Mistrz i zdobywca Pucharu Polski jesienią – i to mówiąc oględnie – nie błyszczał, ale nawet w takiej sytuacji nie znalazł się nikt lepszy od Legii. Po ustrzeleniu w pierwszej połowie roku dubletu, w drugiej drużyna Jana Urbana została także czempionem przedłużonej pierwszej rundy. Tyle że utrzymanie prymatu w kraju zeszło na dalszy plan, ponieważ zespół z Łazienkowskiej bił także rekordy w Lidze Europy. A ponieważ były to rekordy nieporadności, to one wysunęły się na czołówki gazet oraz portali i zdominowały doniesienia o warszawiakach.
ADAM GODLEWSKI
1. Wynik sportowy. Jesienią mieliśmy do czynienia z dwiema Legiami: z jednej strony z mistrzowską, która konsekwentnie punktowała w T-Mobile Ekstraklasie, ale z drugiej – z poranioną w Lidze Europy, która tuż po potknięciach na arenie międzynarodowej nie umiała pozbierać się także na krajowe starcia. Można było nawet odnieść wrażenie, że ludzie odpowiedzialni w klubie z Łazienkowskiej za przygotowanie motoryczne i szerzej za fizjologiczne aspekty funkcjonowania drużyny wyważali otwarte drzwi. To znaczy zamiast wykorzystać wnioski płynące z problemów innych polskich pucharowiczów w poprzednich latach, którzy nie potrafili godzić występów w Europie z ligowymi bataliami, starali się znaleźć własny sposób na skuteczną regenerację. Co prawda, lepiej uczyć się na uniwersytetach niż na błędach, ale pod względem odnowy i powrotu piłkarzy do sił praca domowa została ewidentnie nieodrobiona przez nowy sztab medyczny Legii.
– W końcówce rundy już odczuwaliśmy zmęczenie, gorsze wyniki nie brały się ani z braku ambicji, ani nawet umiejętności, bo jakości w zespole nadal nie brakuje, ale właśnie z przemęczenia – tłumaczy Miroslav Radović, którego „PN” odpytała w nietypowych okolicznościach – podczas polskiej prezentacji piłki Brazuca, w której legionista uczestniczył jako jeden z ambasadorów marki Adidas, czyli producenta mundialowej futbolówki. – Przy pladze kontuzji, która dotknęła jesienią Legię, a ja osobiście nie pamiętam, żeby w jakimkolwiek zespole, w którym grałem, urazy przytrafiły się tak wielu zawodnikom, dla niektórych z nas mecze co trzy dni to była mordercza dawka. Już nie mieliśmy jako zespół sił, żeby pokazywać efektowny futbol.
2. Wykonawcy. Przed sezonem Legię opuścili Danijel Ljuboja i Artur Jędrzejczyk, i dopiero kiedy ich zabrakło, można było docenić wkład tego duetu w dublet wywalczony po 18 latach przerwy. Linia obronna mistrzów Polski, zwłaszcza w Lidze Europy, nie dorastała poziomem do rangi rozgrywek, na dodatek z gry wypadł fenomenalnie spisujący się wiosną i podczas letnich kwalifikacji Ligi Mistrzów Dusan Kuciak. A gdy wrócił na piąte starcie w LE – nie dał poprzedniej jakości, zresztą nie mógł, bo mimo że wrócił już do zdrowia sprzed kontuzji, optymalnej formy jeszcze nie odzyskał.
– Nowy sztab medyczny zmienił zupełnie wspomaganie farmakologiczne w Legii, przeszliśmy na wyłącznie naturalne produkty, chemiczne odżywki czy tabletki zostały zupełnie odstawione. Ale to z pewnością nie była przyczyna aż tak wielkiej liczby kontuzji – tłumaczy Radović. – Nie wiem, czy wszyscy w zespole zachwycili się innowacją, ale na przykład mnie ta nowa suplementacja bardzo służy. Naprawdę lepiej się czuję, co pozytywnie przekłada się także na moją motorykę.
(…)
Cały artykuł w świątecznym wydaniu tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!
Zachęcamy do zapoznania się ze skrótem ostatniego spotkania 11. kolejki Ekstraklasy. W Płocku miejscowa Wisła pokonała Radomiaka Radom. Drużyna Johna Carvera przegrała już czwarty mecz z rzędu i okupuje miejsce w strefie spadkowej.
Radomiak przegrał w Płocku. John Carver wciąż bez wygranej
Jeśli ktoś od pierwszych dni Anglika w Radomiu oczekiwał ofensywnej piłki, to właśnie doznaje olbrzymiego rozczarowania. Radomiak przegrał z Wisłą w Płocki 0:1, oddając pierwszy strzał celny dopiero w 78. minucie.
Oficjalnie: Cracovia wydała obiecany komunikat ws. sędziów! „Oczekujemy jawnych rozstrzygnięć”
Tak jak zapowiadał prezes Pasów Murat Colak, klub opublikował komunikat ws. kontrowersji sędziowskiej w 86. minucie starcia Cracovia z Legią. Zdaniem władz klubu, ich drużynie należał się rzut karny.