-Jako zespół nie zagraliśmy tego co sobie trener i my zakładaliśmy przed meczem i przegraliśmy. Staraliśmy się jak mogliśmy, były sytuacje, żeby wywalczyć chociaż remis, ale niestety nie udało się i kolejny raz wracamy z głową spuszczoną w dół – po przegranym 0:1 meczu z Podbeskidziem powiedział bramkarz Korony Kielce, Zbigniew Małkowski.
– Liczy się wynik końcowy. Jako zespół przegraliśmy, a jak wyglądali poszczególni zawodnicy to już prywatna ocena trenera. Ja jestem niezadowolony z tego względu, że nie zdobyliśmy choćby jednego punktu. Ta porażka nas na pewno martwi. Mamy teraz dwa tygodnie do kolejnego meczu ligowego i musimy zrobić wszystko, aby z Legią zdobyć punkty – zapowiedział Małkowski.
– Od 19 meczów każdy nam wypomina, że nie możemy zdobyć trzech punktów na wyjeździe, ale ja jestem optymistą i wierzę, że jeszcze w tym miesiącu się przełamiemy i wygramy na obcym terenie – dodał golkiper kieleckiego klubu.
Tabela Ekstraklasy po 10. kolejce. Zmiany w dolnych rejonach
Zakończyliśmy zmagania w dziesiątej serii gier PKO Bank Polski Ekstraklasy. Wygrana Motoru w Radomiu sprawiła, że ekipa Johna Carvera znalazła się pod kreską.