Leszek Ojrzyński, szkoleniowiec Korony Kielce nie ukrywał swojego rozgoryczenia po remisie swojego zespołu z GKS-em Bełchatów. Korona prowadziła w tym meczu już 2:0, jednak nie zdołała dowieźć korzystnego rezultatu do końca. Winnym takiego stanu rzeczy okrzyknięty został Jacek Kiełb.
Pomocnik gospodarzy zobaczył w pierwszej połowie głupią czerwoną kartkę za bójkę na boisku. Zdaniem Ojrzyńskiego miało to kluczowe znaczenie na przebieg spotkania. – Straciliśmy dwa punkty. Mieliśmy w tym spotkaniu kontrolę, a mecz przypominał pojedynek z Górnikiem Zabrze – wyznał opiekun Korony. – Niestety głupota jednego z moich zawodników spowodowała, że musieliśmy grać w dziesięciu – dodał.
– To jest drużyna. Jeśli ktoś zawini i popełni błąd, a to był duży błąd, to następni muszą pracować za niego – kontynuował. – W przerwie zrobiliśmy zmianę. Zieliński wszedł na boisko, żeby wykorzystać swoją szybkość, bo wiedzieliśmy, że drużyna Bełchatowa ustawi się wysoko. Tak na dobrą sprawę mogło być nawet 4:0 dla nas – stwierdził Ojrzyński.
– Mogło… Ten dzień okazał się jednak dla nas brutalny. Musimy to przełknąć i grać dalej. Miejmy nadzieję, że już nie będziemy w taki sposób tracić punktów – zakończył.
Żałoba narodowa w Polsce. Co z niedzielnymi meczami?
W związku z tragicznymi wydarzeniami w Krakowie w dniach 8–9 listopada obowiązywać będzie żałoba narodowa. Ekstraklasa wydała oficjalny komunikat w sprawie niedzielnych meczów.
Okazałym zwycięstwem Widzewa zakończyło się spotkanie rozgrywane w ramach 14. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Obejrzyj skrót najciekawszych wydarzeń tego spotkania!
Sobota pod znakiem przełamań. Oto aktualna tabela Ekstraklasy
Radomiak wygrał z Koroną, Górnik z Wieczystą, Widzew z Pogonią, a Śląsk bezbramkowo zremisował z Piastem. Sprawdź, jak wyniki tych meczów wpłynęły na układ ekstraklasowej tabeli!