LE: Słaby mecz w Bazylei. Kwestia awansu wciąż otwarta
Nie obejrzeliśmy goli w starciu Basel z Sevillą. Bezbramkowy remis oznacza, że losy awansu do 1/4 finału Ligi Europy rozstrzygną się w meczu rewanżowym.
Sevilla powalczy o awans przed własną publicznością (foto: G.Wajda)
Starcie w Parku Świętego Jakuba zapowiadało się niezwykle interesująco. To bowiem właśnie na tym stadionie zostanie rozegrany wielki finał Ligi Europy i nic dziwnego, że piłkarze FC Basel zapowiadali walkę o to, by w spotkaniu o główne trofeum zagrać.
Gospodarzy, którzy w fazie grupowej gładko uporali się m.in. z Lechem Poznań, czekało jednak bardzo trudne zadanie, ponieważ do Bazylei przyjechali obrońcy pucharu – zawodnicy Sevilli. W składzie zespołu z Andaluzji zabrakło Grzegorza Krychowiaka, który wrócił już co prawda do treningów po kontuzji, ale jest jeszcze zbyt wcześnie, by mógł on zagrać przeciwko tak wymagającemu rywalowi.
Spotkanie od początku było bardzo wyrównane i ciężko było przewidzieć, kto zapewni sobie lepszy wynik przed rewanżem na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan.
Do przerwy goli jednak nie oglądaliśmy, podobnie jak choćby jednego celnego strzału. Można wręcz był odnieść wrażenie, że po obu stronach barykady są zadowoleni z bezbramkowego remisu.
Druga część meczu była nieco lepsza, ale poziom futbolu zaprezentowany przez Basel i Sevillę nie rzucił na kolana. Goli w Parku Świętego Jakuba ostatecznie nie zobaczyliśmy i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. To z kolei sprawia, że kwestia awansu do ćwierćfinału jest wciąż otwarta.
Warto jeszcze dodać, że goście kończyli spotkanie w osłabieniu po tym jak w 87. minucie z boiska wyrzucony został Steven Nzonzi, który zobaczył swoją drugą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
Kontrowersja w Lidze Europy! Czy tu należał się rzut karny [WIDEO]
Olympique Lyon remisuje 0:0 z Celtą w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Europy. Na początku spotkania doszło do kontrowersyjnej sytuacji, która nie zakończyła się karnym dla francuskiej ekipy.