Lech pokonał „osieroconą” Koronę, ale na kolana nie rzucił
Lech Poznań w końcu wygrał. Kolejorz pokonał na własnym boisku kielecką Koronę 2:0 i przynajmniej na chwilę odpędził czarne chmury jakie w ostatnim czasie zbierały się nad Bułgarską.
Vojo Ubiparip od początku sezonu znajduje się dobrej formie strzeleckiej
Atmosfera wokół Lecha w przeciągu kilku ostatnich dni stała się tak gęsta, że można ją było śmiało ciąć nożem. Kompromitacja piłkarzy w starciu z Żalgirisem Wilno i kompromitacja kibiców, którzy na trybunach pofolgowali sobie zbyt mocno obraźliwym transparentem w kierunku Litwinów. Do tego trzeba dodać decyzję o zamknięciu jednej z trybun na stadionie i mamy pełen obraz aktualnej sytuacji w klubie. Mówiąc krótko – nie jest najlepiej.
Niedzielna wygrana nad „osieroconą” Koroną Kielce poprawiła nieco nastroje przy Bułgarskiej, ale niech piłkarze Mariusza Rumaka nie myślą, że pierwsze trzy punkty w sezonie i kilka niezłych momentów w starciu ze złocisto-krwistymi załatwiają sprawę. Przed nimi jeszcze bardzo dużo pracy, by całkowicie odzyskać zaufanie swoich kibiców.
Ostatecznie komplet „oczek” został w niedzielę w Poznaniu, ale duża w tym zasługa rywali Kolejorza. Korona bez Leszka Ojrzyńskiego zagrała słabo i szczególnie w destrukcji popełniała proste błędy. W 39. minucie obrońcy gości nie popisali się we własnym polu karnym, co wykorzystał Łukasz Trałka oddając strzał na bramkę Wojciecha Małeckiego. Tuż przed linią tor jej lotu zmienił Pavol Stano, któremu zaliczono gola samobójczego.
Minęło kilka chwil i Lech prowadził już różnicą dwóch bramek. Korona ponownie kiepsko zagrała w tyłach, co było wodą na młyn na Vojo Ubiparipa. Serb poszedł przebojem za piłką i efektownym szczupakiem podwyższył wynik na 2:0. Było to już trzecie trafienie napastnika Kolejorza w obecnym sezonie ligowym.
Do końcowego gwizdka rezultat nie uległ już zmianie i Lech zainkasował pierwszy komplet w obecnym sezonie. Z kolei sytuacja Korony jest nie do pozazdroszczenia, ponieważ ekipa z Kielc ma wciąż jeden punkt na swoim koncie.
Tabela Ekstraklasy po 10. kolejce. Zmiany w dolnych rejonach
Zakończyliśmy zmagania w dziesiątej serii gier PKO Bank Polski Ekstraklasy. Wygrana Motoru w Radomiu sprawiła, że ekipa Johna Carvera znalazła się pod kreską.