Starcie z Lechią Gdańsk będzie jednym z najważniejszych meczów warszawskiej Legii w tym sezonie. Jeśli podopieczni Macieja Skorży wygrają, to bardzo przybliżą się do tytułu mistrzowskiego. Jeśli powinie im się noga, to mogą przegrać, to na co pracowali od początku rozgrywek.
W ostatnim w tym sezonie występie na PGE Arenie walcząca o utrzymanie w T-Mobile Ekstraklasie Lechia Gdańsk podejmowała warszawską Legia, która tego dnia mogła cieszyć się już nawet z mistrzostwa Polski.
Obiekt Lechii dotychczas nie był szczęśliwy dla podopiecznych Pawła Janasa. Gdańszczanie w 14 spotkaniach odnieśli na nim tylko dwa zwycięstwa i ponieśli aż pięć porażek. Gdy dodamy do tego fakt, że w czwartek gdańszczanie podejmowali walczącą o mistrzostwo Legię, faworyta spotkania nie było trudno wskazać.
Zgodnie więc z oczekiwaniami od początku spotkania inicjatywę przejęli goście z Warszawy. W roli bohatera przyjezdnych dwukrotnie mógł i powinien wystąpić Janusz Gol. W 4 minucie znakomitą interwencją popisał się jednak Małkowski, a po chwili legionista efektownie minął trzech rywali, ale jego strzał został w porę zablokowany.
Po dziesięciu minutach dobrej i obiecującej gry piłkarzy Macieja Skorży pałeczkę przejęli gdańszczanie. Ich dominacja w kolejnych minutach wzrosła to tego stopnia, że można było odnieść wrażenie, iż to właśnie oni, a nie legioniści walczą o mistrzowski tytuł. Na potwierdzenie lepszej dyspozycji, w końcówce pierwszej połowy Lechia wyszła na prowadzenie. Broniącego dostępu do bramki Legii Kuciaka strzałem z rzutu wolnego pokonał Jakub Wilk. Na przerwę gospodarze schodzili ciesząc się ze skromnego prowadzenia, a z przebiegu gry wynik 1:0 wydawał się być najniższym wymiarem dla gości.
Po zmianie stron szybko mogło być już 2:0 dla Lechii. Interweniujący po strzale Traore Michał Żewłakow o mały włos nie wpakował piłki do własnej siatki. W kolejnych minutach kolejną bramkę próbowali zdobyć gdańszczanie i trzeba przyznać, że kilkukrotnie byli bliscy zrealizowania tego założenia. Na pewno dużo bliżej niż legioniści, którzy swą postawą w niczym nie przypominali drużyny walczącej o mistrzostwo Polski.
Drużyna Legii do Gdańska jechała w roli lidera T-Mobile Ekstraklasy, do Warszawy wróci natomiast jako zaledwie czwarty w tabeli zespół…
Znakomite wieści dla fanów Korony! Ważny piłkarz wraca do treningów z drużyną
Dawid Błanik wrócił do treningów z drużyną po urazie mięśnia dwugłowego uda. Nadal jednak nie wiadomo czy skrzydłowy znajdzie się w kadrze na zaległy mecz z Górnikiem Zabrze.
Wieczysta Kraków nie zmieni trenera? Padła jasna deklaracja. „Na 1000 procent”
Wieczysta Kraków znalazła się w trudnym momencie sezonu. Beniaminek Ekstraklasy wciąż czeka na drugie zwycięstwo w lidze, a po ostatniej porażce z Pogonią Szczecin ponownie pojawiły się pytania o przyszłość Żeljko Kopicia. Z najnowszych informacji wynika jednak, że na razie nie ma planów zmiany szkoleniowca.
Media: Kolejny trener w Ekstraklasie straci pracę?
Mariusz Misiura jest o krok od zwolnienia z Motoru Lublin. Po 8. kolejach duma Koziego Grodu znajduje się w strefie spadkowej z zaledwie jedną wygraną na koncie.
Sanchez odpowiada Królewskiemu! Wymowna cieszynka [WIDEO]
Jordi Sanchez już strzela w barwach Pogoni Szczecin. Po głośnym transferze z Wisły Kraków i wymianie wpisów w mediach między Alexem Haditaghim a Jarosławem Królewskim na komentarze właściciela Białej Gwiazdy odpowiedział sam piłkarz wymowną celebracją.
Adrian Siemieniec zabrał głos w sprawie kontaktu z sędzią przed meczem Jagiellonii Białystok z GKS-em Katowice. Trener przyznał, że jego zachowanie było błędem, przeprosił rodzinę, klub, kibiców oraz środowisko piłkarskie i zapowiedział, że bierze odpowiedzialność za swoje działania. Jednocześnie podkreślił, że nie miał złych intencji.