Legia z problemami ograła Pogoń. Znakomity mecz Dwaliszwilego
Warszawska Legia zrobiła kolejny krok w kierunku mistrzostwa Polski. W sobotnie, późne popołudnie podopieczni Jana Urbana pokonali przed własną publicznością Pogoń Szczecin 3:1, choć po pierwszej połowie kibice Wojskowych mieli nietęgie miny.
Pogoń do sobotniego meczu podeszła z Maksymilianem Rogalskim oraz Edim Andradiną na ławce rezerwowych. Legia natomiast spotkanie rozpoczęła z Danijelem Ljuboją na ławie oraz bez Kuby Koseckiego. Serb zmagał się w tygodniu z urazem stawu skokowego i nie zdążył wrócić do stuprocentowej sprawności. Mówił o tym przed meczem trener Urban dementując jednocześnie plotki o odsunięciu napastnika od składu z powodu niesubordynacji po jednym z meczów.
Początek pierwszej połowy w wykonaniu Legii był tragicznie słaby. To Pogoń rozpoczęła od mocnego uderzenia i już po kilku minutach meczu mogła prowadzić, jednak w znakomitej sytuacji zimnej krwi zabrakło Adamowi Frączczakowi. Chwilę później pomocnik Portowców znakomicie dograł jednak piłkę w pole karne, dopadł do niej Ława i było 1:0 dla gości. Konsternacja na trybunach! Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Pogoni, w szatni Legii musiało być strasznie gorąco.
W drugiej części gry miejscowi wyglądali już o wiele lepiej. Znakomity mecz rozgrywał Wladimir Dwaliszwili, który najpierw wywalczył rzut karny (wykorzystany później przez Vrdoljaka), a chwilę później sam udanie jedenastkę egzekwował. Gruzin walczył jak lew, ciągnął grę. Bez dwóch zdań był to jeden z najlepszych piłkarzy na boisku. W 74.minucie spotkania na murawie pojawił się Danijel Ljuboja, ale to nie Serb zdobył gola na 3:1. Autorem ostatniego gola meczu był Tomasz Brzyski.
Legia dzięki trzem zdobytym punktom umocniła się na pozycji lidera i ze spokojem będzie oczekiwać na niedzielny mecz poznańskiego Lecha. A Pogoń? Szczecińska ekipa będzie walczyć do końca sezonu o utrzymanie…
Mecz przyjaźni w Katowicach na remis! Wielkie wydarzenie na Śląsku
GKS Katowice w meczu towarzyskim zremisował z zaprzyjaźnionym Banikiem Ostrawa 1:1. Niestety dla drużyny Rafała Góraka, ale Mateusz Wdowiak zszedł z urazem.