Zastąpił Oresta Lenczyka, doświadczonego trenera z wielką charyzmą, który zdobył dla Śląska Wrocław tytuł mistrza Polski. Zespół Lenczyka wygrywał dzięki stałym fragmentom i szybkim kontratakom, obecny Śląsk wygrywa podobnie, ale styl gry ekipy Levy’ego sprawia kibicom coraz większą przyjemność.
ROZMAWIAŁ PIOTR WOJCIECHOWSKI
(…)
Już pan wie, co zrobić, żeby piłkarze Śląska zagrali w finale Pucharu Polski na pełnych obrotach przez 90 minut? W pierwszym meczu półfinałowym z Wisłą dobrze zagraliśmy do przerwy, ale na wysokim poziomie nasz zespół grał już wcześniej, choćby w drugiej odsłonie ligowego meczu z Górnikiem Zabrze, gdy przegrywał 0:1. Pamiętajmy jednak, że w przypadku polskich drużyn każda stracona bramka wpływa ujemnie na psychikę piłkarzy i również nad tym elementem musimy jeszcze w Śląsku popracować. Nie ma wątpliwości, że w obecnym futbolu, aby osiągnąć sukces, piłkarze muszą biegać na pełnych obrotach przez cały mecz, a nie tylko w jego początkowych lub końcowych fragmentach. Inna sprawa, że w Europie znacznie silniejsze zespoły od Śląska mają również problemy z utrzymanie jednakowego, wysokiego tempa. Jedyną receptą na to jest systematyczna praca, krok po kroku, ale to już znacie, bo to samo mówił wam Leo Beenhakker.
Mówi pan o pracy, która nie jest wykonywana, skoro poza kilkoma piłkarzami polska piłka praktycznie nie istnieje w Europie? Najłatwiej jest krytykować, trudniej przedstawić konkretne rozwiązania. Najpierw trzeba poznać przyczyny, potem je zdiagnozować i zacząć leczyć. Przez siedem minionych miesięcy spędzałem niemal całe dnie w klubie, właśnie po to, żeby zespół Śląska piął się w górę, podnosił umiejętności i grał efektowny, ale i efektywny futbol. To wszystko, co na tym etapie pracy mogłem zrobić.
Co najbardziej przeszkadza panu w pracy? Z natury jestem optymistą i zawsze patrzę na otaczający mnie świat z pozytywnym nastawieniem. W Polsce macie wspaniałe stadiony. W Gdańsku, Warszawie, Poznaniu, Krakowie, we Wrocławiu, a przecież budowane są kolejne nowe obiekty, jak w Zabrzu, Białymstoku czy Bielsku. Uważam, że pod względem organizacji meczów, a zwłaszcza atmosfery panującej na trybunach stadionów, Polska należy już do ścisłej europejskiej czołówki. Czescy piłkarze mogą tylko pomarzyć o takim dopingu i tak wspaniale reagujących kibicach. Za każdym razem podziwiam sympatyków Śląska i mogę zapewnić, że w Polsce aż chce się grać i naprawdę warto przychodzić na stadiony. Wiem, że mankamentem są jeszcze zbyt skromne bazy treningowe, ale piłkarze we Wrocławiu mają, jeżeli nie doskonałe, to na pewno optymalne warunki do pracy. Nie wiem natomiast, jak jest w innych polskich klubach, ale to już nie mój problem.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna
Mecz przyjaźni w Katowicach na remis! Wielkie wydarzenie na Śląsku
GKS Katowice w meczu towarzyskim zremisował z zaprzyjaźnionym Banikiem Ostrawa 1:1. Niestety dla drużyny Rafała Góraka, ale Mateusz Wdowiak zszedł z urazem.