Już trzecie pokolenie kibiców czeka na powstanie trzeciego, afrykańskiego bieguna światowego futbolu, który zrównoważyłby europejski i południowoamerykański. Wielkie sukcesy wieszczono w epoce pokolonialnej przede wszystkim Kamerunowi, Senegalowi, Ghanie i Nigerii (w Czarnej Afryce zachód dominuje w piłce, wschód w lekkoatletyce).
Aż do 2022 roku kończyło się jednak na trzech ćwierćfinałach i jedynej Złotej Piłce dla Afrykańczyka – w 1995 roku dla George’a Weaha, późniejszego prezydenta Liberii. Piłkarska Afryka wciąż nie potrafiła postawić kropki nad „i”, a na ulicach Akry można nie bez racji usłyszeć, że najbliżej mistrzostwa w 2010 roku była Ghana.
Największym sukcesem Afryki był mundial w Katarze: czwarte miejsce zajęło Maroko, obecnie 11. drużyna świata i mistrz świata U-20. Pokonując takie dawne potęgi kolonialne jak Belgia, Hiszpania czy Portugalia (i ulegając ostatecznie swojej dawnej metropolii, Francji) Maroko było na tym turnieju symboliczną reprezentacją świata afrykańskiego, ale też arabskiego oraz muzułmańskiego. Afryka zagrała przyzwoity mundial i nic dziwnego, że gdy Kamerun w zwycięskim meczu strzelał bramkę Brazylii tunezyjski spiker wykrzyczał: „Mama Afryka powstaje!”.
Choć uznawanie całej Afryki za jedną całość jest umowne. Linii podziału jest wiele, choćby Maroko to drużyna z Afryki Północnej, kulturowo innej części kontynentu niż Czarna Afryka. Od czasu do czasu słychać nawet głosy, że może powstać siódma federacja FIFA – zrzeszająca około 20 drużyn Federacja Arabska. Oznaczałoby to rozpad federacji afrykańskiej i azjatyckiej (zrzeszającej tak różne kraje jak Liban, Korea Północna czy Australia). Przede wszystkim byłoby to jednak precedensem ustanawiającym federację nie według granic geograficznych, a kulturowych.
Póki co jednak 54 federacje krajowe, w tym Maroko, grają w federacji afrykańskiej (CAF). I choć Afrykańczycy przestrzegają zasady o nienaruszalności granic kolonialnych (dwa wyjątki to Erytrea i Sudan Południowy) to można sobie wyobrazić pojawienie się nowej reprezentacji. Kilka tygodni temu Izrael jako pierwsze państwo uznał Somaliland – w ślad za nim mogą pójść USA i Etiopia, a CAF stanie przed dylematem, czy też uznać reprezentację Somalilandu.
Zagrałby on wówczas w Pucharze Narodów Afryki. Właśnie zakończyła się jego kolejna edycja. Organizatorem było Maroko, dla którego turniej stanowił próbę generalną przed mundialem 2030 (mistrzostwa po raz drugi zawitają do Afryki). Maroko po dobrym turnieju w kuriozalnym finale uległo jedną bramką Senegalowi. Najpierw w 94. minucie Senegal strzelił gola, ale sędzia podjął decyzję o jego nieuznaniu. Następnie w 98. minucie podyktował jedenastkę dla Maroka, a Senegalczycy w geście protestu opuścili murawę. Po długiej przerwie do powrotu na boisko swoją drużynę przekonał Sadio Mane i ostatecznie w 114. minucie Brahim Diaz nie trafił do siatki. W dogrywce lepsi byli Senegalczycy.
Jak na tak rozpolitykowany kontynent, nie był to jednak turniej przesadnie polityczny. Wątków politycznych trzeba było się doszukiwać. Np. gdy tuż po ogłoszonym przez dyktatora Burkiny Faso Ibrahima Traore (uchodzącego za najpopularniejszego polityka kontynentu) udaremnieniu rzekomo inspirowanego przez Wybrzeże Kości Słoniowej zamachu stanu, Burkina zmierzyła się z… Iworyjczykami. W porównaniu do mundialu katarskiego reprezentacje arabskie nie eksponowały np. solidarności z Palestyną. Nieobecny był też temat Sahary Zachodniej. Monarchia marokańska sieje tam terror i od pół wieku nielegalnie okupuje większość terytorium tej dawnej kolonii hiszpańskiej. W ten sposób Sahara Zachodnia to ostatni niezdekolonizowany region na kontynencie. Według Freedom House poziom wolności w kraju Saharyjczyków wynosi 4/100 – to jeden z najgorszych wyników na świecie, porównywalny z Koreą Północną, gorszy niż w Afganistanie. W 2024 roku Sąd Arbitrażowy FIFA zabronił marokańskiej drużynie RS Berkane eksponowania na koszulkach mapy Maroka z Saharą Zachodnią. Być może o Saharyjczykach i innych ważnych dla Maghrebu sprawach więcej będzie mówiło się za kilka lat. Wielkie turnieje są bowiem nie tylko pralniami reputacji dla organizatorów, ale też okazją na zwrócenie uwagi świata na panującą w ich krajach niesprawiedliwość.
Przełom w sprawie Cristiano Ronaldo! Kiedy Portugalczyk wróci do gry?
W ostatnim czasie głośno było o legendarnym Portugalczyku z powodu jego strajku w reakcji na sytuację w saudyjskiej piłce. Wygląda na to, że sprawa zmierza do szczęśliwego końca.