Wisła Kraków przerwała w piątek passę nieprzegranych meczów Arki w Gdyni. O zwycięstwie „Białej Gwiazdy” przesądziło trafienie, które w samej końcówce zaliczył Patryk Małecki. – On chyba zawsze ma problemy z kibicami gospodarzy, ale strzelił pięknego gola – skwitował jego postawę szkoleniowiec zespołu z Krakowa, Robert Maaskant.
– Arka zaczęła mecz bardziej agresywnie niż my, oddała kilka strzałów z dystansu. Potem nie pozwoliliśmy im na zbyt wiele i przejęliśmy kontrolę nad grą. Ważnym momentem była sytuacja, w której powinniśmy byli otrzymać rzut karny. Stworzyliśmy sobie też 2-3 dobre okazje, które powinniśmy byli zakończyć zdobyciem gola – wyjaśniał holenderski szkoleniowiec.
W pierwszym starciu rundy wiosennej zadebiutowali wszyscy zawodnicy, których Wisła pozyskała w zimowym okienku transferowym: – Przed meczem mieliśmy kłopoty, m.in. Siwakow nie trenował z nami, bo załatwiał sprawy formalne, zaś Genkow nie czuł się dobrze i jego występ stał pod znakiem zapytania. Uznałem jednak, że dam im szansę i wstawię do drużyny nowych zawodników.
Trener Maaskant czekał ze zmianami aż do 86. minuty, wtedy to w miejsce Kirma i Siwakowa wstawił Żurawskiego i Jirsaka: – Zmieniłem system bardziej na 4-4-2, Meliksona przesunąłem na lewo, a Małeckiego do przodu. W trakcie przygotowań strzelił kilka bramek i dlatego postawiłem na niego. Nie zawiódł.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.