Listkiewicz dla PN: Mój zastępca jest wiceministrem
Michał Listkiewicz to w futbolu człowiek instytucja. Był arbitrem światowej klasy, sekretarzem generalnym i prezesem PZPN, a teraz działa w FIFA i UEFA, a przede wszystkim szefuje organizacji czeskich sędziów. Jest kopalną wiedzy o piłce, a także… anegdot. Zapraszam do lektury wywiady, w którym poruszyliśmy wiele wątków. Od rozszerzenia mundialu, przez finał MŚ Italia ’90, Seppa Blattera, Jana Pawła II i Szymona Marciniaka, aż po wydojenie flaszki whisky tuż przed meczem.
Michał Listkiewicz to człowiek instytucja w światowym futbolu
– Zaskoczyło pana rozszerzenie mundialu do 48 zespołów od roku 2026? – Sam fakt zwiększenia liczby uczestników nie, można było przecież przypuszczać, że prezydent FIFA Gianni Infantino spełni wyborcze obietnice. Skala zmian jest już jednak zaskakująca, w kampanii była przecież mowa o rozbudowaniu finałów mistrzostw świata do 40 drużyn. Nowy szef sporo dołożył więc w pakiecie i sprawił, że futbol czeka prawdziwa rewolucja – mówi Michał Listkiewicz, były prezes PZPN, a obecnie szef czeskich sędziów i członek Komisji Sędziowskiej FIFA. – Pomysł oceniam jako dość ryzykowny, piłka nożna nie cierpi przecież na deficyt wielkich wydarzeń. Jeśli już – to raczej na przesyt. Prawie 10 lat to długi okres przygotowawczy, ale najgoręcej będzie przez rok, może najbliższe dwa lata, będą bowiem trwały rozmowy na temat szczegółów. Raczej zakulisowe, nie spodziewam się przepychanek w świetle kamer.
– Na temat kasy? – Konkretnie w kwestii podziału zysków. Wypowiedź Karla-Heinza Rummenigge w tym względzie była jasna, stowarzyszeniu profesjonalnych klubów – a to bardzo wpływowa organizacja skupiająca pracodawców zawodników – pomysł FIFA zupełnie się nie podoba. Na koniec dnia pewnie uda się, jak zwykle, wypracować kompromis, ale spodziewałbym się preferencyjnego potraktowania najlepszych. Nie mam też wątpliwości, że światową federację będzie to sporo kosztować.
(…)
– Kim dziś czuje się pan najbardziej – obserwatorem FIFA, delegatem UEFA, czy szefem sędziów w Czechach? – Bez dwóch zdań – czeskim Przesmyckim! Nawet powiedziałem o tym Zbyszkowi, co skwitował stwierdzeniem, że jest ode mnie… przystojniejszy. To jednak kwestia względna i rzecz gustu, najważniejsze, że w ostatnich latach – choć nie uchodzi za łatwego we współpracy – zrobił bardzo wiele dla usprawnienia organizacji sędziowskiej w Polsce. Nie ukrywam zatem, że za jego cichym przyzwoleniem korzystam z wypracowanych u nas wzorców w Czechach, z samooceną i skróceniem dróg awansu dla młodych arbitrów do ekstraklasy na czele. Pavel Kralovec, czyli tamtejszy Szymon Marciniak, miał problem z zaakceptowaniem wystawiania sobie not, ale w końcu i on się przekonał, bo to kapitalna sprawa. Przesmycki ma jednak o tyle łatwiej niż ja, że pracuje z profesjonalistami. W Czechach nie ma zawodowstwa wśród sędziów, moi ludzie na co dzień normalnie pracują, albo prowadzą firmy. Za punkt honoru postawiłem sobie zatem wprowadzenie profesjonalnego statusu, od sezonu 2017-18. Jeśli oczywiście wcześniej mnie stamtąd nie pogonią.
(…)
– Rozumiem, że o korupcję nie obawia się pan w ogóle? – Podobno była i w Czechach, ale nie wnikałem na tyle głęboko, żeby wypowiadać się w tej kwestii. Teraz na pewno nie ma i nic nie wskazuje, żeby miała się pojawić. Już mówię dlaczego – otóż prezes Pelta wyznaczył nieprzypadkowego mojego zastępcę. Młody chłopak, około 40-stki, zapytałem więc, czy gdzieś w ogóle sędziował. Okazało się, że pół sezonu był nawet w pierwszej lidze, ale odniósł poważną kontuzję kolana i o karierze mógł zapomnieć. Był, i jest, tak pewny siebie, i w ogóle okazał się nietuzinkowym człowiekiem, więc zapytałem w końcu co porabia zawodowo. Petr Milsna zadziwił mnie odpowiedzią, otóż jest… wiceministrem spraw wewnętrznych! Wzbudza respekt i ma rozległą wiedzę. Kiedyś przyszedł do mnie i zasugerował, żeby odsunąć dwóch sędziów od jednego ze spotkań. Byłem ciekawy, czy zauważył jakąś obniżkę formy, ale okazało się, że bardzo cenił ich umiejętności i aktualną dyspozycję. Dostał jednak wyraźny sygnał, że lepiej będzie dla wszystkich, a zwłaszcza dla tych arbitrów, aby akurat wskazanego meczu nie prowadzili…. Cóż, warto mieć takiego mocnego człowieka w komisji, szybko zresztą się zaprzyjaźniliśmy. Po tym, jak zorganizowałem dla jego syna koszulkę Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium. Oczywiście z autografem.
(…)
CAŁY WYWIAD MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Zbigniew Boniek optymistą przed finałem ze Szwecją. „Jesteśmy lepszą drużyną”
We wtorek reprezentację Polski czeka wielki, ostateczny bój o udział w mistrzostwach świata. Zbigniew Boniek podkreśla, że Polacy są lepszą drużyną od Szwecji.
Lewy znów przejdzie do historii? Potrzebny jeden gol
Robert Lewandowski może we wtorek samodzielnie awansować na 5. miejsce wśród najlepszych strzelców reprezentacji w historii. Potrzebuje do tego tylko gola w spotkaniu ze Szwecją.
EURO U-19 nie dla Polaków. Zdecydowała porażka z Anglikami
Reprezentacja Polski do lat 19 nie zagra na młodzieżowym EURO. Biało-czerwoni nie zdołali sprawić sensacji, odwracając trudne położenie w grupie eliminacyjnej.