aż tak wielkich pieniędzy w meksykańskim futbolu, gdyby nie bogaci inwestorzy i korporacje, które są właścicielami klubów. Kiedy w zeszłym roku z Santosu do zespołu Club America odchodzili Oribe Peralta i Kolumbijczyk Darwin Quintero, to transakcja wiązana – w zamian do Torreon przyszło również dwóch zawodników – wyceniona została na 30 milionów dolarów.
(…)
Adam GODLEWSKI
Cały artykuł można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Leo Messi zdobył przepięknego gola w starciu Interu Miami z Nashville SC. Bramka Argentyńczyka jednak nie dała trzech punktów. Mecz zakończył się remisem 2:2.
Takie rzeczy tylko w Turcji. Trener Fenerbahce zniknął po swojej dymisji!
Chaos w Fenerbahçe po meczu Ligi Mistrzów z AS Romą. Ismail Kartal podał się do dymisji po remisie 1:1, ale zarząd tureckiego klubu nie przyjął jego rezygnacji. Okazuje się, że trener… zniknął.