Bardzo ciekawy materiał jest w poniedziałek do odnalezienia w Przeglądzie Sportowym. Jakub Błaszczykowski przedstawia we wspomnianym dzienniku swój alfabet. Kilka historii jest naprawdę ciekawych.
– Rok temu wracaliśmy z ostatniego meczu w rundzie jesiennej we Freiburgu. W autokarze wszyscy w szampańskich nastrojach, wygraliśmy 4:1. Nagle trener kazał zjechać kierowcy do McDonald’sa. Na ten wieczór dał nam dyspensę, bo zazwyczaj przestrzega zasad zdrowego odżywiania. Musicie sobie wyobrazić minę sprzedawców, gdy do ich lokalu wpadła chmara wygłodniałych piłkarzy Borussii Dortmund – wspomina Błaszczykowski.
Piłkarz mówi także o swoim wujku – Jerzym Brzęczku, którego występy jako dziecko oglądał na kasetach wideo. – Zaczynałem od meczów igrzysk w Barcelonie, które nagrała ciocia Gosia. Kolekcja jest spora, ale dawno już niczego z niej nie oglądałem. Nie muszę. Wystarczy, że zamknę oczy i widzę każdy ruch Jurka.
– Seanse z jego golami urządzałem sobie niemal codziennie. Ten z Wembley? Proszę bardzo. Mirosław Trzeciak mija Gary’ego Neville’a na lewej stronie, dogrywa w szesnastkę, a Jurek strzela od razu, bez przyjęcia. Pamiętam, że przez cały mecz mocno świeciło słońce. Dla mnie, jako młodego chłopaka, który marzył o karierze piłkarza, ten gol stał się impulsem do trenowania, w ogóle do życia.
Hoeness spokojny o los gwiazdy. „Czuję się jak w domu”
Bayern Monachium pracuję nad nową umową dla Harry`ego Kane`a. W stolicy Bawarii są jednak optymistami ws. pozostania angielskiego napastnika na Allianz-Arena.