Środowy Przegląd Sportowy zamieszcza ciekawą rozmowę z Patrykiem Małeckim. Piłkarz krakowskiej Wisły narzeka w niej na brak powołań do reprezentacji Polski. – Kolejny raz nie dostałem powołania, ale nawet się nie łudziłem, że tak się może stać – mówi piłkarz.
– Wiem, jakim trenerem jest Smuda, wiem, jakich piłkarzy lubi. Widocznie coś mu we mnie nie pasuje. Podporządkowuję się i gram jak najlepiej dla Wisły – dodaje „Mały”.
Zawodnik odniósł się jednocześnie do faktu powołań kadrowiczów „z importu”. – Chciałbym, aby w reprezentacji grali sami Polacy. To jednak nie zależy ode mnie. Chciałbym, aby szansę dostawali nasi młodzi piłkarze, a nie zawodnicy, którzy, prawdopodobnie, pograją dla Polski rok czy dwa i potem o tej Polsce zapomną – przyznaje. – Takich chłopaków jak ja jest dużo i oni dla biało-czerwonych barw na pewno oddaliby wszystko. Bardzo chciałbym grać w reprezentacji Polski, ale na razie nie jest mi to dane.
Na stwierdzenie dziennikarza, że w przypadku dobrego występu na EURO 2012 istnieje możliwość przedłużenia kontraktu ze Smudą do 2014 roku, Małecki w charakterystyczny dla siebie sposób wypala z grubej rury. – No to miałbym jeszcze trzy lata wyjęte z życia. Nie, nie, tylko tak się śmieję. Może kiedyś trener Smuda przekona się do mnie. Teraz widocznie ma lepszych zawodników na moją pozycję i muszę się temu podporządkować – kończy piłkarz.
Brzęczek ze wsparciem dla Urbana. ,,To nie są łatwe momenty”
Selekcjoner kadry U-21 wspiera Jana Urbana. Brzęczek jest wymieniany w roli kandydata na trenera kadry A, ale nie póki co nie spieszy mu się z powrotem na szczebel wyżej.
Żewłakow wskazał największy problem reprezentacji Polski. „W tej kadrze zanika cwaniactwo”
Reprezentacja Polski zdobyła podczas wrześniowo-październikowego zgrupowania zaledwie cztery punkty. W rozmowie z TVP Sport największy problem wskazał Michał Żewłakow.
To dlatego Urban zostaje. Dziennikarz wyjaśnia możliwe przyczyny
Piotr Wołosik, w programie ,,Ofensywni'', analizował pozostanie Jana Urbana na stanowisku selekcjonera. Zdaniem dziennikarza PZPN nie chciał przede wszystkim wywoływać kolejnej afery i burzy medialnej wokół związku.